Polska coraz mniej przyjazna obcokrajowcom. Rośnie liczba rasistowskich napaści

• W Polsce liczba przestępstw na tle rasowym i etnicznym w 2015 roku wzrosła o 40 procent
• Na rasizm skarżą się zagraniczni studenci. W ich sprawie interweniowała ambasada Turcji
• To efekt retoryki używanej przez polityków i media - uważa prof. Sakson
• Podobne trendy są też obecne niemal w całej Europie
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Marsz przeciwko islamizacji Europy
Marsz przeciwko islamizacji Europy (WP, Fot: Patrycja Dzwonkowska)

W niedzielę w Gdańsku pobity został 38-letni Brytyjczyk egipskiego pochodzenia. Pobity tak brutalnie, że do dziś utrzymywany jest w szpitalu w stanie śpiączki farmakologicznej. W Warszawie ofiarą nie mniej bezwzględnego ataku czworga napastników był przedsiębiorca z Pakistanu. W Brzeszczach pobity został Ukrainiec, bo jego dwóm oprawcom nie podobał się jego "wschodni akcent". W Rzeszowie obiektami agresji stali się studenci z Portugalii. Jeden z nich został pobity przez żołnierza, inni spotykają się z codziennymi szykanami - na tyle poważnymi, że grupie przydzielono osobny dom i ochroniarza. Na rasizm skarżą się też coraz częściej studenci z Turcji, w sprawie których interweniowali u władz dyplomaci z Ankary.

Powyższe zestawienie to incydenty tylko z kwietnia. I choć nie przedstawiają one pełnego obrazu, to nie ma wątpliwości, że liczba aktów agresji wobec cudzoziemców wzrasta. Potwierdzają to statystyki: jak wynika z danych przedstawionych Wirtualnej Polsce przez policję, liczba postępowań wszczętych z powodu przestępstw zmotywowanych nienawiścią rasową, etniczną lub religijną wzrosła z 678 w roku 2014 do 954 w roku ubiegłym. Najczęstszymi ofiarami są Żydzi (154 przypadków) i muzułmanie (140) oraz Romowie (123).

- Od 2013 roku ta kategoria przestępczości znajduje się w priorytetach Komendanta Głównego Policji. Ponownie uwzględniono ją w priorytetach na lata 2016-2018 - mówi WP kom. Andrzej Browarek z Komendy Głównej Policji.

Na wzrost tendencji ksenofobicznych i aktów agresji wobec osób odmiennej kultury zwraca uwagę Anna Tatar ze stowarzyszenia "Nigdy więcej". Organizacja od lat zbiera dane na temat rasistowskich incydentów w raporcie "Brunatna księga". - Na podstawie monitoringu „Brunatna Księga” jednoznacznie wynika, że z roku na rok liczba przypadków przestępstw na tle rasistowskim wzrasta. W latach 2009-2010 zanotowaliśmy ok. czterysta tego typu przestępstw. W dwóch następnych latach ich liczba zwiększyła się o 30 proc. i przekroczyła 600 przypadków. Od jesieni ubiegłego roku obserwujemy prawdziwy zalew i eskalację rasizmu. Nie mamy jeszcze precyzyjnych danych, ponieważ wzrost jest na tyle duży, że zajmujemy się obecnie przede wszystkim ich rejestracją – mówi Wirtualnej Polsce Anna Tatar ze Stowarzyszenia ''Nigdy więcej''.

- Prawdziwy festyn nienawiści został rozpętany na potrzeby jesiennej kampanii wyborczej. Jednym z centralnych jej punktów był stosunek wobec uchodźców. Ale zachowania ksenofobiczne wspierane były od wielu lat przez polityków oraz język, jakim się posługiwali. Ofiarą takiej przemocy stają się przedstawiciele różnych mniejszości. Osoby, które nie pasują do ideologicznego schematu tzw. prawdziwego Polaka - dodaje Tatar.

Turcy się skarżą

Jedną z grup, które najczęściej spotykają się z aktami rasizmu czy ksenofobii są zagraniczni studenci, przyjeżdżający do Polski w ramach unijnego programu wymiany studenckiej Erasmus. Jak mówi Diana Jastrzębska, przewodnicząca Erasmus Student Network w Polsce, organizacji studenckiej zrzeszającej studentów Erasmusa, problem jest poważny.

- Mamy kontakt z każdym zagranicznym studentem i słyszymy od nich, że często są szykanowani ze względu na religię, rasę czy kulturę. Takie rzeczy są na porządku dziennym. Rzadko dochodzi to do władz uczelni, bo staramy się interweniować wcześniej i łagodzić sytuację. Ze względu na to, co dzieje się w ostatnim czasie, ze względu na klimat polityczny i kwestię kryzysu migracyjnego, jest tego coraz więcej. Choć i tak jest lepiej, niż np. 7 lat temu - mówi działaczka. Jak dodaje, ofiarami ksenofobii są studenci z różnych krajów, ale najbardziej narażeni na rasistowskie zachowania są studenci z Turcji, ze względu na odmienną kulturę i religię.

Sytuacja tureckich studentów jest na tyle poważna, że miała swoje reperkusje dyplomatyczne. Jak dowiedziała się WP, na złe traktowanie uczestników wymiany studenckiej zwracała uwagę w kontaktach z polskimi władzami ambasada Turcji. W lutym ambasador kraju Yusuf Ziyi Özcan poruszył ten temat w rozmowie z przedstawicielem Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. - Sekretarz stanu prof. Aleksander Bobko zapewnił ambasadora o trosce resortu o wszystkich obcokrajowców studiujących w Polsce. Minister zasygnalizował przedstawicielom Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich, aby zwrócić uwagę na tę kwestię na polskich uczelniach. Ministerstwo zwróciło się ponadto w tej sprawie do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji - mówi rzecznik resortu.

Ambasada podzieliła się swoim zaniepokojeniem także z Rzecznikiem Praw Obywatelskich, dr. Adamem Bodnarem. Turcy mieli wówczas powiedzieć, że obawiają zachęcać swoich studentów do wysyłania na Erasmus, bo boją się o nich bezpieczeństwo. W rozmowie z WP Bodnar zapewnił, że wkrótce bliżej przyjrzy się problemom zagranicznych studentów.

Co ciekawe, mimo tych problemów liczba Turków studiujących w Polsce ciągle rośnie. Także w Białymstoku, gdzie w dniu parady ONR władze Politechniki Białostockiej radziły studentom, by nie wychodzili z domów.

- Turcy to najliczniejsza grupa studentów zagranicznych, ciągle zgłaszają się kolejne uczelnie z Turcji, chcące podpisać umowę - mówi WP rzecznik PB Dorota Sawicka. O wciąż zwiększającym się zainteresowaniu studenckimi wizami słyszymy też w ambasadzie RP w Ankarze.

Zdaniem Hasana Cifticiego, Turka mieszkającego w Gdańsku, w polskim społeczeństwie na przestrzeni ostatnich lat widać zmiany na lepsze. Ciftci przyjechał do Polski z Turcji w 1999 roku. Początkowo zajmował się handlem. Obecnie prowadzi biuro turystyczne i pełni obowiązki prezesa Towarzystwa Polsko-Tureckiego. Dwukrotnie startował w wyborach samorządowych, ale bez rezultatu.

- Zdarzały się wypadki dziwnego, agresywnego zachowania. Pewien mężczyzna zaczepił mnie podczas spaceru i odzywał się w bardzo wulgarny sposób. Później okazało się, że mieszkamy w jednej dzielnicy i wszystko sobie wyjaśniliśmy. Czasem strażnicy miejscy zbyt rygorystycznie kontrolowali moje stoisko. Może chcieli pokazać, jacy są ważni? Odkąd przyjechałem ludzie się zmienili. Są bardziej tolerancyjni, choć nadal często zamknięci w sobie – mówi Wirtualnej Polsce Turek.

Tolerancja po polsku

Potwierdzają to badania CBOS. Wynika z nich, że od końca lat 90. stopniowo zmniejsza się odsetek badanych, przeciwnych temu, aby cudzoziemiec był ich najbliższym sąsiadem. Polacy nie mają obecnie większych problemów z akceptacją Ukraińców, Wietnamczyków, Białorusinów oraz Rosjan. Diametralnie inny jest jednak ich stosunek do osób spoza Europy: tylko 26 proc. mieszkańców naszego kraju za korzystną uważa obecność obywateli państw Afryki. Tylko co piąty pozytywnie ocenia obecność Turków w Polsce. Większość Polaków uważa za niekorzystną obecność Arabów (62 proc.) oraz Turków (52 proc.).

- Wpływ na taki stan rzeczy może mieć deklarowana przez niektóre siły polityczne niechęć do imigrantów, którzy przedstawiani są jako zagrożenie dla istniejącego porządku. Pożywką dla tego typu opinii jest kryzys migracyjny oraz działania terrorystyczne, które miały miejsce w Europie. Na tej podstawie budowany jest uproszczony proces myślowy, który zakłada, że każdy uchodźca to imigrant ekonomiczny, chcący dostać się na Stary Kontynent, by stanowić obciążenie dla naszego systemu socjalnego lub zabierać nam pracę. Jeżeli do tego dochodzi obserwacja skutków zamachów terrorystycznych, to konkluzja społeczna może być prosta - my tego nie chcemy i musimy zrobić coś, by do tego nie doszło - mówi WP prof. Andrzej Sakson, socjolog z Uniwersytetu Adama Mickiewicza. - W związku z tym pojawia się przekonanie, że trzeba dać wyraźny sygnał, że te osoby nie są tu mile widziane. Niektórzy dają temu wyraz przez akty słownej oraz fizycznej przemocy. Co ciekawe, do Polski nie trafił jeszcze oficjalnie żaden uchodźca, ale mamy
już do czynienia ze zjawiskiem niechęci do nich. Dlatego często ofiarami agresji padają osoby, które z islamem nie mają nic wspólnego, a charakteryzują się np. ciemniejszą karnacją - dodaje Sakson.

Zobacz również: Sakson dla WP: Zjawisko niechęci do uchodźców przypomina fenomen antysemityzmu bez Żydów

Jednak zdaniem dr Marcina Chmielowskiego, specjalisty filozofii polityki, wiceprezesa Fundacji Wolności i Przedsiębiorczości, rasizm nie jest powszechnym zjawiskiem w naszym kraju.

- Incydentalne przypadki zachowań rasistowskich zdarzają się zawsze, widzimy je też oczywiście w Polsce. To jest jednak margines i nie sądzę, abyśmy mogli mówić o większej popularności zachowań rasistowskich. Na pewno za to jest większa wykrywalność tego typu czynów i więcej szumu wokół każdej sprawy związanej czy choćby podejrzewanej o bycie umotywowaną rasistowskimi pobudkami. Bo pamiętajmy też i o tym, że posądzenie kogoś o bycie rasistą jest często wykorzystywane jako narzędzie dyskredytowania różnych osób i nie zawsze rasistowskich poglądów w przestrzeni publicznej – ocenia dr Chmielowski.

Winni politycy

Tymczasem według prof. Saksona, problem istnieje i jest dodatkowo potęgowany przez wypowiedzi polityków oraz media, przedstawiające imigrantów jako wrogich najeźdźców.

- Każdy kraj ma prawo do realizowania własnej polityki migracyjnej i nie ma w tym nic złego. Jeżeli jednak przeradza się to w wyrazistą retorykę, która jest dodatkowo wzmacniana przez media, to później efektem tego może być agresja w stosunku do osób różniących się kolorem skóry lub, w wyobrażeniu agresorów, uosabiających np. islamskich terrorystów. Zarzuty odpiera Krzysztof Bosak, wiceprezes Ruchu Narodowego. Partia kilkakrotnie współorganizowała antyimigranckie marsze, w tym zeszłoroczny Marsz Niepodległości zwołany pod hasłem "Polska dla Polaków, Polacy dla Polski". Według Bosaka, gromadzące tysiące uczestników manifestacje to pozytywny znak.

- W polskim społeczeństwie obserwujemy próbę kontrowania zdroworozsądkowego przebudzenia, wyrażającego się w sceptycznym podejściu wobec unijnego planu przymusowej relokacji imigrantów. Środowiska liberalno-lewicowe kontrują to zarzucając Polakom ksenofobię, nietolerancję i skłonność do agresji. Bardzo dużą rolę odgrywa w tym procesie ''pedagogika multikulturalizmu'', której Polacy są poddawani – mówi Wirtualnej Polsce Bosak. - Zarzuty te nie mają jednak wiele wspólnego z rzeczywistością. Polacy są przecież, co do zasady, bardzo tolerancyjnym narodem - dodaje.

Ksenofobia na fali

Nie tylko w Polsce nastroje antyimigranckie się wzmagają. Jak pokazują statystyki, niemal we wszystkich państwach UE doszło w zeszłym roku do znaczącego wzrostu liczby przestępstw motywowanych nienawiścią. We Francji, gdzie doszło do 2115 takich incydentów, liczba antyislamskich aktów agresji wzrosła trzykrotnie. A i tak jest to tylko wierzchołek góry lodowej. Jak szacują eksperci, tylko ok. 15 procent przestępstw jest zgłaszanych policji.

Z kolei Wielka Brytania zanotowała w zeszłym roku wzrost przestępstw na tle rasistowskim o 18 procent, zaś rok wcześniej - 45 proc. Liczba incydentów odnotowanych przez policję to ponad 52 tysiące. Tak wysoka liczba wynika jednak z innej niż w innych państwach klasyfikacji czynów przez władze.

Podobnie ponury obraz widać w Niemczech, gdzie ubiegły rok był rekordowy jeśli chodzi o antysemickie ekscesy - dochodziło do nich aż 1597 razy. Zwiększyła się też liczba przestępstw popełnianych na muzułmanach. Źle przedstawiają się także statystyki dotyczące ataków na ośrodki dla uchodźców. W zeszłym roku odnotowano 222 takie przypadki.

Polub WP Wiadomości

Więcej na ten temat:

Uchodźcy