Opozycyjna droga Antoniego Macierewicza

Ujawnienie przez ''Gazetę Wyborczą'' informacji o tym, że Antoni Macierewicz - gorący rzecznik lustracji i dekomunizacji - współpracował z Robertem Luśnią, który był TW o pseudonimie ''Nonparel'', wywołało burzę medialną. Fakt tej kooperacji jest tym bardziej zaskakujący, że życiorys polityczny członka PiS wskazuje na to, że Macierewicz wydaje się być - ze względów osobistych, jak i ideologicznych - zupełnie niezdolny do jakiejkolwiek współpracy z reprezentantami (szczęśliwie) minionego już komunistycznego ustroju. Nawet szybki rzut oka na przeszłość Macierewicza ujawnia, że mamy do czynienia z człowiekiem, który walkę z komunizmem uczynił swoją życiową misją...

Obraz

/ 9Antoni Macierewicz - lustrator i dekomunizator

Obraz

Ujawnienie przez ''Gazetę Wyborczą'' informacji o tym, że Antoni Macierewicz - gorący rzecznik lustracji i dekomunizacji - współpracował z Robertem Luśnią, który był TW o pseudonimie ''Nonparel'', wywołało burzę medialną. Fakt tej kooperacji jest tym bardziej zaskakujący, że życiorys polityczny członka PiS wskazuje na to, że Macierewicz wydaje się być - ze względów osobistych, jak i ideologicznych - zupełnie niezdolny do jakiejkolwiek współpracy z reprezentantami (szczęśliwie) minionego już komunistycznego ustroju. Nawet szybki rzut oka na przeszłość Macierewicza ujawnia, że mamy do czynienia z człowiekiem, który walkę z komunizmem uczynił swoją życiową misją...

Robert Jurszo, Wirtualna Polska

/ 9Śmierć ojca - rodzinna trauma?

Obraz

Być może najważniejsze wydarzenie w życiu Antoniego Macierewicza - które również nakreśliło jego przyszły profil polityczny - miało miejsce, gdy był zaledwie 10-miesięcznym niemowlęciem.

11 listopada 1949 r. w uczelnianym laboratorium znaleziono martwego doc. Zdzisława Macierewicza, chemika pracującego na Uniwersytecie Warszawskim. Zdaniem funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa - popełnił samobójstwo. Na stygnące ciało naukowca natrafiono dwie godziny po tym, jak nawiedzili go ubecy. Mieli powód do złożenia wizyty: Zdzisław Macierewicz był skarbnikiem działającego w warunkach konspiracji politycznej Stronnictwa Pracy, którego członkiem był od 1937 r. Inwigilowano go przynajmniej od dwóch lat. Jest więc prawdopodobne, że - obawiając się aresztowania i tego, że może podczas przesłuchań zacząć ''sypać'' - połknął cyjanek potasu. Nie można również wykluczyć tego, że za jego śmierć odpowiadają nasłani na niego ludzie bezpieki.

Zdaniem niektórych śmierć ojca miała na młodego Antoniego fundamentalny wpływ. "Dla normalnego człowieka dzieciństwo jest bardzo istotne. Dla człowieka, którego ojciec zabił się ze względu na działalność służb komunistycznych, tym bardziej. Muszę przyznać, że kiedy się dowiedziałem o jego ojcu, inaczej patrzyłem na rozmaite dziwne akcje Antoniego. On był skrajny w każdej sprawie" - mówił Andrzej Celiński, wtedy przewodniczący Partii Demokratycznej, który kilkadziesiąt lat temu przyjaźnił się z Macierewiczem.

Podobnie specyfikę politycznego funkcjonowania obecnego ministra obrony starał się tłumaczyć Adam Michnik, który w drugiej połowie lat 70. działał z Macierewiczem w Komitecie Obrony Robotników. "Ma jakąś rodzinną ranę'' - mówił na antenie TVP 2 w 2013 r. ''Być może stąd się bierze jego - z jednej strony zawziętość - a z drugiej przekonanie o własnej misji, że on jest odkupicielem, że on ma w swój gen osobowy wpisane ocalenie tej prawdziwej realnej Polski, którą on definiuje jako katolickie państwo" - tłumaczył redaktor naczelny ''Gazety Wyborczej''.

Macierewicz niewątpliwie poczuł się urażony słowami Michnika i odebrał jej bardzo osobiście. W wywiadzie dla portalu wpolityce.pl ostro odciął się publicyście. "Jeśli Michnik porusza kwestie uwarunkowań rodzinnych, to wskazuję, że w mojej rodzinie wszyscy byli patriotami i nie było wśród nich ludzi, którzy mordowali polskich patriotów, ani takich którzy zdradzali ojczyznę na rzecz Sowietów" - powiedział, robiąc aluzję do tego, że brat Adama Michnika - Stefan Michnik - był stalinowskim sędzią.

Macierewicz w słowach szefa ''Gazety Wyborczej'' dopatrywał się również próby dezawuowania jego własnego stosunku do komunizmu. ''Adam Michnik tezę, iż moje antykomunistyczne poglądy i zaangażowanie jest wynikiem osobistych przeżyć, a nie stosunku do komunizmu i jego obiektywnej oceny, formułuje od dawna, przynajmniej od lat 70. Michnik już wtedy upowszechniał takie opinie wśród opozycji. Starał się przedstawić mnie, jak osobę, która ze względów osobistych i rodzinnych działa przeciw komunizmowi. To miało pokazać, że moja aktywność nie wynika z przemyślanej decyzji, ugruntowanej względami patriotycznymi, nie wynika z rozeznania racji stanu i polskich interesów narodowych'' - powiedział dziennikarzowi prawicowego portalu.

/ 9Licealista w obronie biskupów

Obraz

Antoni Macierewicz szybko zaangażował się w działalności opozycyjną. Gdy był uczniem szkoły średniej, odmówił publicznego potępienia listu polskiego episkopatu do niemieckich biskupów z listopada 1965 r., w którym zawarli oni słynne sformułowanie: ''udzielamy wybaczenia i prosimy o nie''. Niewątpliwie wymagało to charakteru i odwagi.

''Wówczas we wszystkich szkołach ogólnokształcących, jak Polska długa i szeroka, zwoływano wiece'' - mówił w wywiadzie dla studenckiego Niezależnego Miesięcznika Studentów ''Magiel''. ''Na sali gimnastycznej zwołano całą szkołę. Byłem wtedy przewodniczącym samorządu szkolnego i miałem wygłosić potępienie księży biskupów. [...] Wyszedłem i zacząłem mówić, jak wielkim patriotą jest ksiądz kardynał Wyszyński, a Watykan zawsze od chrztu Polski stał na straży interesów polskich. Widziałem jak pani dyrektor coraz bardziej bladła a ciało pedagogiczne najpierw się zaczęło wiercić, a następnie szemrać, aż wreszcie ona wbiegła tam, gdzie ja stałem, złapała mnie i oderwała od mikrofonu'' - powiedział.

Za swój czyn został wyrzucony z XVII Liceum Ogólnokształcącego im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego w Warszawie. W 1966 r. Związał się z 1 Warszawską Drużyną Harcerską im. Romualda Traugutta ''Czarna Jedynka''. To właśnie z niej wywodziło się kilku przyszłych opozycjonistów, którzy - wspólnie z nim - mieli w przyszłości tworzyć Komitet Obrony Robotników: Piotr Naimski, Andrzej Celiński i Wojciech Onyszkiewicz.

/ 9Wydarzenia marcowe

Obraz

Od 1966 r. Macierewicz studiował w Instytucie Historycznym Uniwersytetu Warszawskiego. Tam szybko wszedł w nurt opozycyjnego życia. Był współzałożycielem nielegalnej Ligi Niepodległościowej. Wziął udział w strajkach studenckich w marcu 1968 r. 28 marca został aresztowany. Więziono go do 3 sierpnia. Wtedy miał miejsce epizod, który położył się pewnym cieniem na jego - bardzo zresztą pielęgnowanym - wizerunku niezłomnego opozycjonisty.

Andrzej Friszke, historyk specjalizujący się w najnowszej historii Polski, napisał w książce ''Anatomia buntu. Kuroń, Modzelewski i komandosi'', że podczas przesłuchań Macierewicz obciążał w zeznaniach innego studenckiego opozycjonistę - Wojciecha Onyszkiewicza. Jednak w rozmowie udzielonej tygodnikowi ''Polityka'' w 2010 r. wstrzymał się od jednoznacznej moralnej oceny młodego Macierewicza.

''Ci ludzie znaleźli się w więzieniu po raz pierwszy, nie bardzo wiedzieli, co wolno i co należy, a poza tym byli prawie dziećmi. W większości mieli po 18-20 lat'' - powiedział w rozmowie z Jackiem Żakowskim. I dodał: ''Wśród kilkudziesięciu objętych tym śledztwem osób było z dziesięciu absolutnie niezłomnych, którzy odmawiali jakichkolwiek zeznań. Kilka osób zachowało się źle. Zeznawały obciążając innych. Większość była gdzieś pośrodku. Trochę zeznawali, coś potwierdzali, mówili półprawdy, kręcili. Najpierw mówili ogólnie. Potem, przyciśnięci, zeznawali bardziej szczegółowo. W tej średniej był Macierewicz''.

Na szczęście Onyszkiewicza nie postawiono przed sądem. Po publikacji książki Macierewicz odgrażał się, że pozwie Friszkego do sądu. Jednak ostatecznie nigdy tego nie uczynił.

/ 9Narodziny Komitetu Obrony Robotników

Obraz

Niewątpliwie Macierewicz wszedł do ''pierwszej ligi'' polskich opozycjonistów we wrześniu 1976 r., gdy - wspólnie m.in. z Jackiem Kuroniem, Henrykiem Wujcem i Janem Józefem Lipskim - powołał do życia Komitet Obrony Robotników. Później znalazł się w nim również Adam Michnik, z którym w przyszłości Macierewicz miał poróżnić się fundamentalnie. Zresztą po latach podkreślał, że Komitet - jako twór polityczny - był owocem kompromisu (również ideowego i światopoglądowego), który w tamtym czasie był konieczny.

''Nasza decyzja porozumienia, czy jakiegoś współdziałania z kolegami z lewicy laickiej, której reprezentantem był m.in. Jacek Kuroń, była podjęta z pozycji nie pojedynczych ludzi, ale z istniejącego środowiska, mającego swoją jasno sprecyzowaną drogę, strategię politycznego działania'' - powiedział w wywiadzie dla studenckiego ''Magla''. ''I rzeczywiście, na początku udało się wtedy w KORze, zgromadzić ludzi, z tych różnych środowisk. Częściowo było to wymuszone faktem, że my nie mieliśmy po prostu dostępu do mediów, a oni go mieli. My mieliśmy determinację i ludzi umieszczonych w istotnych ośrodkach Polski, którzy byli gotowi w związku z tym się poświęcić i walczyć, oni raczej nie, ale powtarzam: mieli kontakty polityczne, niezbędne do uruchomienia zwłaszcza mass mediów'' - dodał podkreślając, że połączenie sił z - jak ją nazywa - ''laicką'' lewicą było wyrazem pragmatyzmu politycznego jego środowiska.

W napisanym dla ''Nowego Państwa'' w 2011 r. ''Alfabecie Antoniego Macierewicza'' polityk podkreślił, że ''przez pierwszy rok KOR funkcjonował jako sojusz różnych grup, z pełną świadomością odmienności ideowych i różnicy celów politycznych, ale dzięki dominacji środowisk niepodległościowych mógł działać sprawnie''. Potem jednak - jego zdaniem - rzeczy zaczęły iść złym torem: ''Gdy pod koniec lipca 1977 roku wyszliśmy na wolność, okazało się, że podstawowe narzędzia działania, którymi przedtem dysponowaliśmy: 'Komunikat' - organ Komitetu, kontakty i pieniądze znalazły się w rękach lewicy''. Dominacja tej frakcji sprawiła, że - w opinii przyszłego ministra - Komitet stał się ostatecznie narzędziem działania Kuronia, Michnika i skupionych wokół nich osób, a ''formacja niepodległościowa zachowała nie tylko samodzielność, ale i wpływ na kluczowe decyzje''.

Po latach na łamach ''Nowego Państwa'' pytał o to, czy KOR - z punktu widzenia szeroko rozumianego dobra Polski - przyniósł Polsce więcej szkód, czy korzyści. Finalnie, jego osąd był raczej negatywny. ''Tak oceniam działania Jacka Kuronia czy Adama Michnika, których symbolem jest nazwanie Wojciecha Jaruzelskiego i Czesława Kiszczaka ludźmi honoru i nawoływanie dzisiaj przez ludzi tej formacji do rezygnacji z niepodległości'' - napisał. Zastrzegał jednak, że pozytywny wpływ KOR na dzieje Polski polegał na tym, że stał się on niejako inspiracją dla powstania ''Solidarności''. Mógł nią być ponieważ działał w sposób jawny. Ale zachowanie tej jawności nie byłoby możliwe bez zainteresowania zachodnich mediów. A właśnie z nimi najlepszy kontakt mieli Kuroń i Michnik.

Ubolewał jednak, że - jego zdaniem - pamięć o Komitecie została ''zawłaszczona'' przez ''lewicowo-laicką'' frakcję tej organizacji. Nie wahał się nawet napisać, że rzeczywista historia KOR została - po prostu - zafałszowana: ''Gdy czytam podręczniki, które jako założycieli Komitetu wymieniają Adama Michnika, Bronisława Geremka czy Tadeusza Mazowieckiego, to nie wiem, czy śmiać się, czy płakać''.

/ 9Michnik i Kuroń - dzieje politycznej niechęci

Obraz

Jeśliby szukać w kręgach opozycyjnych jakiejś postaci, do której Macierewicz żywi największą niechęć, to należałoby chyba wskazać na Adama Michnika. W ''Alfabecie'' wspomina sytuację z 1976 r., gdy wspólnie z przyszłym szefem ''Wyborczej'' i Kuroniem dyskutował o konieczności organizowania pomocy dla robotników. Drugiemu z rozmówców pomysł przypadł do gustu. Z kolei Michnik miał powiedzieć: ''To niech sobie Jacek i Antek zakładają te kółka samokształceniowe czy komitety, a ja wyjeżdżam'' - i pojechał do Francji na zaproszenia filozofa Jeana-Paula Sartre'a. Zaś gdy wrócił i zaangażował się w ruch, to - według słów Macierewicza - ''robił wszystko, by KOR przestał działać''.

Zresztą w ogóle całościowa ocena Michnika przez Macierewicza pozostaje jednoznacznie negatywna: ''Mam wciąż wrażenie, że ma olbrzymie kompleksy wobec polskiej kultury. Zachowuje się tak, jakby uważał, że tylko narzucając swój sposób postrzegania świata, będzie mógł ukryć swoje słabości i fakt, że nie jest w stanie sprostać wartościom ukształtowanym przez polską cywilizację. Pechowiec".

Dużo więcej sympatii zachował dla Jacka Kuronia: ''Kuroń był człowiekiem autentycznym, bardzo emocjonalnym, nie udawał bohatera, gdy zdradzał, mówił wprost, o co mu chodzi''. Ale - przekonuje Macierewicz - nie można mieć złudzeń co do rzeczywistej roli Kuronia w najnowszej historii Polski: ''do końca swych dni był mentalnie człowiekiem formacji komunistycznej'', ''wyrządził wielkie szkody 'Solidarności', wpychając ją do rozmów okrągłostołowych'', '' skrzywdził Polskę, ratując komunistów i występując przeciwko lustracji i dekomunizacji''. To dla Macierewicza charakterystyczne, że oceny jego politycznych oponentów pozostają niezmiennie jednostronne.

A tak po latach na kartach wspomnień pt. ''Gwiezdny czas'' na Macierewicza patrzył Kuroń: "Nie szło się z Antkiem dogadać, bo podejrzenia przesłaniały mu jasność widzenia. Wszędzie dostrzegał frakcje i spiskujące koterie. Oczywiście przeciw niemu". Trudno oprzeć się wrażeniu, że ta ostatnia skłonność z czasem tylko się utrwaliła.

/ 9Wielbiciel Che Guevary?

Obraz

"Antek mówił o sobie, że jest guevarystą, kiedyś zbierał nawet podpisy pod protestem przeciw przyjazdowi Nixona do Polski, ponieważ Ameryka prowadziła wtedy wojnę w Wietnamie. W swojej publicystyce wymieniał jednym tchem dwa imperializmy, z którymi trzeba walczyć: sowiecki i amerykański" - pisał w cytowanym już "Gwiezdnym czasie" Kuroń.

Ultralewicowość, która rzekomo miała cechować Macierewicza w latach 60. i 70., podkreślał również w 1990 r. na kartach "Polityki Polskiej" Adam Michnik. "Był Antek entuzjastą MIR - pisał - skrajnie lewackiej organizacji chilijskiej, która atakowała Salvadora Allende z lewa. Pamiętam również jego zachwyty nad akcją terrorystyczną Czarnego Września podczas olimpiady w Monachium w 1972 r. Pamiętam też jego akcję zbierania podpisów przeciwko wizycie Nixona w Polsce - dlatego, że to łajdak, który napada na Wietnam... Był też wielbicielem Che Guevary".

Naczelny ''Wyborczej'' powtórzył tę opinię w 2013 r. w programie Tomasza Lisa. "Był zwolennikiem Che Guevary, Fidela Castro, jakichś skrajnych partyzantów w Chile czy Angoli, był bardzo krytyczny w stosunku do umiarkowanej polityki Kościoła. To był inny człowiek, a mnie uważał za zgniłego socjaldemokratę" - powiedział na antenie.

To szokujące i nieprzystające do kreowanego przez lata wizerunku Macierewicza wspomnienia jego byłych współpracowników irytowały polityka do tego stopnia, że kilkakrotnie publicznie dawał mu odpór. ''Wbrew temu, co wypisują ludzie z Gazety Wyborczej nie poznałem nigdy Che Guevary ani Fidela Castro, a to działanie na rzecz terrorystów zwalczałem na tyle, na ile umiałem'' - powiedział studentom z ''Magla''. Z kolei w wywiadzie dla wpolityce.pl zaznaczył, że ''takie fałszywe plotki doprowadziły nawet do tego, że jeden z byłych opozycjonistów twierdził, że otrzymałem nagrodę od kubańskiej akademii nauk za pracę na temat Che Guevary''.

Jest to niewątpliwie fascynujący temat dla przyszłych historyków, którzy będą badali ideową drogę Antoniego Macierewicza.

/ 9''Mogą cię rozstrzelać, na razie siedzisz na klozecie''

Obraz

Pierwsza połowa lat 80. utrwala pozycję Macierewicza jako ''twardego'' opozycjonisty. Ten czas obfituje również w sytuacje o niemal filmowym charakterze. Jak ta, gdy uciekał z obstawionego przez bezpieczniaków domu... w przebraniu kobiety.

Tak wspominał te wydarzenia Jarosław Kaczyński w książce "O dwóch takich... Alfabet Kaczyńskich": "Macierewicz ukrywa się na swoim blokowisku na Żoliborzu, ale nie w swoim mieszkaniu. Przychodzę do niego, nie pali się tam światło. Żona Macierewicza, Hanka, wprowadza mnie do łazienki. Antek siedzi w zamkniętej łazience na sedesie. Podekscytowany krzyczy: niech mnie rozstrzelają. A żona: Mogą cię rozstrzelać, na razie siedzisz na klozecie. W końcu powstaje pomysł, żeby go stamtąd ewakuować. Znalazłem współpracującą z opozycją lekarkę, która miała wywieźć Macierewicza karetką pogotowia. Ale ostatecznie przyszły panie, ogoliły, wymalowały i przebrały Antka, po czym wyprowadziły go jako elegancką wysoką damę".

16 grudnia 1981 r. Macierewicza internowano. Przetrzymywano go kolejno w: zakładzie karnym w Iławie, Kielcach-Piaskach, Rzeszowie-Załężu oraz Łupkowie. Jego wspomnienia z tego okresu cechuje pewien patos. "Wigilię 1981 r. spędziliśmy w celach z oknami zastawionymi siennikami. W oknach nie było szyb, a było wtedy naprawdę mroźno. Zarzuciliśmy na siebie wszystkie ubrania, a i tak kostnieliśmy z zimna. Wśród internowanych panował niesłychanie silny duch niepodległościowy i duch walki'' - pisze w ''Alfabecie''. Podkreśla też, że internowanie to ''z jednej strony represje, przesłuchania, pobicia, lęk o najbliższych, samotność'', ale również ''solidarność'' oraz ''akcje samokształceniowe'' i ''nawiązane wtedy przyjaźnie''.

W listopadzie 1982 r. został wysłany do szpitala, który samowolnie opuścił. Jedno z prawicowych mediów próbowało tworzyć nieco ''heroiczny'' obraz tych wydarzeń. ''Skierowany 9 listopada do szpitala w Sanoku, według dokumentów Służby Bezpieczeństwa zbiegł dziewięć dni później po kolejnej wizycie u stomatologa przyjmującego w sąsiednim budynku. Sam opowiadał, że wyszedł, kiedy pilnujący go strażnik na chwilę się oddalił. Wyjechał w karawanie. Przez następne lata ukrywał się, posługując fałszywymi dokumentami, mieszkał głównie u robotników i pracowników służby zdrowia'' - czytamy na portalu niezalezna.pl.

Jednak zdaniem Jerzego Zająca, działacza ''Solidarności'', który również przebywał w obozie internowania w Nowym Łupkowie, to wydarzenie miało dużo bardziej prozaiczny charakter. ''Tego szpitala nikt z ówczesnych władz już nie pilnował, przebywali tam zwykli pacjenci, byli też leczeni internowani z Nowego Łupkowa. [...] W szpitalu spotkałem Antka Macierewicza, był tym zdziwiony. Porozmawialiśmy kilka minut, po czym ja udałem się do Łupkowa, a Antek został w szpitalu, którego - powtarzam - nikt nie pilnował. Następnego dnia już w Łupkowie dowiedziałem się, że Antek opuścił szpital, to znaczy uciekł z niego, wychodząc na zewnątrz" - pisał w liście opublikowanym w ''Gazecie Wyborczej''.

Choć internowanie formalnie uchylono 23 grudnia 1982 r., to jednak Macierewicz ukrywał się do 1984 r.

/ 9Okrągły Stół, czyli błąd i zdrada

Obraz

Do Okrągłego Stołu Macierewicz odnosił się - i tak pozostało do dzisiaj - bez cienia sympatii. Być może właśnie wtedy ostatecznie utrwalił się świat jego wyobrażeń politycznych, z bardzo czytelną, czarno-białą wykładnią historycznej roli poszczególnych osób i środowisk.

W 2011 r. pisał: ''Okrągły Stół - wielki błąd jednych, a akt zdrady drugich. Ci, których prowadził Jacek Kuroń, bali się weryfikacji, wolnych wyborów. Byli przekonani, że utrzymanie się przy władzy jest związane z narzędziami politycznymi, którymi dysponuje Jaruzelski. To obóz zdrady''.

Ale podkreślił też, że w obradach Okrągłego Stołu uczestniczyli również tacy, którzy kierowali się dobrą wolą: ''Chcieli uzyskać dla narodu swobodę wyrażania opinii, doprowadzić do demokratycznych wyborów, by później przekroczyć ustalenia okrągłostołowe. Nie zgadzałem się z nimi. Uważałem, iż uwiarygodnienie komunistów wepchnie nas w proces, z którego już się nie wydostaniemy. Dziś mogę powiedzieć, że, niestety, się nie myliłem''.

Reasumując, można się z Macierewiczem nie zgadzać w jego ocenach historii najnowszej, w tym wspomnianego Okrągłego Stołu. Można również odrzucać - słusznie zresztą - jego całkowicie jednostronne oceny różnych postaci, które odgrywały - bądź nadal odgrywają - ważną rolę w dziejach Polski, jak Jacek Kuroń, czy Adam Michnik. Wreszcie - można być w sposób uzasadniony całkowice niechętnym wizji politycznej Rzeczpospolitej, którą on podziela i której hołduje. Ale jedną rzecz trzeba przyznać: jeśli na opozycyjnej ścieżce Macierewicza były jakieś zakręty i manowce, to nie było ich zbyt wiele.

I dlatego - a może: przede wszystkim dlatego - w mocy pozostaje pytanie, które wyartykułował Tomasz Piątek w artykule ''Antoni Macierewicz, jego firma i jego TW": "Dlaczego minister obrony narodowej RP utrzymuje (choćby formalną) więź ze zdemaskowanym płatnym TW? Przecież od lat głosi, że należy zwalczać wpływy byłych współpracowników SB". Rzeczywiście, to musi dziwić u postaci znanej z nieprzejednanej wrogości względem komunistycznego systemu.

Robert Jurszo, Wirtualna Polska

Wybrane dla Ciebie
Śmierć 11-latki w Jeleniej Górze. Wiemy, co zgłosił świadek
Śmierć 11-latki w Jeleniej Górze. Wiemy, co zgłosił świadek
Jest decyzja. Zbigniew Ziobro bez ważnego paszportu
Jest decyzja. Zbigniew Ziobro bez ważnego paszportu
30 tys. mandatu za przekroczenie prędkości. Tak jechał 24-latek
30 tys. mandatu za przekroczenie prędkości. Tak jechał 24-latek
Prokuratura o śmierci 11-latki. Student KUL przygotowywał zamach? [SKRÓT PORANKA]
Prokuratura o śmierci 11-latki. Student KUL przygotowywał zamach? [SKRÓT PORANKA]
Ciepły początek 2026 roku. Zima i wiosna z rekordowymi temperaturami
Ciepły początek 2026 roku. Zima i wiosna z rekordowymi temperaturami
Tak mówią o Polsce Brytyjczycy. Nie brzmi to dobrze
Tak mówią o Polsce Brytyjczycy. Nie brzmi to dobrze
Ujawniono ostre narzędzie ws. zabójstwa 11-latki. Prokuratura o nożu
Ujawniono ostre narzędzie ws. zabójstwa 11-latki. Prokuratura o nożu
Planował masowy zamach w Polsce. Nowe informacje
Planował masowy zamach w Polsce. Nowe informacje
"Grabi liście na prawicy". Morawiecki dosadnie odpowiada Kurskiemu
"Grabi liście na prawicy". Morawiecki dosadnie odpowiada Kurskiemu
Artykuł 5. NATO dla Ukrainy? Nowa obietnica USA
Artykuł 5. NATO dla Ukrainy? Nowa obietnica USA
Kryzys na linii USA-UK. Stany Zjednoczone  zawiesiły partnerstwo
Kryzys na linii USA-UK. Stany Zjednoczone zawiesiły partnerstwo
Szef MSWiA o tragedii w Jeleniej Górze. "Ciężko o tym mówić"
Szef MSWiA o tragedii w Jeleniej Górze. "Ciężko o tym mówić"