Trwa ładowanie...
ycipk-3987lo

Dziecko w płonącym aucie - śledztwo w Rybniku. 3-latek wciąż nieprzytomny

Poparzona połowa ciała i konieczność przeszczepów - lekarze walczą o życie 3-latka - ofiary pożaru samochodu w Rybniku. Śledczy znają już przyczynę tragedii, a policja zwraca uwagę na znieczulicę ludzi, jaką zaobserwowali podczas akcji ratunkowej.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Nikt nie chciał pomóc poszkodowanym pomimo, że na miejscu było wielu gapiów
Nikt nie chciał pomóc poszkodowanym pomimo, że na miejscu było wielu gapiów (Policja)
ycipk-3987lo

Wypadek wydarzył się w czwartkowy wieczór przy ul. Kadetów w rybnickiej dzielnicy Boguszowice. Kiedy ogień objął zaparkowaną hondę civic w środku znajdował się 3-letni syn właściciela auta. 41-letni ojciec miał na chwilę wyjść z samochodu, a gdy zauważył płonące auto, natychmiast rzucił się na pomoc dziecku.

- Zdeterminowany mężczyzna nie zważając na potężny ogień wyciągnął 3-latka z samochodu i udzielił mu pierwszej pomocy - relacjonuje w rozmowie z Wirtualną Polską sierż. szt. Dariusz Jaroszewski z policji w Rybniku.

Ze służb jako pierwsi na miejsce dojechali policjanci. Mundurowi polewali poparzone ciało chłopczyka wodą do czasu przyjazdu karetki. Strażacy ugasili płonący samochód, a śmigłowiec lotniczego pogotowia ratunkowego zabrał dziecko do katowickiego szpitala.

ycipk-3987lo

Poparzenia połowy ciała

Według wstępnych ustaleń biegłego pożar powstał z powodu nieszczelnego przewodu paliwowego, choć auto miało wyłączony silnik. Wcześniej strażacy przypuszczali, że przyczyną mogła być nieszczelna instalacja gazu LPG.

Stan 3-latka nadal jest bardzo ciężki. Chłopczyk ma poparzenia połowy powierzchni ciała.

ycipk-3987lo

- Jest utrzymywany w śpiące farmakologicznej. Nim możliwy będzie przeszczep skóry, musimy ustabilizować stan zdrowia dziecka - mówi nam Wojciech Gumułka, rzecznik prasowy Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka im św. Jana Pawła II w Katowicach.

Znieczulica

Policja zwraca jednak uwagę na jeszcze jeden aspekt. Kiedy patrol dotarł na miejsce, okazało się, że nikt nie chciał pomóc poszkodowanym, choć na miejscu było wielu gapiów.

ycipk-3987lo

- Część osób nagrywała tragedię telefonem, zamiast podać pomocną dłoń. Apelujemy do mieszkańców o udzielanie pomocy w takich przypadkach. Pomaganie to nasz społeczny obowiązek - apeluje rzecznik.

Masz newsa, zdjęcie lub film? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Zobacz także: Rytel, rok po tragicznej nawałnicy

ycipk-3987lo
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Ważne
0
Smutne
0
Ciekawe
0
Irytujące
Trwa ładowanie
.
.
.

ycipk-3987lo

ycipk-3987lo
ycipk-3987lo