Efekt zabójczej fali. Rosjanie chcą zalać front tanimi dronami
Rosja dąży do przekształcenia wojny w Ukrainie w konflikt niemal w pełni nasycony dronami. Ich produkcja osiąga skalę, która jeszcze rok temu wydawała się nierealna. Przestrzeń nad polem walki w zasadzie należy do bezzałogowców.
Wykorzystanie małych bezzałogowców stało się na froncie kluczowe, a one same najbardziej dynamicznym segmentem współczesnego uzbrojenia. Tempo zmian po obydwu stronach jest bezprecedensowe. I Rosjanie, i Ukraińcy przeszli od jednostkowych eksperymentów do masowej produkcji, a drony stały się integralnym elementem każdej akcji taktycznej, od rozpoznania po precyzyjne uderzenia.
Jeszcze w końcu 2022 r. operatorzy uczyli się metodą prób i błędów. Obecnie drony są już dojrzałym narzędziem walki, decydującym o powodzeniu natarć, obronie pozycji i przełamywaniu linii wroga. W żadnym innym obszarze uzbrojenia ewolucja nie dokonała się tak szybko i tak bezwzględnie.
Rosja bez Putina? "Problemem nie jest sam Putin"
Niespotykana skala produkcji
Ukraińskie źródła podają, że Kreml dąży do wytwarzania nawet dwóch milionów dronów rocznie. Równolegle Rosja rozwija programy masowej produkcji dronów dalekiego zasięgu oraz prostych wabików służących do przełamywania obrony przeciwlotniczej. W efekcie wzrasta zarówno intensywność, jak i skuteczność rosyjskich uderzeń.
Wzrost produkcji i masowe użycie dronów FPV to przede wszystkim odpowiedź na rosnące koszty prowadzenia wojny i poszukiwanie tańszych alternatyw. Koszt jednego drona jest znacznie niższy niż pocisku rakietowego i celu, który dron może zniszczyć.
To rewolucja. Już za kilkaset dolarów można unieruchomić pojazd wart miliony. Rosjanie budują na tym przewagę ilościową, wypuszczając każdego dnia tysiące dronów na różnych kierunkach frontu. W wielu przypadkach nie liczy się jakość pojedynczego egzemplarza, lecz skala całej fali.
Efekt nasycenia sprawia, że nawet jeśli skuteczność pojedynczego drona nie jest wysoka, masa ataków wymusza na Ukrainie ogromne nakłady na obronę, zmianę taktyki i ciągłą reorganizację logistyki. Rosja rozumie, że przewaga w tanich dronach może rekompensować straty w bardziej zaawansowanych środkach walki i w ten sposób próbuje utrzymać tempo ofensyw.
Zmienne warunki
Jednym z kluczowych elementów rosyjskiej adaptacji jest obecnie rozwój dronów sterowanych światłowodem. Rosjanie mieli poważne problemy związane z ukraińskimi systemami walki radioelektronicznej. Klasyczne drony FPV mogą być łatwo neutralizowane przez systemy Walki Radioelektronicznej (WRE), ponieważ polegają na łączności radiowej.
Dron prowadzony światłowodem jest praktycznie odporny na zakłócenia, co otwiera rosyjskim operatorom możliwość prowadzenia precyzyjnych ataków w terenie, w którym dotąd było to trudne, czyli przede wszystkim w lasach i w rejonach, gdzie ukraińskie systemy WRE są szczególnie aktywne. Tego typu drony stały się bardzo sprawnym narzędziem do zakłócania ukraińskich linii logistycznych.
Możliwość skrytego podejścia z kierunków dotąd trudnych do monitorowania powoduje, że ataki na niewielkie kolumny zaopatrzeniowe czy pojazdy transportowe stały się dla Rosji znacznie łatwiejsze. To z kolei wpływa na tempo ukraińskich operacji oraz na zdolność utrzymania ciągłości dostaw amunicji i sprzętu na najbardziej wymagających odcinkach.
Poważne problemy Ukraińców
Masowa produkcja dronów i ich coraz większe zróżnicowanie wymuszają reakcję Ukrainy. Każdy dron, nawet najprostszy, wymaga operatora, stanowiska startowego i zaplecza technicznego. Oznacza to, że rosyjska ofensywa dronowa opiera się na systemie logistycznym, który można atakować.
Ukraińskie wojsko przeprowadza uderzenia w magazyny, punkty montażu i miejsca, w których rozwija się światłowody wykorzystywane do sterowania dronami. Wbrew pozorom jest to element wyjątkowo wrażliwy. Zwłaszcza gdy zlokalizuje się stanowisko kierowania.
Ukraina zmienia więc strategię. Zamiast koncentrować się na neutralizowaniu każdego drona z osobna, stara się uderzać w punkty kluczowe dla całego systemu. To podejście wymaga precyzyjnego rozpoznania, ale przynosi wymierne efekty, zwłaszcza w rejonach, gdzie Rosja operuje dużą liczbą dronów o podobnej charakterystyce.
Rosyjska przewaga
Obraz wyłaniający się z działań obu stron wskazuje, że wojna dronowa weszła w kolejny etap. Rosja stawia na masowość, prostotę i adaptację, a Ukraina na precyzję, zakłócanie i selektywne uderzenia w elementy systemu. W przypadku działań bezpośrednio na froncie Rosjanie zyskują przewagę.
Rosyjskie drony stały się ważnym narzędziem na polu walki, zwiększając naciski na ukraińską logistykę i wymuszając reorganizację obrony transportów. Ich rosnąca skuteczność wynika jednak głównie z liczby, a nie z jakości, co stwarza Ukrainie przestrzeń do działań obronnych.
W dłuższej perspektywie decydujące będzie nie tylko tempo produkcji, ale także zdolność do utrzymania infrastruktury i jakości komponentów. Rosja ma przewagę skali, ale jej system jest bardziej podatny na zakłócenia, niż może się wydawać. Ukraina, z kolei, działając precyzyjnie w tych miejscach, gdzie drony są szczególnie wrażliwe, może ograniczać skutki rosyjskiej przewagi.
Wojna dronowa pozostaje dynamicznym polem, w którym przewaga jednej strony jest zawsze chwilowa, a adaptacja drugiej do nowych warunków szybko zmienia reguły gry. Te zmiany są uważnie obserwowane przez wszystkie liczące się armie świata. Również polska armia nie może pozostać obojętna na zmieniającą się doktrynę użycia bezzałogowców.
Sławek Zagórski dla Wirtualnej Polski