Wyszła na jaw tajemnica Jurgiela i świńskiego lobby. Tak wyglądają konserwy z ASF

O rządowym projekcie produkcji konserw ze świń pochodzących z terenów zagrożonych wirusem ASF miało być cicho sza. To nieświadomi niczego żołnierze, więźniowie, pacjenci szpitali i uczniowie mieli zlikwidować problem epidemii, zjadając wysterylizowane mięso. Tak wyglądają tajne konserwy z mięsa pochodzącego ze stref ASF.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Lobby mięsne wyprodukowało konserwy ze świń pochodzących z terenów zagrożonych ASF
Lobby mięsne wyprodukowało konserwy ze świń pochodzących z terenów zagrożonych ASF (East News, Fot: ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER)
WP

Już po tajemnicy. Znalazł się informator, który ujawnił produkcję objętą wcześniej ścisłą tajemnicą państwową. To między innymi firma Sokołów SA zgodziła się na wyprodukowanie konserw z mięsa świń, pochodzących ze stref zagrożonych wystąpieniem wirusa Afrykańskiego Pomoru Świń. Nieoficjalnie wiadomo, że dzięki porozumieniu byłych ministrów, rolnictwa Krzysztofa Jurgiela oraz MON Antoniego Macierewicza konserwy trafiły do wojskowych stołówek oraz magazynów Agencji Rezerw Materiałowych. O sprawie napisała 2 lipca "Gazeta Wyborcza", publikując wyniki śledztwa dziennikarskiego.

Przepchnęli to. Szydło i Jurgiel przekonali firmy do produkcji konserw z ASF

Tajne konserwy ze strefy pomoru

WP

Wirtualna Polska jako pierwsza ujawniła, że mimo początkowego oporu producentów żywności minister Krzysztof Jurgiel znalazł desperatów gotowych zrealizować kontrowersyjny pomysł. Świnie z rejonów zagrożonych występowaniem wirusa miały być skupowane, a ich mięso w specjalnych warunkach przerobione na konserwy. Początkowo żadna firma nie miała odwagi zaryzykować reputacji. Dlatego w 2016 roku urzędnicy ministerstwa rolnictwa opracowali specjalną ustawę, gwarantującą anonimowość producentom. Dopiero wówczas ci zgodzili się przygotować konserwy. Oto jak wyglądają.

Tajne konserwy wyprodukowane na zlecenie rządu WP.PL
Podziel się

Na puszkach "Gulaszu Angielskiego", "Pasztetu Mazowieckiego" oraz "Wieprzowina w sosie własnym" znajduje się dopisek "konserwa sterylizowana". Nie ma na nich informacji o pochodzeniu surowca. Mimo zapewnień, że ASF nie zagraża ludziom, zaś wirus zginąłby podczas gotowania, zapewne nikt z konsumentów nie sięgnąłby po taki produkt. W rozmowie z WP przedstawiciel lobby mięsnego zachwala, że konserwy są dobrym produktem o wysokiej, ponad 90-procentowej zawartości mięsa czy tłuszczu.

WP

Producent odpowiada

Jak zapewnia spółka Sokołów SA, produkty są bezpieczne dla konsumentów. Reszta to tajemnica. Marcin Balanda, rzecznik prasowy Sokołów SA, nie odpowiedział nam na pytanie, dlaczego producent zgodził się wziąć udział w kontrowersyjnym projekcie.

- Nasza firma przykłada najwyższą wagę do jakości i bezpieczeństwa wyrobów. Wszystkie produkty wprowadzone do obrotu, w tym wymienione konserwy, spełniają kryteria bezpieczeństwa określone w przepisach prawa żywnościowego, a mięso i wyroby mięsne produkowane są pod stałym nadzorem Inspekcji Weterynaryjnej. Wszystkie zwierzęta, które trafiają do zakładów Grupy Sokołów przechodzą szczegółową kontrolę weterynaryjną na wszystkich etapach produkcji - odpowiada WP przedstawiciel firmy Sokołów SA.

Zobacz także Cezary Tomczyk: Kaczyński panicznie się boi

WP

Konsumenci mieli zjeść niechciane świnie

- Chodzi o to, żeby te świnie, które nadają się do spożycia, a których z powodów propagandowych i psychologicznych, nie chcą kupować konsumenci, trafiły do przerobu i odbiorców, którzy mogą z tego skorzystać - tak na posiedzeniu sejmowej komisji rolnictwa tłumaczył zamysł Jan Krzysztof Ardanowski, wówczas jeszcze poseł PiS, obecnie minister rolnictwa.

WP

Bo pokazują gest Kozakiewicza. Minister rolnictwa wskazał nową branżę do upaństwowienia

Specjalne działania były odpowiedzią na lamenty rolników, którzy na skutek epidemii nie mogli znaleźć nabywców na wieprzowinę. Jak podał Główny Inspektorat Weterynarii, ASF spowodował straty ekonomiczne w przemyśle mięsnym oraz hodowli szacowane na 140 mln zł.

Trudno krytykować jego szczytny cel (ograniczenie strat budżetu państwa i narzekań rolników), bardziej chodzi o metodę. Urzędnicy i biznes dogadali się, aby w politykę wciągnąć całkiem nieświadomych konsumentów. To w naszych żołądkach miał zginąć problem niesprzedawalnych świń.

Patrzcie na talerz: w wojsku, szpitalu, szkole

WP

Tajemnicą jest ile konserw wyprodukowano i gdzie dokładnie trafiły. - Dane na ten temat posiadają klauzulę informacji niejawnych i zgodnie z ustawą o ochronie informacji niejawnych nie mogą zostać podane do publicznej wiadomości - brzmi oficjalne stanowisko resortu rolnictwa.

- Konserwy miały nie trafić na półki w sklepach. Do zakupu można było nakłonić tylko instytucje publiczne, jak wojsko, szpitale, domy opieki i inne, które kogoś masowo karmią - wyjaśnia WP osoba zaangażowana w projekt. - Spotkałem się z przetargami, gdzie w warunkach dostawy określano, że pierwszeństwo mają dostawy właśnie z tych puszek. Skład produktu jest dużo lepszy niż oferowane często jedzenie w szpitalach, bo to jest gruntownie przebadane, czyste mięso, a nie najtańsza, tajemniczego pochodzenia pasztetowa - dodaje rozmówca WP.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Polub WP Wiadomości
WP
WP