Trwa ładowanie...
W Polsce wróci pobór? "Czas masowych armii minął"
W Polsce wróci pobór? "Czas masowych armii minął"Źródło: Forum, fot: Krzysztof Zatycki
30-10-2022 13:33

W Polsce wróci pobór? "Czas masowych armii minął"

Rosja ogłasza mobilizację, część krajów UE przywraca zasadniczą służbę wojskową. Czy pobór do wojska ma sens? Jak wyglądałoby to w Polsce? - Czas masowych armii minął. Dziś już wiemy, że masą nie wygrywa się wojny. Jednak w powszechnym mniemaniu żołnierz biega z karabinem, policjant goni złodziei, a ekonomista pracuje w banku. W dzisiejszym wojsku na jednego żołnierza na froncie pracuje dziesięciu innych, którzy zajmują się logistyką, łącznością, rozpoznaniem i utrzymywaniem całego zaplecza wojskowego - mówi w 22. odcinku "Moja, Twoja, Nasza... Podcast" dr Marcin Sińczuch z Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych UW.

Share

"Moja, Twoja, Nasza... Podcast" zwraca uwagę na problemy, które na jedynkach gazet pojawiają się okazjonalnie, i które każda kolejna ekipa rządząca od momentu transformacji ustrojowej w 1989 roku traktowała po macoszemu. Mowa o sprawach, którymi żyła lub żyje młodzież. Słuchamy pomysłów, konfrontujemy je z opiniami innych, a także rozliczamy tych, którzy w przeszłości odpowiadali za kształt polskiej polityki młodzieżowej.

Gościem 22. odcinka był dr Marcin Sińczuch, socjolog młodzieży z Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego, członek European Research Group on Military and Society (ERGOMAS). Rozmawialiśmy o gotowości młodych ludzi do obrony ojczyzny oraz sensowności ewentualnego przywrócenia poboru.

W 2003 roku Rada Europejska przyjęła Europejską Strategię Bezpieczeństwa, w której określono cele polityki bezpieczeństwa UE. Dokument rozpoczyna się od słów: "Europa nigdy dotąd nie cieszyła się w takim stopniu jak obecnie dobrobytem, bezpieczeństwem i wolnością. Przemoc z pierwszej połowy XX wieku ustąpiła miejsca okresowi pokoju i stabilności, bez precedensu w historii Europy".

d1r6f4c

- Dziś znajdujemy się w zupełnie innym miejscu. Kilkaset kilometrów od Warszawy spadają bomby, ukraińskie wojska odkrywają w swoim kraju kolejne masowe groby, a dyktator na Kremlu straszy Zachód użyciem broni nuklearnej. Można powiedzieć, że okres sielanki mamy dawno za sobą - zauważam.

- Ja bym tego okresem sielanki nie nazwał. To jest trochę tak, że pokój uspokaja. Ludzkość od zarania dziejów stara się stworzyć arkadię. Gdy przychodzi pokój, to pojawia się iluzja, że teraz będziemy żyć bez wojen. I wszyscy bardzo chcą w to wierzyć. Wystarczy krótki okres, aby pojawiło się poczucie, że mamy do czynienia z końcem historii, wojen i cierpienia. Rzeczywistość powiedziała "sprawdzam". Si vis pacem, para bellum [łac. jeśli chcesz pokoju, przygotuj się do wojny - przyp. red.] - podkreśla rozmówca WP.

Wicepremier i minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak wielokrotnie zapowiadał, że polska armia powinna być liczniejsza. - Naszym celem jest, żeby Wojsko Polskie liczyło 300 tys. żołnierzy: 250 tys. żołnierzy wojsk operacyjnych, żołnierzy zawodowych i 50 tys. żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej - zapowiadał szef MON. We wrześniu 2022 roku minister Błaszczak ujawnił, że "żołnierzy w wojskach operacyjnych mamy obecnie prawie 112 tys. osób, do tego dochodzi około 30 tys. terytorialsów".

- Nietrudno zauważyć, że do wspomnianych 300 tys. żołnierzy dużo jeszcze brakuje - podkreślam.

- W debacie publicznie faktycznie pojawiają się głosy sceptyków, którzy mówią, że przy obecnym potencjale demograficznym postawiony cel będzie trudny do osiągnięcia. Ale musimy pamiętać, że takie głosy krytyki pojawiały się w momencie tworzenia Wojsk Obrony Terytorialnej. Dziś nikt nie podważa sensu istnienia WOT. Co więcej, w czasie pandemii i innych sytuacji nadzwyczajnych tak formacja się sprawdziła. (...) W tym przypadku mówimy jednak o armii zawodowej. Być może, aby osiągnąć cel, konieczne będzie wdrożenie jakiegoś rozwiązania kompromisowego, czegoś pomiędzy służbą w WOT a pełnoetatową służbą wojskową. Przeszkoda natury demograficznej faktycznie nie ułatwia zadania - ocenia dr Sińczuch.

Wielkopolska Brygada Obrony Terytorialnej26.01.2020 Poznan , pl. Wolnosci . Wielkopolska Brygada Obrony Terytorialnej , minister obrony narodowej Mariusz Blaszczak podczas Przysiegi Wojsk Terytorialnych .
Fot. Lukasz Cynalewski / Agencja Wyborcza.plFot.  Lukasz Cynalewski / Agencja Wyborcza.plwojsko, uroczystosci, przysiega, /FR/, wojska obrony terytorialnej, wot
Na zdjęciu żołnierze Wielkopolskiej Brygady Obrony Terytorialnej podczas wizyty szefa MON Mariusza Błaszczaka. Plac Wolności w Poznaniu, 26 stycznia 2020 r.Źródło: Agencja Wyborcza, fot: Łukasz Cynalewski

Pobór w Polsce jest zawieszony. Pora do niego wrócić?

W 2009 roku w życie weszła ustawa, która zawiesiła w Polsce obowiązek odbycia służby wojskowej. Wcześniej poborowi podlegali młodzi mężczyźni, którzy podczas badania lekarskiego otrzymali kategorię A, czyli - w skrócie - byli zdolni do czynnej służby wojskowej w czasie pokoju i wojny. Zasadnicza służba wojskowa trwała dziewięć miesięcy. Ustrzec się od niej można było, idąc na studia. - Z perspektywy czasu decyzja o zawieszeniu poboru była dobrym pomysłem? - pytam.

d1r6f4c

- Z perspektywy większości młodych mężczyzn była to dobra decyzja. Ale jeśli spojrzymy, ile osób służyło w formule zasadniczej służby wojskowej w ostatnich latach przed zawieszeniem, to nie były to jakieś wielkie liczby. Mówimy o 20-30 tys. osób. Dziś - w ramach dobrowolnej zasadniczej służby wojskowej - chętnych jest ponad 10 tys. Różnica jest jednak taka, że oni dostają za to wynagrodzenie. Przed 2009 rokiem te dziewięć miesięcy było wyjęte z życiorysu. Żołnierze dostawali wikt i opierunek, ale jest to nieporównywalne z pełnym wyposażeniem, które otrzymuje się w tej chwili - wyjaśnia badacz.

Gen. dyw. Bogusław Pacek w październikowej rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną" zasugerował, że warto zastanowić się nad przywróceniem obowiązkowej zasadniczej służby wojskowej. - To może należy przywrócić obowiązkową służbę zasadniczą. To kwestia do przedyskutowania. Dziś jesteśmy w stanie pokoju, ale pełni obaw, bo sąsiednie państwo najechał wróg i trwa tam wojna. A agresor używa nazwy naszego państwa, wskazując nas jako przeciwnika pomagającego Ukrainie, dostarczającego sprzęt wojskowy, pieniądze i pomoc humanitarną. Na razie możemy spać spokojnie, ale trzeba wyciągać wnioski z tej wojny, także z błędów rosyjskich, czyli z ich dziurawej armii - mówił generał.

- Taki żołnierz z przymusu jest w ogóle przydatny? - dopytuję. - Wojsko powinno być przede wszystkim strukturą przemyślaną i efektywną, niezależnie od tego, czy jest to armia zawodowa, czy z poboru. Jeśli wojsko jest nieefektywne, to niezależnie od tego, na jaki model się zdecydujemy, nie będzie to miało większego znaczenia. Ukraina do 2014 roku na papierze dysponowała jedną z większych armii w Europie. Jak się później okazało, po rosyjskiej agresji w Donbasie i na Półwyspie Krymskim, Ukraińcy mieli problem z wystawieniem dwóch-trzech brygad zdolnych do działania. Stąd zresztą wziął się później pułk Azow i inne jednostki tworzone poza oficjalnym systemem. [...] Stąd trzeba patrzeć na ten proces jako na całość - zauważa dr Sińczuch.

Jak dodaje rozmówca WP, ewentualny powrót poboru mógłby być także kłopotliwy pod względem organizacyjnym. - Pytanie jest takie, na ile posiadamy dziś infrastrukturę, aby nagle przyjąć kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy zasadniczej służby wojskowej i dobrze przeszkolić w takich warunkach, aby to miało jakikolwiek sens - mówi socjolog.

Ostatnia przysięga poborowychPiWarszawa, 17.12.2008. PLAC PILSUDSKIEGO. OSTATNIA PRZYSIEGA POBOROWYCH PRZED GROBEM NIEZNANEGO ZOLNIERZA. Fot. JERZY DUDEK/FORUM,Image: 425631308, License: Rights-managed, Restrictions: , Model Release: no, Credit line: Jerzy Dudek / ForumJerzy Dudek / ForumARMIA, POBOROWI, WARSZAWA, WOJSKO POLSKIE, WOJSKOWA, ZOLNIERZ, ZOLNIERZE, PRZYSIEGA, UROCZYSTA
Ostatnia przysięga poborowych. Plac marsz. Józefa Piłsudskiego w Warszawie, 17 grudnia 2008 rokuŹródło: Forum, fot: Jerzy Dudek

Młodzież nie chce iść do wojska? "Chcą mieć wybór"

Gość "Moja, Twoja, Nasza... Podcast" zwraca uwagę na fakt, że obraz wojska w powszechnym mniemaniu często jest nie do końca zgodny z rzeczywistością. - W latach 80. i 90. dystans pomiędzy wojskiem a społeczeństwem był mniejszy. Każdy młody człowiek miał starszych kolegów, którzy w wojsku służyli. Ta wiedza o funkcjonowaniu wojska była powszechniejsza. Wówczas problem był nieco inny: wizerunek wojska był tragiczny. Młodzi żołnierze zmagali się ze zjawiskiem fali - podkreśla dr Sińczuch.

d1r6f4c

Dziś pośrednikiem pomiędzy armią a społeczeństwem stały się brygady WOT. - Terytorialsi pojawili się w miejscowościach, w których wojska kiedyś nie było albo było i zniknęło. To jest na pewno sukces, bo młodzi ludzie mogą dostać informację, co faktycznie czeka na nich w wojsku. Jednak w powszechnym mniemaniu żołnierz biega z karabinem, policjant goni złodziei, a ekonomista pracuje w banku. Musimy jednak pamiętać, że w dzisiejszym wojsku na jednego żołnierza na froncie pracuje dziesięciu innych, którzy zajmują się logistyką, łącznością, rozpoznaniem i utrzymywaniem całego zaplecza wojskowego - podkreśla rozmówca WP.

Z badań IBRiS opublikowanych na początku października 2022 roku na łamach "Rzeczpospolitej" wynika, że przeciwko poborowi w Polsce jest 57,1 proc. ankietowanych. Za przywróceniem obowiązku jest 35,7 proc. badanych. Co raczej nie zaskakuje, głównymi przeciwnikami poboru są osoby w wieku 18-29 lat. Wśród tej grupy wiekowej przeciwko jest 77 proc. ankietowanych.

- W badaniu IBRiS analizowano społeczną akceptację dla przymusu, zwłaszcza takiego, który wiąże się z ryzykiem utraty życia. Ta akceptacja jest mocno umiarkowana. Jeśli spojrzelibyśmy jednak na badania, w których pyta się o jakąś formę zaangażowania się w służbę wojskową, to taką możliwość rozważa aż 30 proc. respondentów. Młodzi chcą mieć wybór. Szczególnie, że tych możliwości, które obecnie czynią służbę wojskową atrakcyjnymi, jest wiele - ocenia dr Sińczuch.

- W Stanach Zjednoczonych żołnierze po podstawowym szkoleniu podpisują pierwszy kontrakt na trzy lata, a następnie zachęca się ich do podpisania kolejnego. Dużo zależy też od aktualnej sytuacji narodowej, ale po sześciu latach nacisk kładziony jest na dużą selekcję. Dalszą służbę proponuje się tym, którzy są dobrzy. Ich armia chce zatrzymać u siebie. Ci, którzy odchodzą, dostają wsparcie, referencje, a często także możliwość pracy w policji albo sektorze rządowym - tłumaczy rozmówca WP.

d1r6f4c

W rozmowie badacz przytacza również model zastosowany w Szwecji, w której w 2017 roku przywrócono pobór. - W efekcie przyjęto kilkanaście tysięcy osób do wojska. W większości nadal byli to ochotnicy. W ramach poboru do wojska trafiło kilka tysięcy osób, o konkretnych umiejętnościach - elektronicy, łącznościowcy, informatycy, nurkowie, spadochroniarze, etc. Gdybyśmy mieli kiedyś w Polsce przywrócić pobór, to zakładam, że u nas byłoby podobnie. Czas masowych armii minął. Dziś już wiemy, że masą nie wygrywa się wojny - podsumowuje dr Sińczuch w rozmowie z WP.

Rozmawiał Marek Mikołajczyk, dziennikarz Wirtualnej Polski

Napisz do autora: marek.mikolajczyk@grupawp.pl

Całą rozmowę odsłuchasz w większości serwisów streamingowych, w tym na Spotify, Apple Podcasts czy Google Podcasts. Wszystkie odcinki "Moja, Twoja, Nasza... Podcast" dostępne są tutaj.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Podziel się opinią

Share
Więcej tematów