WAŻNE
TERAZ

Kobiety z Bieszczad są przerażone. Słowa Tuska mocno zabolały

Rosyjska dywersja na wschodniej flance NATO. Wyjątkiem jeden kraj

Rosyjskie działania terrorystyczne rozlały się na całą wschodnią flankę NATO. Coraz częściej wybuchają pożary, są incydenty dronowe, niszczona jest infrastruktura krytyczna, rośnie presja migracyjna. Wyjątkiem jest tylko jeden kraj.

 Rosyjska dywersja na wschodniej flance NATO
Źródło zdjęć: © EPA, Getty Imges, PAP | ALEXEI NIKOLSKY, KREMLIN, SPUTNIK
Sławek Zagórski

Po pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę, wprowadzeniu szeregu sankcji na Moskwę i przesyłaniu przez Zachód pomocy Ukrainie, Kreml wszedł w rewanżu w formę wojny hybrydowej przeciwko państwom NATO i Unii Europejskiej. Obok propagandy, operacji wpływu i cyberataków rosyjski "odwet" obejmuje też sabotaż infrastruktury krytycznej.

Dziś to jeden z najbardziej charakterystycznych elementów działań nieregularnych prowadzonych przez Kreml przeciwko państwom NATO i UE. Tymczasem w debacie publicznej nad Wisłą coraz częściej pojawia się przekonanie, że Rosja koncentruje się wyłącznie na Polsce. Zwłaszcza wśród zwolenników polityki Moskwy, którzy chcą budować w kraju poczucie zagrożenia.

To jednak fałszywy obraz sytuacji - wystarczy spojrzeć na działania służb rosyjskich w Estonii, na Litwie, Łotwie czy w innych krajach wschodniej flanki Sojuszu.

Bezpieczeństwo Polski w obliczu zagrożeń. Finlandia może być dla nas wzorem

Zjednoczone państwa bałtyckie

Najbardziej jaskrawym przykładem jest region państw bałtyckich, który już od kilku lat znajduje się w centrum rosyjskiej aktywności sabotażowej. Bałtyk stał się akwenem, na którym działania dywersyjne prowadzone są w sposób ciągły, precyzyjnie dobrany i coraz lepiej maskowany. W grudniu 2024 r. uszkodzono podmorski kabel energetyczny Estlink 2, łączący Estonię z Finlandią.

Śledczy wykazali, że istotną rolę mógł odegrać tankowiec "floty cieni", którego kotwica przeciągała się po dnie morskim. W tym samym czasie doszło do zakłóceń i uszkodzeń innych kabli telekomunikacyjnych na basenie Morza Bałtyckiego. Incydenty miały wspólny wektor: działać pod progiem wojny, ale w sposób mogący wywołać dotkliwe skutki energetyczne i komunikacyjne.

W odpowiedzi Estonia, Litwa i Łotwa w lutym 2025 r. dokonały pełnej synchronizacji swoich systemów energetycznych z zachodnią Europą, kończąc wieloletnią zależność od rosyjsko-białoruskiej sieci BRELL. To krok bez precedensu podjęty w dużej mierze z obawy przed rosnącym zagrożeniem sabotażu i cyberataków.

Rosyjski terror

Równolegle do działań na morzu doszło do szeregu ataków na lądzie. W styczniu 2025 r. estoński sąd skazał sprawców podpalenia ukraińskiej restauracji w Tallinnie w Estonii, wskazując jednoznacznie, że za działaniami stała rosyjska służba wywiadowcza. Atak został zlecony zewnętrznym wykonawcom, co jest typowe dla działań Kremla.

Podobny mechanizm pojawił się kilka miesięcy wcześniej na Litwie, kiedy w maju 2024 r. w Wilnie podpalono sklep IKEA. Litewska prokuratura uznała, że był to sabotaż zorganizowany przez rosyjski wywiad. Co ważne, sprawcą okazał się młody obywatel Ukrainy, mieszkający przed wojną na wschodzie kraju, zwerbowany i wykorzystywany przez Rosjan jako zewnętrzny wykonawca.

Dopełnieniem sytuacji w regionie jest analiza łotewskich i litewskich służb, które w kolejnych raportach wskazują, że Rosja intensyfikuje presję hybrydową także poprzez działania związane z przemytem, migracją sterowaną, kampaniami dezinformacyjnymi i próbami aktywizacji środowisk prorosyjskich. Sabotaż jest tu tylko jednym z elementów większej układanki.

Krajem, w którym potwierdzonych aktów sabotażu nie było tak wiele, jest Łotwa, choć Ryga stała się celem nasilonych operacji wpływu, cyberataków i działań wymierzonych w infrastrukturę telekomunikacyjną oraz logistyczną. Brak spektakularnych zdarzeń nie oznacza jednak braku zagrożenia, a świadczy raczej o skuteczniejszym paraliżowaniu działań Rosji przez lokalne służby lub o tym, że Moskwa uznała ten obszar za mniej sprzyjający do działań fizycznych.

Na południe od Ukrainy

Druga część wschodniej flanki - Słowacja, Węgry, Rumunia i Bułgaria - wygląda inaczej. W tych krajach nie odnotowano dotychczas incydentów sabotażowych podobnych do bałtyckich. Nie oznacza to jednak, że Rosja nie prowadzi tam operacji. Istotnym problemem pozostają działania agenturalne, finansowanie organizacji lub wpływanie na narracje polityczne.

Rumunia i Bułgaria pozostają też celem dywersji energetycznej oraz dezinformacji, zwłaszcza w kontekście Morza Czarnego, ale brak jest szeroko udokumentowanych ataków fizycznych, nie licząc prób paraliżowania funkcjonowania portów. Analitycy podkreślają, że to raczej kwestia uwarunkowań geograficznych, priorytetów Kremla oraz jakości lokalnego kontrwywiadu, niż rezygnacji Rosji z planów operacyjnych.

Wspólnym mianownikiem dla wszystkich tych działań jest to, że Kreml stawia na niskokosztowe operacje. Sabotaż infrastruktury energetycznej czy telekomunikacyjnej nie wymaga dużych nakładów, a może wywołać ogromne skutki gospodarcze i polityczne. Podpalenia, wybuchy, ataki na obiekty symboliczne czy rekrutacja obywateli państw trzecich tworzą atmosferę niepewności i presję społeczną, którą Rosja wykorzystuje jako narzędzie nacisku na rządy państw członkowskich NATO.

Europejska odpowiedź na te działania pozostaje rozproszona. Państwa bałtyckie wykonały największy skok w kierunku zwiększenia własnej odporności infrastrukturalnej. Polska wzmocniła ochronę granic i obiektów strategicznych. Zachód zaczął traktować "flotę cieni" jako realne zagrożenie, a nie egzotyczną ciekawostkę.

Jednocześnie wiele państw wciąż nie dysponuje narzędziami pozwalającymi identyfikować i powstrzymywać działania sabotażowe na wczesnym etapie. W praktyce oznacza to, że Moskwa nadal może testować kolejne metody, szukać słabych punktów i sprawdzać odporność państw sojuszu.

Węgierski rodzynek

Węgry stanowią dziś wyraźny wyjątek na tle krajów wschodniej flanki NATO i UE. Budapeszt rzadko, jeśli w ogóle, przeszkadza w funkcjonowaniu rosyjskim wpływom. Wręcz przeciwnie, ich polityka często ułatwia Kremlowi działania hybrydowe, co czyni z Węgier dość problematycznego sojusznika.

Węgry tworzą wrażenie kraju, który takich operacji po prostu nie widzi, nie chce widzieć albo woli je uznawać za wewnętrzny problem zaatakowanego kraju. W efekcie Budapeszt stał się bezpieczną przystanią, przez którą rosyjskie służby mogą swobodniej przerzucać ludzi, pieniądze, technologie i wpływy.

Widać to na kilku poziomach. Węgierski rząd od lat buduje politykę, która zamiast utrudniać Moskwie operacje, raczej je ułatwia. Relacje gospodarcze, energetyczne i polityczne z Rosją są konsekwentnie podtrzymywane, a część z nich wręcz pogłębiana już po pełnoskalowej inwazji na Ukrainę.

Węgierskie służby nie prowadzą szerokich kampanii operacyjnych przeciwko podejrzanym powiązaniom gospodarczo-politycznym, jak robią to państwa bałtyckie czy Rumunia. Wydalanie rosyjskich dyplomatów oskarżanych o szpiegostwo zdarza się rzadko, reakcje na działania dezinformacyjne są symboliczne, a rządowe media często powielają rosyjskie narracje dotyczące wojny w Ukrainie. W praktyce oznacza to, że tam, gdzie inne kraje próbują uszczelniać przestrzeń informacyjną i energetyczną, Budapeszt pozostawia szeroko otwarte drzwi.

Walka z terrorem

Wschodnia flanka NATO, od Tallinna po Burgas, znajduje się w polu ciągłego zainteresowania rosyjskich służb. Różnią się jedynie metody, stopień ekspozycji oraz skuteczność lokalnych struktur bezpieczeństwa. Sabotaż w Estonii czy na Litwie nie jest wyjątkiem, ale częścią szerszej układanki w wojnie hybrydowej, w której Rosja próbuje uderzyć tam, gdzie infrastruktura jest najbardziej wrażliwa, a reakcja Zachodu najbardziej opóźniona.

Europa musi się z tym liczyć i być może po raz pierwszy od dekad traktować sabotaż nie jako incydent kryminalny, lecz jako realny element agresji państwowej. Tylko wtedy reakcja będzie adekwatna do skali zagrożenia. I to na każdej płaszczyźnie - od informacyjnej po kinetyczną.

Dla Wirtualnej Polski Sławek Zagórski

Najważniejsze teksty tygodnia. Śledztwa, które robią różnicę. Reportaże, które zostają w głowie. Wyraziste opinie. Najlepsze treści premium bez opłat w Twojej skrzynce.

Wybrane dla Ciebie
Rakiety spadły na Abu Zabi. Są ofiary śmiertelne po ataku
Rakiety spadły na Abu Zabi. Są ofiary śmiertelne po ataku
Sprawa Mejzy rusza. Komisja oceniła jego oświadczenie
Sprawa Mejzy rusza. Komisja oceniła jego oświadczenie
Atak dronów w Turcji. Jednostka należy do "floty cieni"
Atak dronów w Turcji. Jednostka należy do "floty cieni"
OZE odpowiedzią na kryzys? Hennig-Kloska: Są źródłami tańszymi
OZE odpowiedzią na kryzys? Hennig-Kloska: Są źródłami tańszymi
Ulewy i atak zimy na południu. Spadnie 20 cm śniegu, wiatr dociśnie do 110 km/h
Ulewy i atak zimy na południu. Spadnie 20 cm śniegu, wiatr dociśnie do 110 km/h
Akcja służb. "Wor w zakonie" zatrzymany w Warszawie
Akcja służb. "Wor w zakonie" zatrzymany w Warszawie
Trump "uspokaja" w sprawie cen paliw. "Myślałem, że wzrosną bardziej"
Trump "uspokaja" w sprawie cen paliw. "Myślałem, że wzrosną bardziej"
Poranek Wirtualnej Polski. Gościem programu Anna Maria Żukowska
Poranek Wirtualnej Polski. Gościem programu Anna Maria Żukowska
Prom do Gdyni wstrzymany. Około 200 pasażerów utknęło w Karlskronie
Prom do Gdyni wstrzymany. Około 200 pasażerów utknęło w Karlskronie
"Nasz kraj nigdy się nie poddaje". Oklaski dla Morawieckiego w USA
"Nasz kraj nigdy się nie poddaje". Oklaski dla Morawieckiego w USA
Michał Rachoń zatrzymany? Jest stanowisko policji
Michał Rachoń zatrzymany? Jest stanowisko policji
Trump blisko przełomu? Doradca mówi o końcu konfliktów
Trump blisko przełomu? Doradca mówi o końcu konfliktów
Wyłączono komentarze
Sekcja komentarzy coraz częściej staje się celem farm trolli. Dlatego, w poczuciu odpowiedzialności za ochronę przed dezinformacją, zdecydowaliśmy się wyłączyć możliwość komentowania pod tym artykułem.
Redakcja serwisu Wiadomości