Qaqwqwrqw

Polityczne "bomby", które zmieniały wybory

Afery, skandale, podsłuchy, alkohol, korupcja, seks, płacz, prześwietlanie przodków. Gra o władze zawsze była brutalna. Kiedyś jedno wydarzenie potrafiło rozsadzić polską scenę polityczną i zdecydować o wyniku wyborów.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Donald Tusk i Jarosław Kaczyński, 2007 r.
Donald Tusk i Jarosław Kaczyński, 2007 r. (East News, Fot: Stefan Maszewski)
Qaqwqwrqw

Czy w obecnych czasach - wszechobecnych fake newsów i potęgi mediów społecznościowych - gdzie temat goni temat, jedno wydarzenie przykrywa drugie, a w mediach cyfrowych "przemiał" wydarzeń jest tak intensywny i szybki, jest to jeszcze możliwe?

Wątpliwe.

W ostatnich miesiącach wielokrotnie zapowiadano rychły koniec PiS: afera z nagrodami w rządzie, afera KNF, afera z zarobkami w NBP, taśmy Morawieckiego, afera spółki Srebrna...

Qaqwqwrqw

"Afery", o których rozpisywały się media w 2018 i 2019 r., a które opozycja traktowała jako "kolejny dowód upadku moralnego" władzy, która miała trząść się w posadach przed nieuchronną wyborczą klęską, nie zatopiły Jarosława Kaczyńskiego. Nie pozbawiły go przywództwa w obozie prawicy. Nie wpłyną także na najbliższe wybory.

Czasy się zmieniły. Kiedyś jedno wydarzenie, jeden "szczur" wypuszczony do mediów przez jeden czy drugi sztab, nieprecyzyjne zdanie, niepotrzebna konferencja prasowa, jedna debata, potrafiły przesądzić o wynikach kolejnych elekcji. I sprawić, że słupki sondażowe w dzień wyborów radykalnie się zmieniały. Zwolennicy PiS przchodzili na stronę PO. I odwrotnie. Dziś nie ma na to szans.

Oto krótki, subiektywny przegląd najważniejszych politycznych "bomb", które zmieniały oblicze wyborów w Polsce.

Qaqwqwrqw

Fałszywki Jaruckiej (2005)
Ta głośna afera doprowadziła do wycofania się Włodzimierza Cimoszewicza z wyborów prezydenckich w 2005 r. Cimoszewicz był wyraźnym liderem przedwyborczych sondaży, drugi był Lech Kaczyński. Donald Tusk zamykał sondażowe podium, był jedynie pretendentem.

Konstanty Miodowicz z PO, członek komisji śledczej ds. PKN Orlen, skontaktował z komisją Annę Jarucką - b. asystentkę Cimoszewicza jako szefa MSZ w 2002 r. Jarucka przekazała komisji ksero rzekomego upoważnienia do zamiany oświadczenia majątkowego, które w 2002 r. miał jej wystawić Cimoszewicz - by usunąć z jego pierwotnego oświadczenia informację o posiadanych akcjach Orlenu.

On sam mówił wtedy, że jego oświadczenie majątkowe nie było nigdy zmieniane. Prokuratura uznała potem, że dokument jest sfałszowany, co od początku mówił Cimoszewicz. Ale po rewelacjach Jaruckiej Cimoszewicz wycofał się z wyborów, a liderem sondaży został Tusk.

Qaqwqwrqw

Sąd I instancji skazał Annę Jarucką na półtora roku więzienia w zawieszeniu na pięć lat. Kobieta twierdziła, że to poseł PO Konstanty Miodowicz namówił ją do ujawnienia tej sprawy. Sąd Okręgowy w Warszawie uznał, że Jarucka działała z wyrachowaniem, manipulowała opinią publiczną i naraziła na szwank dobre imię Cimoszewicza.

Dziadek z Wehrmachtu (2005)
Klasyk. Legendarny spin byłego polityka PiS Jacka Kurskiego, który ostatecznie zaważył na wynikach wyborów w 2005 roku. Największa sensacja tamtej kampanii.

Na finiszu walki Lech Kaczyński-Donald Tusk, na kilka dni przed głosowaniem w II turze, były "bulterier" braci Kaczyńskich udzielił wywiadu tygodnikowi "Angora". Powiedział w nim, iż "poważne źródła na Pomorzu mówią, że dziadek Donalda Tuska zgłosił się na ochotnika do Wehrmachtu".

Ten epizod z życia krewnego szefa PO mógł służyć jako argument do zarzucenia kandydatowi Platformy proniemieckich poglądów. Donald Tusk odrzucił te oskarżenia twierdząc, że jego dziadek nigdy nie służył w hitlerowskiej armii. Po kilku dniach media ujawniły pełną historię dziadka.

Qaqwqwrqw

Okazało się, że Józef Tusk został siłą wcielony do Wehrmachtu. Za uchylanie się od służby wojskowej groziła kara śmierci. Zgodnie z niemieckimi dokumentami 2 sierpnia 1944 został powołany do wojsk III Rzeszy. Jednak po kilku miesiącach Józef Tusk zniknął z niemieckiej ewidencji, a potem służył w Polskich Siłach Zbrojnych w Wielkiej Brytanii.

Jacek Kurski PAP
Podziel się

Lech Kaczyński przeprosił Tuska za "dziadka z Wehrmachtu" w debacie telewizyjnej i odciął się od działań Kurskiego, który został przez sąd partyjny wykluczony z PiS. Ten, po decyzji sądu koleżeńskiego, stwierdził, że "popełnił pomyłkę, a nie dopuścił się oszczerstwa". Później Kurski odwołał się o tej decyzji i po wygraniu wyborów przez Lecha Kaczyńskiego powrócił do PiS.

- Z tym Wehrmachtem to lipa, ale jedziemy w to, bo ciemny lud to kupi - takie słowa miał wypowiedzieć sam Kurski według dziennikarzy Tomasza Lisa, Wiesława Władyki, Tomasza Wołka i Katarzyny Kolendy-Zaleskiej przed nagraniem w studiu radia TOK FM. Kurski zaprzeczał, by miał tak powiedzieć.

Qaqwqwrqw

Pewne jest jedno: "spin" się udał. Cel został osiągnięty. Donald Tusk z kretesem przegrał tamte wybory. A "dziadek z Wehrmachtu" stał się legendą kampanii wyborczych w Polsce.

Debata Tusk-Kaczyński (2007)
Na wyniku wyborów parlamentarnych z 2007 r. niewątpliwie zaważyła debata Tusk-Kaczyński, podczas której Tusk znokautował swojego rywala. Największe emocje wzbudziły pytania o 3 mln mieszkań, które obiecywał wybudować rząd PiS oraz o wzrost cen - m.in. chleba, ziemniaków, jabłek, kurczaków, gazu ziemnego i benzyny. Jarosław Kaczyński - osłabiony chorobą - był kompletnie pogubiony.

W tej kampanii - a także w debacie - niezwykle nośne okazało się hasło budowy "drugiej Irlandii", wykorzystane m.in. w popularnym spocie, w którym pielęgniarkę zagrała Anna Cugier-Kotka. Tusk wyrósł wówczas na wodza rewolucji młodych, którzy przy urnach zadecydowali o jego zwycięstwie.

Tusk, Kaczyński East News
Podziel się

CBA. Afera z Beatą Sawicką (2007)
Na pięć dni przed wyborami parlamentarnymi w 2007 r. szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego Mariusz Kamiński zorganizował konferencję prasową, prezentując materiały dotyczące przyjęcia przez ówczesną posłankę PO Beatę Sawicką łapówki.

W opinii opozycji i części komentatorów, było to wmieszanie CBA w kampanię wyborczą, mające na celu zdyskredytowanie PO, czemu zaprzeczył następnie szef CBA.

Posłanka w swoim oświadczeniu wydanym 17 października 2007 r. zasugerowała, że została wytypowana i uwikłana w sytuację korupcyjną, przez nieszablonowo działającego funkcjonariusza CBA przy pomocy "miłych i czułych sms-ów, kwiatów" oraz "upominków". Twierdziła, że została uwiedziona i zmanipulowana przez agenta Tomka.

Następnie zwołała własną konferencję prasową, która przeszła do historii. Zapłakana, łamiącym się głosem zwracała się "do pana ministra Kamińskiego z błaganiem o to, żeby mnie nie linczował publicznie!". Tym samym "mina" PiS została rozbrojona.

Na trzy tygodnie przed wyborami w 2007 r. PiS wygrywało nawet w sondażach. Po "bombie" z Sawickiej poniosło sromotną klęskę.

Angela Merkel i Stasi (2011)
"Jarosław Kaczyński znów sięgnął w kampanii wyborczej po antyniemiecką kartę, a rolę "złego Niemca" odgrywa tym razem kanclerz Angela Merkel" - pisało w 2011 r. tuż przed wyborami do Sejmu i Senatu w Polsce "Frankfurter Allgemeine Zeitung".

O co poszło?

W swojej książce "Polska naszych marzeń" Kaczyński napisał o kanclerz Merkel, że jej wybór na szefa niemieckiego rządu "nie był wynikiem czystego zbiegu okoliczności".

Merkel, Kaczyński PAP
Podziel się

"Nie będę tego przeświadczenia rozwijał, zostawiam to politologom i historykom" - napisał Kaczyński. Tę myśl rozwinął jednak w wywiadzie dla tygodnika "Newsweek". - Ona wie, co ja chcę przez to powiedzieć. Tyle wystarczy - uciął Kaczyński, a dopytywany, czy zatem kanclerz była wspierana przez Stasi, odparł tylko: - Zostawmy ten temat.

Słowa te okazały się dużym politycznym błędem. Czyli w polityce czymś gorszym, niż zbrodnia. Ocieplanie wizerunku prezesa PiS - starania dokonywane przez sztab przez miesiące - spełzło na niczym.

Później politycy PiS przyznawali, że tamta opinia wyrażona przez Kaczyńskiego mogła wpłynąć na wybory.

Afera podsłuchowa (2014)
Największa afera taśmowa w historii III RP. Wstrząsnęła rządem Donalda Tuska, który nie chciał dłużej sprawować po niej funkcji szefa coraz bardziej oderwanego od rzeczywistości rządu. To od afery ujawnionej przez "Wprost" z udziałem najważniejszych polityków Platformy Obywatelskiej (i w ogóle, ówczesnego establishmentu) zaczął się upadek przepotężnej niegdyś ekipy.

W 2015 r. PiS już tylko robiło swoje: świetną kampanię, z nowymi twarzami i Jarosławem Kaczyńskim w tle. Wjechało na fali powszechnej potrzeby zmiany. I wygrało wybory. Prezydenckie i parlamentarne.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Polub WP Wiadomości
Qaqwqwrqw
Qaqwqwrqw