Trwa ładowanie...
ddmjadt

Polska jednym z głównych celów rosyjskiej propagandy. Kreml nie szczędzi na nią środków

- Polska jest jednym z głównych celów propagandy Kremla, bo opiera się jego wpływom. Moskwa widzi ją jako zagrożenie dla swoich interesów i nie chce, by była silnym krajem. Dlatego tyle środków kierowanych jest na to, by oddziaływać na polską opinię publiczną i przeciągnąć ją na bardziej prorosyjskie pozycje - mówi w rozmowie z Wirtualną Polską dr Jewhen Fedczenko z Akademii Kijowsko-Mohylańskiej, współzałożyciel StopFake.org, serwisu demaskującego kłamstwa rosyjskiej propagandy. Fedczenko był jednym z gości międzynarodowej konferencji Global Media Forum, organizowanej w Bonn przez Deutsche Welle.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Polska jednym z głównych celów rosyjskiej propagandy. Kreml nie szczędzi na nią środków
(AFP, Fot: ALEXANDER UTKIN)
ddmjadt

WP: Tomasz Bednarzak: Propaganda Kremla kierowana poza granice Rosji różni się w zależności od kraju, do którego jest adresowana. Co można powiedzieć o przekazie propagandowym przeznaczonym konkretnie dla Polski?

Jewhen Fedczenko: - Właściwie Polska, obok Ukrainy i republik bałtyckich, jest jednym z głównych celów rosyjskiej propagandy. Ma to związek z działaniami politycznymi i militarnymi Moskwy. W Polsce działa rosyjska agencja informacyjna Sputnik, propaganda jest też silnie obecna w mediach społecznościowych. Jestem również przekonany, że Rosjanie używają wielu kanałów nieformalnych. Mamy więc w Polsce do czynienia całą infrastrukturą rosyjskiej propagandy.

WP: Jaki jest cel rosyjskiej propagandy kierowanej do Polski i innych państw zachodnich? Dlaczego Kreml ma taką obsesję na tym punkcie?

ddmjadt

- Ponieważ Polska opiera się rosyjskim wpływom. Kreml bierze na celownik najbardziej oporne kraje, bo w jego interesie leży zmiana ich postaw, przeciągnięcia na pozycje bardziej prorosyjskie. Dlatego tyle środków kierowanych jest na to, by oddziaływać na opinię publiczną w tych państwach. Celem rosyjskiej propagandy jest nie tylko wpływ informacyjny, ale także polityczny, poprzez próby zakładania nowych partii oraz oddziaływania na wybory i partycypację polityczną. Więc praktycznie robią to samo, co w czasach sowieckich, tyle że używają do tego nowych środków i technologii oraz mają więcej pomysłów, jak to wszystko wykorzystać. Różnica jest taka, że teraz ta agenda jest bardziej ukryta, ponieważ w czasach ZSRR wszystko było dość oczywiste, natomiast dziś Rosjanie robią to pod przykrywką rzekomo prawdziwych procesów medialnych i politycznych.

Podsumowując, kluczem do odpowiedzi na pytanie, dlaczego Kreml ma taką obsesję na punkcie propagandy, jest zrozumienie, że Moskwa widzi Polskę jako zagrożenie dla swoich interesów i nie chce, by była silnym krajem. Podobnie, jak nie chce, by silne były republiki bałtyckie i Ukraina.

WP: Co zachodnie państwa, media i dziennikarze powinni robić, by skutecznie zwalczać kremlowską propagandę?

- Przede wszystkim powinni przyjąć do wiadomości fakt, że ona istnieje i odrzucić fałszywy dyskurs dwóch stron. Bo rosyjska propaganda twierdzi, że jest równoprawną, drugą stroną debaty. Ale to nieprawda, bo w rzeczywistości jest to ukryta propaganda, przebrana jedynie w szaty dziennikarskiej opinii. Prawdziwa debata koncentruje się wokół problemów i wartości. Jednak gdy wartością jednej strony jest prowadzenie wojny, której ofiarą jest druga strona, to wtedy nie mamy do czynienia z debatą, ale raczej z pewnym rodzajem agresji realizowanej za pomocą dezinformacji.

ddmjadt

Rządy powinny również korzystać z dostępnych im prawnych instrumentów. Na przykład, jeżeli w Polsce działa Radio Sputnik, dlaczego polski rząd miałby nie sięgnąć po istniejące w przepisach prawa narzędzia regulacyjne czy licencjonowanie mediów.

WP: Zaraz podniosłyby głosy, że ograniczamy wolność słowa.

- Ale to nie jest kwestia wolności słowa, bo nie mówimy tutaj o zwykłych mediach. Przestańmy postrzegać rosyjską propagandę w kategorii mediów, bo tak naprawdę jest to ramię rządu wykorzystywane do prowadzenia wojny informacyjnej. Więc Polska może używać wszelkich środków, by się przed tym bronić, włączając w to instrumenty prawne.

Uważam również, że powinniśmy tworzyć tzw. listy Niemcowa (lista przedstawicieli rosyjskich mediów, którzy uczestniczyli w nagonce na zamordowanego jednego z liderów rosyjskiej opozycji Borysa Niemcowa - przyp. red.). Nie jest to mój pomysł, ale się pod nim podpisuje. Na takiej liście umieszczano by wszystkich "dziennikarzy", którzy uczestniczą w rosyjskiej propagandzie. Nie tylko szefów mediów, bo to wierzchołek góry lodowej, ale wszystkich redaktorów, dziennikarzy, kierowników itd. W miarę możliwości, osoby te powinny zostać objęte sankcjami. I przede wszystkim powinniśmy przestać nazywać ich dziennikarzami.

ddmjadt

WP: Czy Pana zdaniem po drugiej stronie barykady, na Ukrainie, mamy do czynienia z ukraińską propagandą? W tym sensie, że w warunkach wojny zawsze istnieje tendencja do jednostronnych relacji, półprawd i manipulowania faktami.

- To uprawnione pytanie z pana perspektywy, ale mogę powiedzieć, że na Ukrainie nie ma jednego dominującego dziennikarstwa, w przeciwieństwie do Rosji, gdzie istnieje praktycznie jeden punkt widzenia i jest bardzo niewiele wyjątków, gdzie można usłyszeć odmienne głosy. Nawet kiedy mówimy o ukraińskich stacjach telewizyjnych, to prawda, że należą one do oligarchów. Ale są to różni oligarchowie i każda z tych telewizji prezentuje odmienny punt widzenia. Nawet oglądając wyłącznie telewizję na Ukrainie, można poznać różne perspektywy tego, co się dzieje. Z kolei w ukraińskim internecie możemy znaleźć wszelkie punkty widzenia. Tak więc nie ma jednego, sterowanego przez rząd w Kijowie poglądu na tę wojnę. Jest wielu dziennikarzy, którzy widzą ją zupełnie inaczej niż władze.

WP: Jak bardzo kryzys gospodarczy na Ukrainie odbija się na kondycji tamtejszych mediów?

- Ma bardzo dotkliwe konsekwencje. Kurczy się rynek reklamowy, przez co zamykane są całe domy mediowe i wydawnictwa. Negatywnie odbija się na prasie i telewizji, z tym że te ostatnie zawsze były dofinansowywane przez oligarchów, więc one tak tego nie odczuwają. Z drugiej strony coraz częściej jesteśmy świadkami powstawania nowych projektów medialnych, start-upów, tworzonych przez młodych dziennikarzy, które nie potrzebują wielkich pieniędzy i wsparcia ze strony oligarchów. Oni naprawdę wykonują świetną pracę i są prawdziwą konkurencją dla tradycyjnych mediów. Kłopoty gospodarcze mają tu niewielki wpływ, bo często te start-upy są częściowo oparte na wolontariacie i nie operują wielkimi pieniędzmi. To klasyczne małe projekty zakładane przez kilku dziennikarzy, które rozwijają się krok po kroku. Myślę, że to jest przyszłość ukraińskich mediów.

ddmjadt

Podziel się opinią

Share
ddmjadt
ddmjadt
Więcej tematów