Trwa ładowanie...

"Tuszuję sprawę, a wy mnie zatrzymujecie?". Nowe doniesienia ws. śmierci Igora Stachowiaka

Szef ratowników z pogotowia, które 15 maja 2016 roku przyjechało do umierającego na komisariacie Igora Stachowiaka, miał przyznać się do tuszowania sprawy. Tak wynika z zeznań jednego z policjantów z wrocławskiej drogówki.

"Tuszuję sprawę, a wy mnie zatrzymujecie?". Nowe doniesienia ws. śmierci Igora StachowiakaŹródło: East News, fot: East News
d2gt57f
d2gt57f

Do zeznań funkcjonariusza dotarł dziennik "Fakt". Dziennik opisuje "bardzo dziwne" zdarzenie z 8 lipca. Kilka minut przed 7.00 patrol drogówki zatrzymał do kontroli samochód prowadzony przez Jacka K. Doktor był oburzony. - Jestem lekarzem, nie powinniście mnie zatrzymywać - miał rzucić do policjantów.

Ci niewzruszeni kontynuowali kontrolę kierowcy i samochodu. Lekarz nie dawał za wygraną. - Powiedział między innymi, że pomaga nam tuszować sprawę Igora, który zmarł na komisariacie, a my go zatrzymujemy - opisuje w swoim notatniku sierżant Dawid D. Trwająca kilkanaście minut kontrola zakończyła się bez mandatu. Mimo to lekarz złożył skargę.

Kilka miesięcy później policjanci i doktor zostali przesłuchani przez prokuratora prowadzącego śledztwo. Wówczas sierżant D. podtrzymał to, co zapisał podczas interwencji. Lekarz jednak wszystkiemu zaprzeczył. Stwierdził, że słowa zostały zmyślone przez policjanta, a sprawa ma charakter prowokacji. - Nie wiem skąd wzięły się te słowa i nic w tej sprawie nie robiłem - zapewnił następnie w rozmowie "Faktem".

Z ustaleń dziennika wynika, że 15 maja na komisariat przyjechała doktor Marta F., która sporządzała protokół zgonu Igora i inne dokumenty. Jacek K., jako jej przełożony, je sprawdzał.

d2gt57f

"Ja dzisiaj umrę"

To kolejne dramatyczne informacje ws. śmierci Igora Stachowiaka na przestrzeni kilku dni. W sobotę do mediów wyciekła notatka służbowa aspiranta Grzegorza G., który opisał ostatnie chwile życia mężczyzny. Kilkadziesiąt minut przed śmiercią Stachowiak miał powiedzieć: "ja dzisiaj umrę". "Każdy z nas kiedyś umrze" - odpowiedział mu jeden z policjantów. Kilkadziesiąt minut później chłopak nie żył.

Wcześniej wyszło na jaw, że policjant Adam W., który raził Stachowiaka paralizatorem, znał go. Miał z nim wcześniej zatarg.

Zobacz także: Tragedia w kopalni Zofiówka: nadzieja umiera ostatnia

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

d2gt57f
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

WP Wiadomości na:

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d2gt57f
Więcej tematów