rosja
14-03-2018 (16:56)

Piotr Sokołowski: z Putinem trzeba twardo

Niemądrze zaczepiać dresiarza, który idzie ulicą. Gdy jednak wiemy, że ma nas „na celowniku” i dzwoni grożąc, że mamy mu otworzyć, to jeszcze bardziej niemądre jest spełnianie jego żądań. Dlatego wypada pogratulować premier Wielkiej Brytanii sposobu w jaki odpowiedziała Putinowi.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Piotr Sokołowski: z Putinem trzeba twardo
(PAP/EPA, Fot: Pavel Golovkin)
WP

Otrucie byłego rosyjskiego szpiega na terytorium Wielkiej Brytanii jest skandalicznym wydarzeniem. To przejaw totalnego braku szacunku i lekceważenia ze strony Rosji. Może to być też test reakcji na owo lekceważenie, jednak w obu przypadkach rozwiązanie jest tylko jedno. Szacunek trzeba sobie wywalczyć poprzez zdecydowaną, ale nieprzesadzoną reakcję.

Tak jak słusznie zauważył jakiś czas temu Sławomir Sierakowski, zachód często popełniał błąd polegający na tym, że rozmawia z Putinem tym samym językiem, którym rozmawia z innymi krajami UE czy USA. Tymczasem Putin używa i zna język zdecydowanie inny. To język siły. Różnica polega na tym, że kraje naszej cywilizacji mają mentalność demokratyczną, to znaczy, że cenią partnerów ugodowych, którzy dążą do porozumienia, nie chcą konfliktu. Putin natomiast jest typowym przedstawicielem mentalności autorytarnej, wręcz bandyckiej.

Dla niego dążenie do porozumienia jest wyłącznie oznaką słabości. Niewybaczalnym grzechem jest natomiast reagowanie ugodowe w obliczu jawnego braku szacunku. To dla autorytarnej mentalności byłby jedynie dowód na to, że na ten brak szacunku się zasługuje.

WP

To brak reakcji rodzi agresję

Niestety, wielu komentatorów nie rozumie tej prostej zależności. Kierują się zasadą, że „silniejszego się nie drażni”, że wszelki opór może rozsierdzić agresora. Być może, jednak lepiej, żeby Putin się rozsierdził, ale wiedział, że jednak nie na wszystko może sobie pozwolić, niż był w dobrym humorze, na skutek uległości jakiegoś kraju. Dopiero wtedy ów kraj byłby w tarapatach. Szczególnie, że jako NATO-6130285597505153c) czy UE nie jesteśmy wcale słabsi, dlatego wszelkie ostrzeżenia przed stawianiem oporu agresorowi mogą prowadzić tylko do zwiększenia jego agresji.

Zachód nauczył się wiele od czasu agresji Rosji na Ukrainę. Przede wszystkim tego, jak ważna jest zdecydowana reakcja oraz, co jeszcze ważniejsze, solidarność. Brytyjskie gazety dopingowały premier Therese May do zdecydowanej reakcji, porównywano wręcz tę sytuację do wojny o Falklandy, mówiono, że to test charakteru dla premier, pytano czy też, niczym Margaret Thatcher składa się z żelaza. Nie jest to łatwe, w takich sytuacjach instynkt samozachowawczy może nam podpowiadać, że może by tak przemilczeć sprawę? Może udać, że nic się nie stało, w końcu to Rosjanin?

Therese May stanęła jednak na wysokości zadania. Najpierw wyraźnie przyznała, że za zamach prawdopodobnie odpowiada Rosja, co w języku dyplomacji jest jak policzek, a dzisiaj zarządziła wydalenie 23 dyplomatów, co jest odpowiednikiem bardzo ostrej reakcji.
Kreml z Putinem na czele najpierw bagatelizował tę sprawę, tłumaczenia były kuriozalne. Brzmiały jak: „Nie bądźcie śmieszni, co nam możecie?”.

WP

Bo jak inaczej interpretować słowa o tym, że ważniejsze od tej sprawy jest... rolnictwo? Gdy Therese May jawnie oskarżyła Rosję, rosyjski MSZ przeszedł do gróźb.

Rzeczniczka ministerstwa stwierdziła, że „nie powinno się grozić państwu mającemu broń jądrową”. Dlatego reakcja May jest wręcz idealna. Zrobiła tak, żeby jasno dać do zrozumienia, że gra ostro, bo wydalenie 23 Rosjan to dyplomatyczny policzek, ale „krzywda” jaką wyrządziła Putinowi na pewno nie spowoduje ataku jądrowego.

Zresztą pierwszym, który się nie przestraszył był Erdogan, Putin notorycznie naruszał przestrzeń powietrzną NATO (to jedna z wcześniej wspomnianych „zaczepek”). Prezydent Turcji akurat ma podobną mentalność jak Putin i rosyjski samolot w końcu strącił. Kreml oczywiście mocno się odgrażał, jednak Turcja nadal istnieje i wydaje się, że tym zachowaniem wręcz umocniła swoje bezpieczeństwo.

Przede wszystkim solidarność

WP

Nie mniej ważna, a może i ważniejsza jest solidarność z jaką spotkała się Wielka Brytania. I słusznie. Wiadomo przecież, że Putin gra nie przeciw jednemu czy drugiemu krajowi, ale całej UE, a być może całej cywilizacji zachodu.

W imieniu UE solidarność wyraził Donald Tusk. Przyznał, że „najprawdopodobniej za zamachem stoi Rosja”. Zapowiedział też poruszenie tematu podczas Rady Bezpieczeństwa ONZ. Nie jest to oczywiste, bo na przykład Andrzej Duda wyraził solidarność, ale bez narażania się Putinowi. Jego oświadczenie mówiło, że wyraża solidarność z działaniami May, że użycie broni chemicznej na terenie kraju sojuszniczego jest niedopuszczalne, wyraża też słynne już w Europie „głębokie zaniepokojenie”, ale ani słowa o Rosji.

W sumie akurat może to być dobra taktyka. Polska ma dużo więcej do stracenia, chociażby ze względu na położenie geograficzne. A logicznie patrząc wyrażenie solidarności z May, która oskarża Rosję, jest oględnym przyznaniem, że Rosja jest winna. Zareagował również (do niedawna) sekretarz stanu USA Rex Tillerson, jego następca ma opinię „jastrzębia” w relacjach z Rosją, więc raczej nie należy się spodziewać wycofania z tego stanowiska.

Robienie tego co chce Putin nie będzie dla nas dobre

WP

Niemądre jest zaczepianie dresiarza, który idzie ulicą, ale gdy wiemy, że ten dresiarz ma nas „na celowniku” i dzwoni do naszych drzwi grożąc, że mamy mu otworzyć, to jeszcze bardziej niemądre jest spełnianie jego żądań.

Z Rosją nie mamy za wiele do stracenia. Putin ma wobec zachodu ewidentnie niecne zamiary i zrobi tyle, na ile mu pozwolimy. On już i tak „ma nas na celowniku” więc stawianie się nie pogorszy naszej, jako zachodu sytuacji. Jeżeli kraje europejskie nie będą reagować na zabójstwa Rosjan na ich terytorium, to już niedługo okaże się, że ginąć będą nie tylko Rosjanie, ale na przykład niechętni Kremlowi dziennikarze.

Putin ma już całe rankingi „wrogów Rosji” wśród przedstawicieli tego zawodu, wiadomo to stąd, że owe rankingi, jawnie publikuje rosyjska prasa. Nie ma co liczyć, że Putina można udobruchać, że można zmienić jego zamiary wobec nas. Można mu tylko pokazać, że nie będzie w stanie ich spełnić. Tylko to nam zapewni bezpieczeństwo i pokój.

Zobacz także: Bohater z Polski. Za to co zrobił, w nagrodę poleci do Indii

WP
WP
WP