Ludzie odcięci od pomocy, nie ma zasięgu i sprzętu. Poseł z Opolszczyzny mówi o "armageddonie"

- To jest zupełnie inna powódź niż ta z 1997 roku. Absolutna klęska. Takiego armagedonu naprawdę nie było - mówi Wirtualnej Polsce, pochodzący z Opolszczyzny poseł Witold Zembaczyński. Polityk jest na miejscu i przyznaje, że wielu mieszkańców jest odciętych od pomocy.

Witold Zembaczyński jest na Opolszczyźnie i mówi o walce z wodąWitold Zembaczyński jest na Opolszczyźnie i mówi o walce z wodą
Źródło zdjęć: © East News | East News
Michał Wróblewski

- Powódź z 1997 roku opierała się o rozlewające się koryto Odry i tych większych rzek, będących jej dopływami. Natomiast w tej chwili powódź tyczy się wszystkich najmniejszych cieków wodnych, potok robi się nagle ze wszystkiego - mówi Witold Zembaczyński.

- Przez kilka godzin Głuchołazy były całkowicie odcięte od możliwości przejazdu, normalne drogi były kompletnie wyłączone, karetki nie miały jak przejeżdżać. Ta woda w tej chwili pokazuje się w zupełnie niestandardowych miejscach w porównaniu z powodziami w 1997 i 2010 roku. Widoki z Głuchołaz są katastroficzne - podkreśla Zembaczyński.

Powódź na Opolszczyźnie
Powódź na Opolszczyźnie © Witold Zembaczyński | Witold Zembaczyński

Dodaje, że fatalna sytuacja jest także w Prudniku, w którym był w niedzielne popołudnie. - Podstawowy problem tam to działanie sieci komórkowej. Nawet ratownicy mieli problem, by się komunikować przez telefony, ludzie nie mogli się dodzwonić w potrzebie. Wiem, że to ogromne utrudnienie dla mieszkańców. To powoduje masę problemów organizacyjnych - przyznaje Zembaczyński.

Jak mówi, jest coraz gorzej, bo pękają m.in. kolejne wały wzdłuż Białej Nyskiej i Białej Prudnickiej. - To rzeki, które mają w tej chwili rekordowe stany. Skala tej klęski żywiołowej jest tutaj gigantyczna. Szczególnie jeśli chodzi o powiaty nyski, prudnicki czy głubczycki. Nie sposób w tym momencie znaleźć drogi, która byłaby w tamtą stronę przejezdna. To jest naprawdę wielki dramat dla ludzi, którzy mają w tych okolicach swoich bliskich - mówi Witold Zembaczyński.

Powódź na Opolszczyźnie
Powódź na Opolszczyźnie © Witold Zembaczyński | Witold Zembaczyński

Poseł przyznaje, że jest problem z ewakuacją. - Po pierwsze, logistyczny. Po drugie, wielu ludzi nie chciało się ewakuować. Chcieli w tych miejscach mniej zaludnionych zostać ze swoim dobytkiem. W Głuchołazach i Nysie do niektórych mieszkańców nie było i nie ma już jak dotrzeć. A całe Głuchołazy są już pod wodą. Ludzie próbują wraz ze służbami załatwić skutery wodne, by dotrzeć do potrzebujących pomocy - relacjonuje Zembaczyński.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

"Drugi raz człowiek przeżywa takie coś". Głuchołazy przygotowane na najgorsze. "Wszystko w rękach.."

Przyznaje jednak, że nurt jest tak wartki, że docieranie do ludzi jest bardzo ciężkie, w niektórych przypadkach wręcz niemożliwe. - Ta woda płynie tak szybko, jak byśmy byli na olimpijskim torze kajakowym - mówi.

Z góry sytuację monitorują śmigłowce, służby sprawdzają, czy kogoś porywa nurt wody i czy można tego kogoś uratować. Ratownicy inaczej nie mogą dojść do większości miejsc. Możemy się za tych ludzi modlić, żeby cało z tego wyszli - mówi Witold Zembaczyński.

Powódź na Opolszczyźnie
Powódź na Opolszczyźnie © Witold Zembaczyński | Witold Zembaczyński

- Pontony i tego typu środki pływające, mniej trwałe, są niszczone. Przetrwają kilka minut i koniec. Tylko aluminiowe łodzie dają radę. Siła żywiołu przekracza możliwości innego sprzętu. Byłem przy szpitalu w Głuchołazach, który jest zalany, a w 1997 roku nie było tam wody. Strażacy instalowali motopompy i woda zalała sprzęt. Brakuje prawie wszystkiego, od worków z piaskiem począwszy, po motopompy i środki pływające - przyznaje poseł KO.

Rozmówca WP nie ma wątpliwości: - Skala zniszczeń w miejscowościach na Opolszczyźnie i Dolnym Śląsku będzie nieporównywalnie większa niż w 1997 roku.

Zembaczyński przyznaje, że wszystko wskazuje na to, że może być gorzej. - Sytuacja się pogarsza, prognozy są bardzo złe - mówi. Podkreśla jednak, że "skala pomocy jest gigantyczna", a mobilizacja ludzi niespotykana.

Tragiczna sytuacja powodziowa

Głuchołazy to liczące kilkanaście tysięcy mieszkańców miasto w województwie opolskim, w pobliżu Gór Opawskich. Tak jak w innych miejscowościach na południu kraju, trwa tam walka z powodzią. W niedzielę służby przekazały komunikat, że do miasta wpuszczane są tylko służby ratunkowe i wojsko.

Przed południem wezbrana rzeka Biała Głuchołaska zerwała tymczasowy most w tym mieście. Pod wodą znalazło się również Kłodzko.

Michał Wróblewski, dziennikarz Wirtualnej Polski

Napisz do autora: michal.wroblewski@grupawp.pl

Wybrane dla Ciebie
Erdogan zabrał głos po rozmowach z Putinem. Mówi o szansie na pokój
Erdogan zabrał głos po rozmowach z Putinem. Mówi o szansie na pokój
Spadł z ponad 100 m. Dramatyczna akcja ratunkowa w górach
Spadł z ponad 100 m. Dramatyczna akcja ratunkowa w górach
Czechy nie wesprą Ukrainy. Babisz żąda alternatywnych rozwiązań
Czechy nie wesprą Ukrainy. Babisz żąda alternatywnych rozwiązań
Sinusoida Tuska. Rosnące słupki Brauna mogą mu pomóc [OPINIA]
Sinusoida Tuska. Rosnące słupki Brauna mogą mu pomóc [OPINIA]
Unijny komisarz: Za trzy-cztery lata wojna zagrozi Europie
Unijny komisarz: Za trzy-cztery lata wojna zagrozi Europie
Studenckie śledztwo. Drony nad Niemcami, ślad morski i flota cieni
Studenckie śledztwo. Drony nad Niemcami, ślad morski i flota cieni
Pożar na fermie. Spłonęły 23 tysiące żywych zwierząt
Pożar na fermie. Spłonęły 23 tysiące żywych zwierząt
Pożar ciężarówki na AOW. Utrudnienia pod Wrocławiem
Pożar ciężarówki na AOW. Utrudnienia pod Wrocławiem
Czesi wysyłali drony na front. Teraz mają zamrożone konta
Czesi wysyłali drony na front. Teraz mają zamrożone konta
Dwa lata rządu. Ministrowie podsumowują kadencję
Dwa lata rządu. Ministrowie podsumowują kadencję
Tusk po dwóch latach rządów. "Biorę pełną odpowiedzialność"
Tusk po dwóch latach rządów. "Biorę pełną odpowiedzialność"
Wybory w Ukrainie. Czy ich przeprowadzenie jest możliwe?
Wybory w Ukrainie. Czy ich przeprowadzenie jest możliwe?