Trwa ładowanie...
d167lrh

USA nie wycofają się z Syrii. Zamiast Kurdów będą chronić pola naftowe

Zapowiadane przez Donalda Trumpa wycofanie wojsk z Syrii prawdopodobnie nie dojdzie do skutku. Wręcz przeciwnie: może być ich więcej, ale zamiast pomagać kurdyjskim siłom będą strzec syryjskiej nafty i gazu.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Wojska amerykańskie opuściły północną Syrię. Ale nie wrócą do domu
Wojska amerykańskie opuściły północną Syrię. Ale nie wrócą do domu (East News, Fot: Delil SOULEIMAN / AFP)
d167lrh

Jeszcze niedawno zapowiadając wycofanie wszystkich amerykańskich żołnierzy z Syrii Donald Trump triumfalnie ogłaszał koniec "niekończących się wojen". Tłumaczył, że Ameryka jest tysiące mil od Syrii i przekonywał, że o "od dawna plamiony krwią piasek" powinni walczyć inni. Ale wszystko wskazuje na to, że amerykańscy żołnierze w Syrii zostaną. A nawet będzie ich więcej.

Jak poinformowała telewizja Fox News, Pentagon planuje ściągnięcie do wschodniej Syrii czołgów i ciężkiego sprzętu, gdzie Amerykanie mają okupować syryjskie pola naftowe i gazowe. Chodzi przede wszystkim o te w okolicach miasta Dajr az-Zaur, byłego bastionu Państwa Islamskiego. Już wcześniej Trump zapewniał, że Ameryka "zabezpieczy naftę".

W czwartek prezydent USA odbył rozmowę z gen. Mazloumem Abdi, przywódcą sił kurdyjskich. Po rozmowie zdawał się doradzać Kurdom migrację z północnej Syrii - regionu z którego są teraz wypychani przez Turcję i jej sprzymierzeńców - na zdominowany przez sunnickich Arabów wschód kraju.

d167lrh

"Być może najwyższy czas, by Kurdowie udali się do Regionu Naftowego!" - napisał na Twitterze prezydent.

Zabezpieczyć naftę - i Izrael

Jednym z ekspertów, który przewidywał, że Amerykanie pozostaną w Syrii, był dr Łukasz Fyderek z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Według badacza Bliskiego Wschodu, przeważyły względy strategiczne.

- Jest zmiana kursu, bo najwyraźniej ktoś powiedział Trumpowi o tych polach naftowych. I chodzi tu o interesy bardzo mocno zakorzenione w strukturze amerykańskiej polityki - mówi WP ekspert. Jak tłumaczy, chodzi przede wszystkim o zapewnienie bezpieczeństwa Izraela.

d167lrh

Przeczytaj również: Erdogan dogadał się z Putinem ws. Syrii. Będzie miał swoją "strefę bezpieczeństwa"

W jaki sposób kontrola nad syryjską ropą przekłada się na sprawę Izraela? Przede wszystkim ze względu na wpływ na Iran - naczelnego wroga Izraela. Posiadanie kontroli nad tymi surowcami nie wpłynie na rynek ropy naftowej, bo to zbyt małe zasoby. Ale - jak zauważa Fyderek - odzyskanie złóż przez syryjski reżim Baszara al-Asada odciążyłoby Iran, głównego sponsora Asada. Inni analitycy wskazują, że obecność wojsk USA ogranicza irańskie wpływy i nie pozwala na utworzenie "lądowego korytarza" między Iranem i Izraelem.

Mimo to zdaniem badacza z UJ pozycja Ameryki jest teraz znacznie gorsza niż przed wycofaniem się USA z północnej Syrii i sojuszu z kurdyjskimi bojówkami z Syryjskich Sił Demokratycznych (SDF).

d167lrh

- Siły amerykańskie są w Syrii nielegalnie i nie będą miały już legitymacji jaką dała im koalicja przeciw Państwu Islamskiemu. Nie będą mogły też polegać na swoich sojusznikach z SDF. A to oznacza, że do zabezpieczenia terenu potrzebować będą większych sił - mówi Fyderek. - Jedynym plusem dla USA jest to, że pozwalając na inwazję Turcji, załagodzony został problem napięć z Ankarą - dodaje.

Kolejna odsłona afery z Marianem Banasiem. Czarzasty: ręce opadają

Trump i wielka czystka

Według krytyków amerykańskiego prezydenta, "zaproszenie" Kurdów do "regionów naftowych" było w praktyce poparciem tureckiej polityki "czyszczenia" północnej Syrii z ludności kurdyjskiej. W czwartkowym wywiadzie z turecką telewizją publiczną prezydent kraju Recep Erdogan wprost stwierdził, że półpustynne regiony wzdłuż turecko-syryjskiej granicy powinny być zamieszkałe przez Arabów, bo pustynia "nie jest odpowiednim miejscem dla kurdyjskiego stylu życia".

"Prezydent Stanów Zjednoczonych pomaga Turcji dokonać czystki etnicznej mówiąc Kurdom, aby uciekli ze swoich domów" - skomentowała słowa Trumpa na Twitterze Samantha Power, była ambasador USA w ONZ za czasów Baracka Obamy.

d167lrh

- Trudno w jakikolwiek sposób skomentować to zaproszenie dla Kurdów, nie podejmuję się ich interpretacji. To tylko pokazuje, że dyplomacji nie powinno się prowadzić za pomocą mediów społecznościowych. Lepsze od tego są istniejące od dawna instytucje - podsumowuje Fyderek.

Przeczytaj również: USA: Kurdowie wycofali się z północno-wschodniej Syrii. Jest reakcja Turcji

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

d167lrh

Podziel się opinią

Share

d167lrh

d167lrh
Więcej tematów