Trwa ładowanie...
d4jkd9w

Poseł przypomniał o "zrabowanych dzieciach". Nadal nie uznano ich za ofiary II wojny światowej

Ministerstwo Spraw Zagranicznych potwierdziło, że dopiero teraz stara się o przyznanie zgermanizowanym polskim dzieciom statusu ofiar II wojny światowej. W Niemczech pozostało 170 tys. dzieci, które podczas wojny zostały odebrane polskim rodzicom i nadano im niemiecką tożsamość. Niektórzy z żyjących wciąż oczekują naprawienia krzywd.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Niemcy uprowadzili i zgermanizowali około 200 tys. polskich dzieci. Nie zostały one uznane za ofiary II wojny światowej.
Niemcy uprowadzili i zgermanizowali około 200 tys. polskich dzieci. Nie zostały one uznane za ofiary II wojny światowej. (Agencja Gazeta, Fot: Dawid Chalimoniuk)
d4jkd9w

Najmłodsze z ofiar akcji nazywanej "rabunkiem dzieci" mają dziś około 80 lat - podaje MSZ. Po prawie 75 latach od zakończenia II wojny światowej zostało już niewiele czasu, aby zadośćuczynić krzywdom. Do tej pory pokrzywdzeni nie doczekali się przyznania odszkodowań.

- To zawstydzające i smutne, że przez tyle lat sprawa nie stała się wiodącym tematem relacji polsko-niemieckich. Liczba 200 tys. dzieci wywiezionych z polskich domów zrobiła na mnie porażające wrażenie. Około 170 tys. osób pozostało za granicą - mówi WP poseł Bogusław Sonik. - Oni umierają i niewiele da się już osiągnąć. Wypadałoby choćby uznać te osoby za ofiary wojny i zabiegać o wypłatę odszkodowań - dodaje polityk.

Bogusław Sonik podkreśla, że historia wstrząsnęła nim, gdy przeczytał książkę pt. "Teraz jesteście Niemcami". Postanowił zwrócić się do MSZ z interpelacją, czy Polska robi cokolwiek, aby ustalić dalsze losy swoich "zrabowanych dzieci". W książce będącej efektem dziennikarskiego śledztwa, znalazły się relacje ofiar germanizacji. Nadal poszukują one swoich korzeni i oczekują naprawienia krzywd.

d4jkd9w

Polityk zwrócił się do ministra spraw zagranicznych z pytaniem, czy "zrabowane dzieci" zostaną uznane za ofiary II wojny światowej. To otworzyłoby im możliwość o starania się o wypłatę odszkodowań. MSZ odpowiada jednym zdaniem, że sprawa trafiła do Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych. Nie wiadomo jednak, kiedy zapadną rozstrzygnięcia w tej sprawie.

Zobacz też: Fogiel dementuje plotki wokół wywiadu Kaczyńskiego dla Bilda

Zrabowane dzieci. "Zapomniano o nas"

- Zapomniano o nas. Po prostu zignorowano - komentował dla Deutsche Welle Hermann Lüdeking, uprowadzony z Polski jako kilkuletni chłopiec. - Przez całe życie szukam rodziców. Pytam sam siebie: kim jestem, skąd pochodzę? Wiem, że nigdy nie znajdę odpowiedzi. Niemcy nie chcą o tym wiedzieć, bo to by kosztowało. Będą tak długo zwlekać, aż w końcu wszyscy wymrzemy - dodał.

d4jkd9w

W 2017 r. mężczyzna postanowił pozwać Republikę Federalną Niemiec, oczekując uznania siebie za ofiarę nazizmu i wypłaty jednorazowego odszkodowania 2,5 tys. euro. Jednak rok temu jego pozew został odrzucony przez Wyższy Sąd Administracyjny w Munster. Zapowiedział wówczas, że zwróci się Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.

MSZ przyznaje, że poseł zwrócił uwagę na "ważny temat" zapomnianej zbrodni. Z odpowiedzi wynika, że niewiele da się zrobić w sprawie odszukania zgermanizowanych Polaków. Po zakończeniu pierwszej akcji poszukiwawczej, prowadzonej tuż po wojnie, sprawą zajmują się tylko historycy i dziennikarze.

"Przede wszystkim wymagano od strony polskiej udowodnienia, że dane dziecko zostało skradzione z terytorium Polski. (...) Dzieci powyżej 16 roku życia składały oświadczenia o chęci powrotu do Polski, co w przypadku dzieci uprowadzonych w młodym wieku i tam już nieraz stosunkowo dobrze zaaklimatyzowanych, które uznały swoich nowych "rodziców" za swoich, bywało problematyczne" - czytamy w odpowiedzi MSZ. Oszacowano, że około 170 tys. dzieci pozostało w Niemczech.

d4jkd9w

Przemilczany dramat

Historia zrabowanych dzieci powróciła w 2017 roku, za sprawą polsko-niemieckich poszukiwań dzieci. Prowadzili je dziennikarze serwisu Deutche Welle oraz portalu Interia. We współpracy z instytucjami, archiwami i fundacjami udało się dotrzeć do ofiar germanizacji, a nawet odkryć ich prawdziwą tożsamość.

Celem zbrodni było zasilanie "aryjskiej rasy" i realizacja poleceń szefa SS Heinricha Himmlera, który postanowił "ściągać germańską krew ze wszystkich zakątków świata, rabować ją i kraść, gdzie to tylko będzie możliwe". Uprowadzone z Polski kilkuletni chłopcy oraz dziewczynki trafiali do ośrodków, w których uczono ich języka niemieckiego. W ich dokumentach zacierano ślady o miejscu i dacie urodzenia, by uniemożliwić krewnym prowadzenie poszukiwań.

d4jkd9w

Jedną z osób, które zaangażowały się w odkrywanie ciemnych kart tej historii był Christoph Schwarz, nauczyciel z Fryburga. Zbierał dokumentację i spisywał losy przemilczanych ofiar nazistowskiej polityki rasowej. Założył stowarzyszenie "Zrabowane dzieci - zapomniane ofiary", którego celem jest pielęgnowanie pamięci o ofiarach germanizacji oraz pozyskiwanie środków na działania zmierzające do uzyskania odszkodowań dla poszkodowanych.

Masz news, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

d4jkd9w

Podziel się opinią

Share
d4jkd9w
d4jkd9w
Więcej tematów