Trwa ładowanie...

Ryszard Terlecki: życie "Psa". Kiedyś hipis, dziś "pistolet" prezesa

Ryszard Terlecki, wicemarszałek Sejmu i szef klubu PiS, całe życie był radykałem. Dziś ten radykalizm może go zgubić. Jeden z najbliższych współpracowników Jarosława Kaczyńskiego ma spore kłopoty. Ale "tylko" wizerunkowe - Terlecki, jak wynika z naszych rozmów, nie zostanie odwołany z funkcji wicemarszałka Sejmu.

Share
Ryszard Terlecki, szef klubu PiS i wicemarszałek Sejmu
Ryszard Terlecki, szef klubu PiS i wicemarszałek SejmuŹródło: EASTNEWS, Fot: EASTNEWS
daaan4m

- A co pani myśli, że najedziemy Białoruś albo wyślemy tam czołgi? Co pani za brednie opowiada! Niewiele możemy zrobić poza oświadczeniem prezydenta i naszymi apelami o nieużywanie przemocy - tak w sierpniu 2020 roku Ryszard Terlecki odpowiedział jednej z dziennikarek, która dopytywała wicemarszałka Sejmu i szefa klubu PiS, czy reakcje Polski na to, co dzieje się na Białorusi, na pewno są wystarczające.

- Nie wiem, czy Terleckiemu w spojrzeniu na Białoruś coś się zmieniło. Na pewno nigdy wcześniej podobnych opinii nie wyrażał. Wiem jedno: on zawsze mówi to, co myśli. Nigdy nie gra pod publiczkę - mówi Wirtualnej Polsce polityk PiS, kolega Terleckiego z Sejmu.

daaan4m

Zemsta koalicjantów?

"Co innego spotykać się z kim tylko ma się ochotę, a co innego brać udział w werbunku antyrządowych kadr. Oto jak łatwo stracić sympatię większości Polaków" - napisał Terlecki niemal rok po wybuchu antyrządowych demonstracji na Białorusi. "Ofiarą" wicemarszałka Sejmu stała się Swiatłana Cichanouska, którą Terlecki wysłał "po pomoc do Moskwy". "Jeżeli Cichanouska chce reklamować antydemokratyczną opozycję w Polsce i występować na mityngu Trzaskowskiego, to niech szuka pomocy w Moskwie, a my popierajmy taką białoruską opozycję, która nie staje po stronie naszych przeciwników" - napisał wicemarszałek Sejmu w piątek na Twitterze.

Szef klubu PiS swoimi wpisami na Twitterze i Facebooku wywołał skandal. Opozycja złożyła wniosek o odwołanie Terleckiego z funkcji wicemarszałka Sejmu.

Wreszcie głos na temat wpisów Terleckiego zabrał premier Mateusz Morawiecki. I stanął w obronie wicemarszałka. - Marszałek Terlecki doskonale wie, czym jest walka o wolność, demokrację, jak długo trwa. Doskonale rozumie wiele meandrów, zakrętów, które do takiej wolności prowadzą - powiedział w poniedziałek szef rządu. - Chciałbym bardzo krótko, ale treściwie przywołać życiorys pana Terleckiego. On był zatrzymywany za protesty w obronie demokracji w roku 1968, 1970. Potem od 1977 r. działał w Studenckim Komitecie Solidarności. Działał także w Komitecie Obrony Robotników, a później oczywiście w Solidarności - wyliczał Morawiecki, broniąc Terleckiego.

Jak jednak słyszymy, poparcie premiera nie musi oznaczać, że Terlecki obroni się w Sejmie. Dziś prawdopodobne jest, że podczas głosowania wniosku o odwołanie wicemarszałka Sejmu z PiS, opozycję może wesprzeć Porozumienie Jarosława Gowina. - Marszałek Terlecki powinien podać się do dymisji - mówi Wirtualnej Polsce jeden z najbliższych współpracowników Gowina, poseł i wiceprzewodniczący klubu parlamentarnego PiS Michał Wypij. Podobnie uważa sam Gowin, który od lat jest z Terleckim na wojennej ścieżce.

Burza po wpisie Ryszarda Terleckiego. Michał Wypij: powinien zrezygnować z funkcji

Według naszych informacji również politycy Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry nie palą się do obrony Terleckiego. Przeciwnie. "Ziobryści" pamiętają, jak Ryszard Terlecki upokarzał ich przed kamerami w Sejmie. A przede wszystkim samego Zbigniewa Ziobrę, którego szef klubu PiS - w porozumieniu z marszałek Sejmu Elżbietą Witek - zablokował niedawno na mównicy sejmowej.

daaan4m

- Będzie rozmowa ministra Ziobry z prezesem Kaczyńskim i po tym zapadnie decyzja, co robimy z Terleckim - zapewnia w rozmowie z nami polityk Solidarnej Polski. Według naszych informacji jednak Solidarna Polska ostatecznie nie poprze wniosku o odwołanie wicemarszałka. - Krytyka - tak, ale głosować za dymisją nie będziemy, to byłoby za wiele. Po co nam kolejna awantura? - słyszymy.

Zupełnie zjawiskowy

Ryszard Terlecki nie ma w klubie PiS przesadnie licznego grona zwolenników. - Wielu zraził do siebie przez ostatnie 6 lat - przyznaje jeden z polityków.

Gdy po wyborach w 2015 roku Terlecki obejmował przywództwo w klubie PiS, atmosfera była więcej niż dobra. - Właśnie się dowiedziałam, że był hipisem, pseudo: "Pies". Nawet nie wiedziałam, czy z rasą jakąś, czy bez rasy - mówiła dziennikarzom wyraźnie rozbawiona posłanka Krystyna Pawłowicz (dziś sędzia Trybunału Konstytucyjnego).

Od tamtej chwili Terlecki stał się bohaterem niezliczonych anegdot.

daaan4m

Na przełomie lat 60. i 70. obecny szef klubu PiS i wicemarszałek Sejmu mocno zaangażował się w ruch hippisowski. W marcu 1968 roku pojechał na demonstracje do Warszawy, brał udział w wiecach. Po interwencji wojsk Układu Warszawskiego w Czechosłowacji wspólnie ze znajomymi malował na murach swastyki i pięcioramienne gwiazdy, między którymi stawiał znak równości. Wielokrotnie był aresztowany.

Podczas jednej z interwencji milicjantów Terlecki po raz pierwszy przedstawił się jako hipis. I stąd wziął się jego pseudonim: "Pies". - Kiedyś milicjant nas spisywał mozolnie takim ołówkiem kopiowym, który trzeba było najpierw poślinić. I on pluje na ten ołówek i pyta skonfundowany: "A jak to się pisze? Hip, hip…". To mu podpowiedzieliśmy "hip-pies". "A, pies!" - ucieszył się. No i tak już do mnie przylgnęło - wspominał przed laty sam Terlecki w "Dzienniku". Ksywka została mu do dziś.

Polityk PiS - w czasach PRL - często bywał w domu rzeźbiarza i performera Jerzego Beresia. W jednym z wywiadów córka artysty, malarka Bettina Bereś wspominała, jak ustępowała łóżka różnym gościom pojawiającym się w domu. - Mnóstwo ludzi się przez dom przewijało, wiecznie u nas siedzieli i z każdego kąta wyłaził hipis. Ojciec był zafascynowany tą filozofią kontrkultury, trochę przeceniał tych wszystkich hipisów razem wziętych - mówiła Bettina Bereś. - Oczywiście, absolutnie najpiękniejszy był "Pies" - dodawała.

Malarka opowiadała, że Terlecki był "zupełnie zjawiskowy". - Miał długie włosy i najpiękniejsze ubrania - wspominała.

daaan4m

Jak towarzystwo hipisów wpłynęło na Terleckiego? Opowiedział o tym on sam w wywiadzie dla "Dziennika Polskiego" w 2019 roku. "Pewne elementy konstrukcji psychicznej pozostały we mnie i miały wpływ na moje dorosłe życie: polemiczność, niezgoda na zastaną rzeczywistość, ale też duża otwartość, łatwość nawiązywania kontaktów, dystans do świata i do siebie. To są wszystko skutki tamtych szalonych czasów i młodzieńczego buntu" - przekonywał Terlecki.

W tych szalonych czasach Terlecki był pierwszą miłością Kory, nieżyjącej legendarnej artystki. "Jest to jeden z pięknych epizodów w mym życiu i zawsze to powtarzam. Rozmawiałem długo z Kamilem Sipowiczem, jej drugim mężem, przy okazji jego książki o hipisach. Zdarzały nam się po rozstaniu z Korą przypadkowe spotkania, od bardzo dawna też różniliśmy się politycznie, na pewno od pierwszych wyborów prezydenckich, gdzie ja byłem za Wałęsą, a ona za Mazowieckim. Potem się to jednak zupełnie zatarło, aż spotkałem ją na ulicy mniej więcej 2 lata przed jej śmiercią i dość serdecznie się przywitaliśmy. Zawsze szanowałem ją za wspaniałą muzykę tworzoną przez nią i Marka Jackowskiego w Maanamie" - opowiadał Terlecki.

Fascynacja Terleckiego ruchem hipisów nie przetrwała próby czasu. - Tamten hippisowski epizod był lewackim zamroczeniem. Nie ja jeden go przechodziłem - stwierdził po latach szef klubu PiS.

Jak jednak twierdzą niektórzy, krakowskiemu politykowi do dziś miała pozostać hippisowska umiejętność rozmowy z każdym - nawet z politycznym przeciwnikiem (mało kto wie, że w 2020 roku to Terlecki z wicemarszałkiem z PSL Piotrem Zgorzelskim i politykami PO zainicjował projekt podnoszący pensje parlamentarzystom).

daaan4m

I może - jak przekonują niektórzy - nonszalancja w noszeniu garniturów i krawatów, których do dziś nie lubi.

- Terlecki w tej nonszalancji jest przesadnie gburowaty. Jedni w klubie go uwielbiają, drudzy omijają szerokim łukiem. Mają poczucie, że traktuje wszystkich z góry. I donosi do prezesa - opowiada w rozmowie z Wirtualną Polską jeden z posłów PiS.

Zgubny radykalizm

Charakter relacji Terleckiego z Jarosławem Kaczyńskim? - Nie jest do końca określony. Z jednej strony traktują się jak partnerzy, po koleżeńsku, z drugiej strony czuć ten klimat relacji "szef-podwładny" - mówi polityk PiS.

Jak przyznał jeszcze w 2015 roku sam Terlecki, w karierze politycznej miał dwa ważne telefony. Jeden, kiedy jechał z Kielc do Krakowa (był wtedy dyrektorem krakowskiego IPN). Dzwonił Jarosław Kaczyński z pytaniem, czy zostanie kandydatem PiS na prezydenta miasta. W 2006 r. Terlecki przegrał z Jackiem Majchrowskim, ale przeszedł do drugiej tury z bardzo dobrym wynikiem.

daaan4m

I drugi telefon, w październiku 2015 roku. - Usłyszałem głos prezesa i pytanie, co ja na to, żeby być wicemarszałkiem Sejmu i jednocześnie szefem klubu - opowiadał w "Rzeczpospolitej". Nie wahał się. - Jestem, jak to mówię, "żołnierzem", który dostaje rozkaz i go wykonuje najlepiej, jak potrafi - mówił Terlecki.

Czasem ten "żołnierz" potrafi jednak wyluzować. Mówi polityk PiS: - Czasem, w trakcie posiedzeń Sejmu, Terlecki lubił sobie wypić szklankę koniaczku z prezesem. I po takiej szklaneczce prezesowi zdarzało się wychodzić na sejmową mównicę…

- Terlecki Kaczyńskiemu jest wierny do szpiku, wykonuje wszystkie jego polecenia, zna też wiele partyjnych tajemnic. Ale czy niesie przekaz prezesa? W Sejmie często mówi swoje opinie, bez względu na to, jak szkodliwe mogą się one okazać. I bez konsultacji z kimkolwiek. Po prostu: Terlecki uważa, że jest ważny, to mówi, co chce, bez jakichś konsultacji z kimkolwiek - dodaje nasz rozmówca z partii Jarosława Kaczyńskiego.

- To dziś największy partyjny "pistolet". Albo "piestolet". Coś pomiędzy Krysią Pawłowicz a Markiem Suskim. I lubi się popisać przed dziennikarzami. Myślę, że trollowanie ich w Sejmie sprawia mu przyjemność - mówi inny polityk PiS.

- W polityce, podobnie jak w policji, obowiązuje gra w dobrego i złego policjanta. Każda partia musi mieć takiego swojego dobrego i złego policjanta do komunikowania się z publicznością, ale też do pewnego pacyfikowania konfliktów wewnętrznych. Ryszard Terlecki jest takim złym policjantem Jarosława Kaczyńskiego - tłumaczy w rozmowie z WP prof. Antoni Dudek, politolog UKSW.

Sam Terlecki oficjalnie narzeka jednak na poziom dyskusji w polityce. "Teraz poziom polaryzacji na pewno jest dużo większy. Ludzie, którzy w różnych okolicznościach spotykali się i porozumiewali, teraz się rozeszli po biegunach. Ja sam jestem jednak człowiekiem, który nie ma problemów w rozmowie z większością moich adwersarzy, ale są też tacy, których jest mi trudno ścierpieć. Najczęściej jednak nie są to ludzie od dawna obecni w polityce, są to raczej nowicjusze, którzy na swym radykalizmie próbują zbudować pozycję w swoich partiach" - mówił w 2019 roku szef klubu PiS.

Dziś ma się wrażenie, że to Ryszard Terlecki próbował zbudować swoją pozycję w partii na radykalizmie. Ale przesadził. Okazuje się, iż ten radykalizm może dawnego hipisa zgubić. Choć póki co nie odbierze Terleckiemu funkcji wicemarszałka.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
daaan4m

Podziel się opinią

Share
daaan4m
daaan4m
Więcej tematów