Ministerstwo Zdrowia zarządziło kontrolę aparatów. Jak poinformowało Metropol, przewiduje też w 2007 r. zakup nowych aparatów, o ile oczywiście zaakceptuje to rząd. Ale stan także innych urządzeń szpitalnych pozostawia wiele do życzenia.
Od rentgena do respiratora
– Ortopeda poradził mi, abym nie robiła rentgena nogi w państwowym szpitalu, bo sprzęt jest zwykle tak stary, że nic na zdjęciach nie widać i trzeba je w nieskończoność powtarzać, narażając się na dodatkowe promieniowanie– mówi Monika spod Warszawy.
W Szpitalu Miejskim im. dr. Emila Warmińskiego w Bydgoszczy słyszymy, że "aparat rentgenowski jest stary, ale na szczęście się nie psuje". – To dzięki pracy techników– wyjaśnia lekarz radiolog Halina Żak-Jurkiewicz. Mniej pewnie czują się pacjenci w szpitalu w Nowym Dworze Mazowieckim. Tamtejszy aparat rentgenowski ma 18 lat i według obsługi na pewno nie przeszedłby atestów. Nie on jeden – także inne sprzęty powinny być wymienione, ale nie ma na to pieniędzy. – Kiedy respirator był w naprawie, zostaliśmy bez aparatury, bo nie mamy zapasowej – mówi pracownik proszący o anonimowość. W podobnych przypadkach pacjenci muszą jechać do większego miasta i odstać swoje w kolejce.
Dyrektorzy szpitali tłumaczą się, że powodem takiego stanu rzeczy są zaniżone kontrakty z NFZ, przez co brakuje środków na konserwację urządzeń. Czym taka oszczędność może się skończyć, uświadamia przypadek pięciu kobiet w 2001 r. poparzonych w białostockim Centrum Onkologicznym w wyniku awarii sprzętu do naświetleń. Dwa lata później na raka zmarła jedna z pacjentek. Nie wiadomo, czy i jaki wpływ na to miało napromieniowanie. Sąd uznał, że dwóch pracowników szpitala nie odpowiada za awarię wysłużonego sprzętu.