Trwa ładowanie...
d37yh9g
Wiceminister kultury obraźliwie o Nergalu. Sellin rzucił nieładnymi słowami

Wiceminister kultury obraźliwie o Nergalu. Sellin rzucił nieładnymi słowami

Adam "Nergal" Darski rozpoczął kampanię Ordo Blasfemia, której jednym z głównych celów jest zniesienie prawnego zapisu o obrazie uczuć religijnych. Sprawę komentował w programie "Tłit" Wirtualnej Polski wiceminister kultury, dziedzictwa narodowego i sportu Jarosław Sellin. - Nie jestem za tym. Uważam, że to bardzo delikatna sfera odczuć społecznych, indywidualnych, i należy ją chronić. Nie można tak mocno po sumieniach, po duszach ludzkich baraszkować, jak to robi ten pseudoartysta - stwierdził. - Są pewne granice naruszania bardzo intymnej sfery uczuć, jaką jest sfera uczuć religijnych, i ona powinna być chroniona prawem. Całkowicie bym takiego zapisu, umożliwiającego ściganie tego typu przestępstw, z kodeksu nie wykreślał - tłumaczył Sellin. - Odróżniajmy wolność słowa od wolności ekspresji. (...) Mówię o pseudoartystycznych happeningach tego człowieka. Nie znam się na jego muzyce, nie wiem, jaką ona ma wartość artystyczną. One z artyzmem nie mają nic wspólnego - podsumował wiceminister.

Adam Nergal Darski - plakaty, billRozwiń

Transkrypcja:

Adam Nergal Darski - plakaty, billboardy z napisem "Wolna sztuka w świeckim państwie" zawisły już na ulicach Warszawy. Być może widział pan te plakaty. Muzyk walczy z artykułem Kodeksu Karnego ze 196 konkretnie, który pozwala skazać na więzienie za obrażanie uczuć religijnych poprzez publiczne znieważenie przedmiotu czci lub miejsca. Rozumie pan tę kampanię Nergala, czy widzi pan w ogóle pole do dyskusji nad tym, by na przykład wykreślić z tego 196 artykuł Kodeksu Karnego karę więzienia? Nie, nie jestem za tym. Uważam, że to jest bardzo delikatna sfera odczuć społecznych, otoczyć też indywidualnych i należy ją chronić. Nie wolno po prostu tak mocno po sumieniach, po duszach ludzkich baraszkować, jak robi to ten niestety moim zdaniem pseudoartysta. Ja przypomnę, że on między innymi stawał przed sądami, ale nie został niestety skazany, za podarcie, wrzucenie w tłum i okrzyki, za przeproszeniem, "żryjcie to g..." świętej księgi Żydów, Biblii, Żydów i chrześcijan. I co, mamy na to patrzeć spokojnie? Ja uważam, że tak być nie powinno, są pewne granice naruszania bardzo intymnej sfery uczuć, jaką jest sfera uczuć religijnych i ona powinna być prawem chroniona. Ale tak, by można było pójść na 2 lata do więzienia za pewnego rodzaju czyny? Uważam, że powinna być możliwość karania czy wskazywania, że to są niewłaściwe działania. Ja tutaj nie chcę się wypowiadać co do kwestii wysokości tych kar, ale całkowicie bym z Kodeksu takiego zapisu umożliwiającego ściganie tego typu przestępstw - bo dla mnie to są przestępstwa - nie wykreślałbym. Nergal mówi: granica tego artykułu to powinno być granica wolności słowa. Niestety te dwie granice się gdzieś tam ścierają i ja, jako człowiek, który z katolicyzmem nie mam nic wspólnego i nie chcę mieć nic wspólnego - moja wolność słowa jest ograniczona. Ale panie redaktorze, odróżniajmy wolność słowa od wolności ekspresji. Ja też jestem za bardzo daleko idącą wolnością słowa, ale to co przed chwilą opisałem, co ten pseudoartysta zrobił, to nie była żadna wolność słowa, to była pewna ekspresja, która miała obrazić Żydów i chrześcijan poprzez sprofanowanie ich świętej księgi jaką jest Biblia. Więc moim zdaniem to z wolnością słowa nie ma nic wspólnego. Zastanawiam się, jak na określenie "pseudoartysta" może nie zareagować Nergal, zostawmy go na chwilę, ale potężne rzesze jego fanów - wśród nich na pewno są wyborcy Prawa i Sprawiedliwości, którzy nie mają żadnych wątpliwości: ta muzyka nam odpowiada, to jest sztuka. Ja mówię o pseudoartystycznych happeningach tego człowieka. Nie znam się na jego muzyce, nie wiem, jaką ona ma wartość artystyczną. Ja mówię o pseudoartystycznych happeningach, bo one z artyzmem nie mają nic wspólnego.
d37yh9g
d37yh9g
Więcej tematów