Bitwa o Midway
Punkt zwrotny wojny na Pacyfiku
Rajski atol zmienił się w piekło, zginęły setki ludzi - zdjęcia
70 lat temu, 4 czerwca 1942 roku, rozpoczęła się bitwa o Midway - jedna z batalii decydujących o losach świata i punkt zwrotny wojny na Pacyfiku. Zacięte walki w pobliżu niewielkiego atolu na środku oceanu urosły do legendy i trafiły do panteonu największych amerykańskich zwycięstw. Była to też jedna z pierwszych wielkich bitew morskich w historii, w której główną rolę odegrały lotniskowce.
Od niespodziewanego ataku na Pearl Harbor 7 grudnia 1941 roku trwał zwycięski marsz Japończyków, którzy zajmowali kolejne regiony Azji Południowo-Wschodniej - Malaje, Singapur, Hongkong, Indie Holenderskie (dzisiejsza Indonezja) czy znajdujące się w rękach amerykańskich Filipiny.
Jednak choć USA musiały nie raz przełknąć gorycz porażki, to ich marynarka wciąż pozostawała groźna. Japończykom nie udało się wyeliminować okrętów, które zaczęły decydować o obliczu wojny na morzu - lotniskowców. W czasie ataku na Pearl Harbor po prostu nie było ich w porcie. Dlatego Tokio nie mogło spać spokojnie i dążyło do zadania decydującego ciosu amerykańskiej flocie.
Na zdjęciu samoloty torpedowe Douglas TBD-1 Devastator na pokładzie lotniskowca USS Enterprise.
(wp.pl/tbe)
"Strażnik Hawajów"
Niewielki atol Midway, najbardziej wysunięta na zachód część Łańcucha Hawajskiego, był ważnym punktem strategicznym, którego opanowanie miało rozszerzyć strefę wpływów Tokio na Pacyfiku. Japończycy nazywali go "strażnikiem Hawajów", ale w operacji opracowanej przez legendarnego admirała i znakomitego stratega Isoroku Yamamoto, Midway nie było celem w samym sobie, ale jedynie pretekstem do wciągnięcia amerykańskiej marynarki do walnej bitwy i zniszczenia wrogich lotniskowców.
Na zdjęciu atol Midway.
Przed bitwą
Japońska flota inwazyjna liczyła cztery lotniskowce z 227 samolotami i ponad 150 innych okrętów. Amerykanie do obrony swojej bazy mogli wystawić trzy lotniskowce (w tym ledwo co naprawiony po bitwie na Morzu Koralowym USS Yorktown) z 233 maszynami na pokładzie i ok. 50 okrętów. Na Midway stacjonowało 126 kolejnych samolotów.
Wydaje się, że Japończycy przed bitwą posiadali militarną przewagą, jednak USA dysponowały bardzo poważnym atutem - wojskowym kryptologom udało się złamać japoński szyfr. Dzięki temu Amerykanie wkraczali do bitwy wiedząc mniej więcej kiedy, gdzie i w jakiej sile pojawi się japońska flota.
Obok grafika przedstawiająca powietrzne pojedynki w czasie bitwy o Midway.
Atut Amerykanów
Głównodowodzący marynarką amerykańską admirał Chester W. Nimitz wiedział, że Japończycy sami zniwelowali swoją przewagę liczebną, dzieląc swoje siły na aż cztery grupy uderzeniowe, ponadto zdawał sobie sprawę, że wraz z samolotami stacjonującymi na Midway, amerykańskie lotniskowce mogą stawić czoła nieprzyjacielowi. Tymczasem Japończycy do samego końca nie wiedzieli o sile i położeniu okrętów przeciwnika.
Na zdjęciu japoński lotniskowiec "Hiryu" bombardowany przez startujące z Midway bombowce B-17.
Decydujący cios
Bitwa rozpoczęła się japońskim nalotem na Midway, lecz później przez cały poranek trwała wymiana ciosów między wrogimi lotniskowcami. Kluczowe wydarzenia rozegrały się przed południem, gdy samoloty startujące z USS Enterprise i USS Yorktown wyeliminowały z bitwy aż trzy japońskie lotniskowce - "Akagi", "Kaga" i "Soryu".
Na zdjęciu diorama przedstawiająca trzy płonące japońskie lotniskowce.
Kontratak Japończyków
Japończykom udało się odpowiedzieć atakiem na "Yorktown". Najpierw okręt został trafiony trzema bombami, a następnie dwiema torpedami. Nabierająca wody jednostka przechyliła się, skutkiem czego załoga musiała ją opuścić.
Na zdjęciu moment trafienia lotniskowca przez japońską torpedę.
Dobicie przeciwnika
Po południu 4 czerwca amerykańskie bombowce dopadły ostatni japoński lotniskowiec "Hiryu", który szykował się do wypuszczenia kolejnej fali samolotów. Ciężko uszkodzony okręt zatonął rankiem następnego dnia.
Na zdjęciu uszkodzony "Hiryu" z widoczną zapadniętą przednią częścią pokładu.
Gorycz porażki
Po utracie czterech lotniskowców admirał Yammamoto w nocy z 4 na 5 czerwca zarządził odwrót. Amerykanom udało się jeszcze zatopić ciężki krążownik "Mikuma", który został wytropiony przez samoloty USA dzięki plamie ropy, jaką zostawiał po kolizji z innym japońskim okrętem.
Na zdjęciu zniszczony przez amerykańskie samoloty "Mikuma".
Zemsta z głębin
Opuszczony "Yorktown" przez dwa dni utrzymywał się na wodzie, ale został dobity kolejnymi torpedami wystrzelonymi 6 czerwca z japońskiego okrętu podwodnego "I-168". Ostatecznie zatonął dzień później.
Na zdjęciu przechylony "Yorktown", obok niszczyciel USS Hammann.
Punkt zwrotny wojny
Japończycy przegrali bitwę i ponieśli ciężkie straty - najbardziej bolesna była zwłaszcza utrata czterech lotniskowców, najbardziej wartościowych jednostek floty, ponadto stracili jeden ciężki krążownik, ok. 250 samolotów i ponad 3 tys. ludzi. Amerykańskie straty były znacznie mniejsze - jeden lotniskowiec i jeden niszczyciel, ok. 150 samolotów i 300 zabitych.
Gospodarka japońska nie mogła równać się z potężnym amerykańskim przemysłem. Tokio nie było w stanie uzupełniać swoich strat w takim tempie, jak USA - w czasie gdy Japonia zbudowała trzy nowe lotniskowce, amerykańska marynarka otrzymała ich ponad 20.
Bitwa o Midway była punktem zwrotnym w wojnie na Pacyfiku, ponieważ była pierwszym wielkim zwycięstwem aliantów nad Japończykami i znacznie ograniczyła ich zdolności do podjęcia poważniejszych operacji ofensywnych. Po tym triumfie inicjatywa działań militarnych przeszła na stronę amerykańską. Historyk wojskowości John Keegan nazwał to zwycięstwo "najbardziej oszałamiającym i decydującym ciosem w historii morskich wojen".
Obok diorama przedstawiająca atak amerykańskich samolotów na "Soryu".
(wp.pl/tbe)