Meksykański sąd przyznał prezydenckie zwycięstwo Calderonowi
Trybunał rozstrzygający spory
wyborcze oddalił zarzuty dokonania masowych
fałszerstw podczas niedawnych wyborów prezydenta Meksyku i
przyznał ostatecznie zwycięstwo prawicowemu kandydatowi Felipe
Calderonowi.
29.08.2006 | aktual.: 29.08.2006 06:37
Rywal Calderona, kandydat lewicy Lopez Obrador, zapowiedział, że nie zrezygnuje z dalszej walki. Uznał się za ofiarę "zamachu stanu", który pozbawił go zwycięstwa.
Obrador zagroził uniemożliwieniem Calderonowi wykonywania jego obowiązków. Orzeczenie trybunału określił jako "obrażające i nie do przyjęcia dla milionów Meksykanów".
Według Obradora, podczas wyborów dopuszczono się poważnych naruszeń ordynacji wyborczej w ponad połowie lokali wyborczych.
Obrador domagał się przeliczenia wszystkich 41 mln kart oddanych w lipcowych wyborach. Jego zdaniem, ujawniłoby to fałszerstwa dokonane przez konserwatywną Partię Akcji Narodowej, dzięki którym Calderon uzyskał przewagę 244 tysięcy głosów (ok. 0,58% wszystkich oddanych głosów).
Tymczasem trybunał wyborczy nakazał ponowne przeliczenie jedynie części głosów. Przeliczenie objęło tylko około 12 tysięcy z ponad 130 tysięcy lokali wyborczych.
Przewodniczący siedmioosobowego składu sędziowskiego, Leonel Castollo oświadczył, że zarzuty Obradora o masowych fałszerstwach "są całkowicie pozbawione podstaw".
Poniedziałkowa decyzja trybunału jest ostateczna i nie przysługuje od niej odwołanie. Trybunał musi jeszcze tylko formalnie ogłosić do 6 września kto został prezydentem-elektem.