Netanjahu grozi kolejnymi atakami na liderów Hamasu
Premier Izraela Benjamin Netanjahu oznajmił w poniedziałek, że nie wyklucza kolejnych ataków na liderów Hamasu, "gdziekolwiek się znajdują". Wcześniej Izrael uderzył w nich w Katarze, co wywołało krytykę świata. Przebywający w Izraelu sekretarz stanu Marco Rubio ma według mediów we wtorek polecieć do Dohy.
Co musisz wiedzieć?
- Izrael przeprowadził nalot na stolicę Kataru Dohę, celując w liderów Hamasu. Atak spotkał się z potępieniem ze strony Kataru oraz innych państw.
- Premier Netanjahu oskarża liderów Hamasu o blokowanie rozmów o rozejmie, twierdząc, że ich eliminacja mogłaby przyśpieszyć zakończenie wojny.
- Katar, Egipt i USA pełnią rolę mediatorów w negocjacjach, które jak dotąd nie przyniosły rezultatów.
Netanjahu, występując na konferencji prasowej po spotkaniu z Rubio zapewnił, że przeprowadzony we wtorek 9 września atak na Katar był wyłącznie izraelską inicjatywą i tylko to państwo za niego odpowiada.
Potępił jednocześnie "hipokryzję i cynizm" państw krytykujących to uderzenie zaznaczając, że USA po zamachach z 11 września 2001 r. atakowały odpowiedzialnych za niego terrorystów w Afganistanie i Pakistanie.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Propagandowe nagrania Zapad. Ćwiczenia wojskowe Rosji i Białorusi
- Żadne państwo nie może być bezpiecznym schronieniem dla terrorystów – podkreślił izraelski premier dodając, że skutki wtorkowego uderzenia są jeszcze analizowane. Celem nalotu na stolicę Kataru, Dohę, było zabicie rezydujących tam przywódców Hamasu, ale według dotychczasowych doniesień w uderzeniu nie zginął jednak żaden z nich.
Netanjahu zaznaczył, że ataku nie można uznać za porażkę, ponieważ udało się przekazać w ten sposób bojownikom Hamasu główne przesłanie: "możecie się chować, możecie uciekać, ale dorwiemy was".
Izraelskie uderzenie na Katar wywołało falę stanowczej krytyki ze strony m.in. ONZ, państw europejskich i arabskich, a także samego Kataru. Niezadowolenie wyraził również prezydent USA Donald Trump, który podkreślił, że Izrael musi ostrożnie postępować z Katarem, który jest "wielkim sojusznikiem" USA.
Rubio poleci do Kataru. Atak Izraela wywołał napięcia
Rubio we wtorek poleci do Kataru – poinformowała agencja Reutera, powołując się na źródło w Departamencie Stanu.
Izraelski nalot i ostra reakcja Dohy wzbudziła nowe napięcia na Bliskim Wschodzie i obawy o przyszłość negocjacji o rozejmie w Strefie Gazy, w których pośredniczy Katar wraz z Egiptem i USA. W tym samym czasie gdy Rubio gościł w Jerozolimie, w Dosze odbywa się szczyt państw arabskich i muzułmańskich zwołany w reakcji na nalot.
Rubio nie odpowiedział wprost na pytanie o izraelski atak, podkreślił, że USA skupiają się na przyszłości i mają nadzieję, że Katar będzie nadal pełnił rolę mediatora w rokowaniach.
Szef amerykańskiej dyplomacji oświadczył, że pokój w Strefie Gazy nastanie dopiero, gdy Hamas przestanie istnieć jako siła militarna, a izraelscy zakładnicy zostaną uwolnieni.
Obaj politycy zapewnili się o wzajemnym wsparciu, a Netanjahu zaznaczył, że Trump jest "największym przyjacielem, jakiego Izrael kiedykolwiek miał w Białym Domu".
Rubio powiedział również, że działania kilku państw zmierzające do uznania państwowości Palestyny są "w dużej mierze symboliczne", a ich efektem było "ośmielenie" Hamasu.
Po rozmowie z Netanjahu Rubio spotkał się z prezydentem Izraela Icchakiem Hercogiem.