ycipk-286ews

Falenta i jego związki ze służbami. "Grał w jednej drużynie od dawna"

Biznesmen Marek Falenta jeszcze przed wybuchem afery taśmowej współpracował z oficerami służb. Wśród agentów byli funkcjonariusze CBA, ABW i CBŚ. Jego zdaniem niektórzy z nich mieli zagwarantować mu dożywotnią nietykalność. Dowodów na swoje słowa na razie nie ujawnił. Ale w służbach wywołał poruszenie.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Wyrok w sprawie Marka Falenty zapadł pod koniec 2016 roku w Sądzie Okręgowym w Warszawie
Wyrok w sprawie Marka Falenty zapadł pod koniec 2016 roku w Sądzie Okręgowym w Warszawie (PAP, Fot: Tomasz Gzell)
ycipk-286ews

Burza wokół Falenty wybuchła po poniedziałkowej publikacji "Rzeczpospolitej". Jak ujawniła "Rz", biznesmen wystosował prośbę o ułaskawienie do prezydenta Andrzeja Dudy. A w niej postawił ultimatum: jeśli nie zostanie ułaskawiony, ujawni, kto naprawdę stoi za aferą podsłuchową. W liście do prezydenta biznesmen przedstawia się w nim jako osoba lojalna wobec PiS i CBA oraz człowiek, któremu obiecano nietykalność.

Po publikacji opozycja domaga się komisji śledczej. A PiS stanowczo odcina się od słów bohatera afery taśmowej. Według sądu to on stał za zleceniem podsłuchiwania polityków w warszawskich restauracjach.

Agenci służb zatrudnieni u Falenty

ycipk-286ews

Przypomnijmy, że po wybuchu afery taśmowej okazało się, że biznesmen nie wziął się znikąd. Jego związki ze służbami zaczęły się już dawno temu. A dokładniej w 2004 r. To wtedy ABW miała się zainteresować działalnością firmy Electus, która skupywała szpitalne długi. Spółkę założył właśnie Falenta. W efekcie przedsiębiorca zaczął współpracować ze służbami, stał się ich informatorem. Śledztwo ws. działalności firmy Electus i Falenty umorzono w 2015 roku. Ale co ciekawe, dwóch oficerów - jeden z ABW, drugi z CBŚ - którzy prowadzili wówczas sprawę Falenty, znalazło później zatrudnienie u niego w firmach.

W zeznaniach w prokuraturze i w sądach Falenta wręcz chwalił się swoimi rozległymi i wieloletnimi kontaktami ze służbami. - W tamtym czasie kontakt ze mną utrzymywało sześciu funkcjonariuszy. Byli to funkcjonariusze ABW z Wrocławia - zeznawał Falenta.

Najbardziej "zażyła" współpraca dotyczyła wrocławskiej delegatury CBA. W tym kontekście Falenta wymieniał m.in. Jarosława Wojtyckiego i Ernesta Sworowskiego. To ich miał informować o procederze nielegalnego nagrywania polityków. W jego zeznaniach przewija się również nazwisko Martina Bożka, byłego dyrektora CBA za czasów Mariusza Kamińskiego. Przed wybuchem afery Bożek proponował spotkanie z Falentą szefowi ABW w Katowicach. Czy jednak do niego doszło - nie wiadomo.

Zobacz także: Sprawa Marka Falenty. B. Sienkiewicz i M. Sawicki komentują

ycipk-286ews

Wojtycki za rządów PiS awansował. Jest szefem warszawskiej delegatury CBA - największej w całym kraju. Sworowski odszedł na emeryturę. Dwóch kolejnych oficerów, którzy kontaktowali się z Falentą (wśród nich Artur Ch.), po zmianie władzy również awansowało i ma się dzisiaj dobrze.

Niepokój wśród służb

Kogo ma na myśli Falenta, mówiąc dzisiaj o ochronie ze strony funkcjonariuszy służb - to wie zapewne sam biznesmen. Ale warto w tym miejscu pamiętać, że po wybuchu afery taśmowej przedsiębiorca wielokrotnie powtarzał, że za nagrywaniem stali przedstawiciele służb oraz część polityków Platformy. Teraz wskazuje na funkcjonariuszy służb związanych z PiS.

ycipk-286ews

Co ciekawe, już w 2018 roku "Gazeta Wyborcza" opisywała, że Falenta zaoferował ówczesnemu skarbnikowi PiS Stanisławowi Kostrzewskiemu nagrania, które miały skompromitować polityków rządu PO. Według "GW" najważniejsi politycy PiS o nagrywaniu ministrów mieli wiedzieć pół roku przed wybuchem afery.

Dzisiaj kierownictwo PiS stanowczo zaprzecza i odcina się od Falenty.

- To wyraz desperacji człowieka, który został skazany przez sąd prawomocnie. Prokuratura oskarżała pana Marka Falentę, kiedy byłem prokuratorem generalnym. Miał tysiąc okazji więcej, żeby powiedzieć, kto za nim stał – argumentował minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

Ale, jak wynika z informacji WP, w kręgach służb związanych z PiS, a także wśród polityków partii rządzącej, zrobiło się po liście Falenty bardzo nerwowo. Wszyscy czekają na książkę o aferze podsłuchowej. Ma ukazać się w następnym tygodniu. Mają się w niej znaleźć szczegółowe informacje na temat zleceniodawców. - On ich nagrywał, tak jak polityków. Ma zarejestrowane rozmowy i kolejne taśmy - mówi nam były oficer CBA znający kulisy afery.

ycipk-286ews

Jeśli tak faktycznie było, to za chwilę możemy mieć głośniejszą aferę niż ta sprzed pięciu lat.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Polub WP Wiadomości
ycipk-286ews
ycipk-286ews