Weteran wojenny drwi z Misiewicza

Ostre słowa weterana misji w Iraku i Afganistanie o rzeczniku MON Bartłomieju Misiewiczu. - To jest Nikodem Dyzma, tylko niższego szczebla – powiedział w rozmowie z Wirtualną Polską chorąży rezerwy Michał Bardoń.

Obraz
Źródło zdjęć: © archiwum prywatne Michała Bardonia

Nadal nie wiadomo, czy Bartłomiej Misiewicz pozostanie w Ministerstwie Obrony Narodowej. Chociaż w ostatnim czasie zraził do siebie wiele osób, w tym samego prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego, wciąż pozostaje "teflonowy" i wszystko spływa po nim bez większych konsekwencji, jak swego czasu po bossie nowojorskiej mafijnej rodziny Gambino Johnie Gottim. W ostatnim czasie, do grona krytyków rzecznika MON dołączył weteran misji w Iraku i Afganistanie chorąży rezerwy Michał Bardoń.

"Dla ciebie - Pan Generał, nadajesz się do kuchni, odszedł z WITT sam, ma autorytet, podobno ptysiu jesteś na urlopie..." - wyliczał w swoim wpisie ma Twitterze, skierowanym do rzecznika MON Bartłomieja Misiewicza, chorąży rezerwy Michał Bardoń. Doświadczony weteran zareagował tak na tweet rzecznika MON, w którym ten odniósł się do sprawy odejścia gen. Waldemara Skrzypczaka z Wojskowego Instytutu Technicznego Uzbrojenia.

Były od niedawna żołnierz nie ukrywa swojej niepochlebnej opinii o protegowanym Antoniego Macierewicza. - Trudno nie zauważyć "działań" pana Misiewicza. Takie typowe falstarty, wpadki. To nie jest młodzieńcza fantazja, tylko po prostu głupota - mówi wprost Bardoń. Jego zdaniem Bartłomiej Misiewicz nigdy nie powinien pracować w MON - instytucji nadzorującej armię - zwłaszcza na tak eksponowanym stanowisku. - To jest zbyt niebezpieczna zabawka, żeby nieodpowiedzialni ludzie grali w tym jakąś rolę - wyjaśnia.

Michał Bardoń w rozmowie z Wirtualną Polską przyznał, że nazwał Bartłomieja Misiewicza "Ptysiem" celowo i z premedytacją. - Uważam, że pan Misiewicz jednak wychodzi o wiele za daleko, niż powinna ograniczać go rola bycia rzecznikiem MON. On ma przedstawiać stanowisko ministerstwa, a nie swoje prywatne opinie. Nie mówiąc już o tym, że pan generał Skrzypczak na nie nie zasłużył, a pan Misiewicz nie ma do nich prawa - tłumaczy były żołnierz.

Weteran odniósł się także do słynnego już zdjęcia, na którym oficer w stopniu kapitana trzyma nad przemawiającym rzecznikiem MON parasol. - Pan Misiewicz sam mógłby trzymać ten parasol, nic by mu się nie stało. To jest takie wysługiwanie, wycieranie się wojskiem, a to się nikomu podobać nie może. Rzecznik prasowy czy szef gabinetu nie jest żadnym przełożonym żołnierzy i na żadne ulgi nie powinien zasługiwać - tłumaczy.

Michał Bardoń nie ma najlepszej opinii także o samym kierownictwie Ministerstwa Obrony Narodowej. - Zacytuję gen. Skrzypczaka: oni bawią się wojskiem, tak robić nie wolno - mówi. Bardoń podkreśla, że nie obawia się konsekwencji za swoje słowa, ponieważ jest żołnierzem rezerwy i wygłasza jedynie swoje opinie, a poza tym "nie może siedzieć cicho, gdy działania szefostwa MON obniżają szacunek do Wojska Polskiego". Często wręcz celowo i jawnie prowokuje. - Ułatwię wam sprawę, co byście za długo nie szukali... Chorąży Michał Bardoń s.Henryka - napisał na Twitterze po tym, jak szef MON zapowiedział skierowanie wniosku do prokuratury w sprawie rzekomych "działań noszących znamiona przestępstwa" i dezinformację wokół osoby Bartłomieja Misiewicza.

O Michale Bardoniu zrobiło się w ostatnim czasie głośno po jego otwartej krytyce skierowanej w stronę Bartłomieja Misiewicza i MON, jednak pierwszy raz dał się poznać szerszej publiczności pod koniec 2015 roku, gdy w dość bezkompromisowych słowach - jeszcze jako czynny żołnierz - odniósł się do słów posła PiS Stanisława Pięty na temat Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

\ - Jeżeli funkcjonariusz publiczny zaangażuje się w hecę WOŚP, niech nazajutrz składa raport o zwolnienie ze służby - napisał wtedy parlamentarzysta Prawa i Sprawiedliwości. - Jestem żołnierzem zawodowym i biorę udział w WOŚP. I z całym szacunkiem niech mnie pan w tyłek pocałuje - ripostował Bardoń.

- Jestem w miejscu gdzie władza dyscyplinarna przełożonych już nie sięga, wyrażam swoje prywatne opinie, nie czuje się rzecznikiem wojska, jeśli ktoś się ze mną zgadza, to bardzo się cieszę - kończy.

Wybrane dla Ciebie
Pleśń, grzyb i przeciekający dach. Fatalne warunki, zaczęli akcję
Pleśń, grzyb i przeciekający dach. Fatalne warunki, zaczęli akcję
Kazachstan odgraża się Ukrainie. Zaatakowali kluczowy terminal
Kazachstan odgraża się Ukrainie. Zaatakowali kluczowy terminal
Katastrofalne powodzie na Sumatrze. Liczba ofiar rośnie
Katastrofalne powodzie na Sumatrze. Liczba ofiar rośnie
Mówi, kto może objąć władzę po Trumpie. "Będzie gorzej"
Mówi, kto może objąć władzę po Trumpie. "Będzie gorzej"
Ambasador Ukrainy dziękuje Polsce. To po decyzji Nawrockiego
Ambasador Ukrainy dziękuje Polsce. To po decyzji Nawrockiego
Rozmowy pokojowe rozpoczęte
Rozmowy pokojowe rozpoczęte
Droższe parkowanie w Zakopanem. Płacić trzeba będzie w weekendy
Droższe parkowanie w Zakopanem. Płacić trzeba będzie w weekendy
Spięcia o politykę zagraniczną. Tusk pisze o zasadzie
Spięcia o politykę zagraniczną. Tusk pisze o zasadzie
Pijany mężczyzna leżał na torach. Maszynista zdążył wyhamować
Pijany mężczyzna leżał na torach. Maszynista zdążył wyhamować
Militarne plany Rosji. Wydatki na armię sięgną rekordowych poziomów
Militarne plany Rosji. Wydatki na armię sięgną rekordowych poziomów
Kwaśniewski o błędzie Putina. "Rozebrał się do naga i pokazał prawdę"
Kwaśniewski o błędzie Putina. "Rozebrał się do naga i pokazał prawdę"
Rośnie liczba ofiar pożaru w Hongkongu. A może jeszcze wzrosnąć
Rośnie liczba ofiar pożaru w Hongkongu. A może jeszcze wzrosnąć