wojciech konieczny

Ograniczenia sprzedaży alkoholu. "Jest silne lobby alkoholowe w Polsce"
WIDEO

Ograniczenia sprzedaży alkoholu. "Jest silne lobby alkoholowe w Polsce"

W ostatnim czasie pojawiło się wiele kontrowersji co do spożywania alkoholu przez posłów. Coraz częściej podnosi się temat choroby alkoholowej i jak z nią walczyć nie tylko w Parlamencie, ale również wśród społeczeństwa. Wiceminister zdrowia Wojciech Konieczny w programie "Tłit" WP zwrócił uwagę, że od 18 lat rząd nie wniósł żadnej regulacji ograniczającej spożycie alkoholu, jedynie powstawały projekty poselskie. Jednak obecny rząd już działa w tej sprawie - ustawa o wychowaniu w trzeźwości jest w trakcie prac legislacyjnych. Podkreślił, że są zapisy, które w opinii ekspertów już idą w dobrym kierunku. - My jako Ministerstwo Zdrowia namawiamy inne ministerstwa, odbywamy konsultacje, rozmawiamy do tego, żeby iść dalej, że powinniśmy te rozwiązania wprowadzić szerzej - mówił Konieczny. Przekazał, że w ustawie nie przeszedł zakaz sprzedaży alkoholu przez internet i zakaz sprzedaży alkoholu na stacjach benzynowych w godzinach nocnych. Wiceminister zdrowia zwraca uwagę, że "jest takie, a nie inne nastawienie wielu ministerstw do naszych propozycji", to ta propozycja, z którą pani minister Leszczyna wyszła, żeby w nocy tylko zakazywać, to i tak była pewnym kompromisem. - Tak silne jest lobby alkoholowe w Polsce? - pytał dziennikarz. - Ja tak uważam, że to jest silne lobby alkoholowe i osób powiązanych z tym lobby w sensie to nie są lobbyści, ale osoby, które po prostu są powiązane z tym całym przemysłem, pracują, zatrudniają tam ludzi, zarabiają na tym, eksportują, importują i tak dalej. Tego jest bardzo dużo - wyjaśniał. Ministerstwami, które blokować te propozycje są: Ministerstwo Finansów Ministerstwo, Rolnictwa, Ministerstwo Rozwoju i Technologii.
Patryk Michalski Patryk Michalski
Kamila Gurgul Kamila Gurgul
Samowolka PSL i awantura w koalicji? "Niewłaściwa sytuacja"
WIDEO

Samowolka PSL i awantura w koalicji? "Niewłaściwa sytuacja"

W czwartek minister rozwoju i technologii Krzysztof Paszyk zaprezentował założenia nowej strategii mieszkaniowej, która ma zastąpić krytykowany "Kredyt na start". Panie ministrze, czy program "Pierwsze Klucze" zyska aprobatę koalicjantów? - z takim pytaniem Michał Wróblewski, prowadzący program "Tłit" WP, zwrócił się do swojego gościa, wiceministra zdrowia, polityka Nowej Lewicy Wojciecha Koniecznego. - To jest program, który się zarysowuje. Jeszcze go dokładnie nie znam, został dopiero przedstawiony, ale bez szczegółów, znaczy bez spraw, które należy jeszcze wyjaśnić - odparł wiceminister. Przypomniał, że Lewica ma swoje propozycje, które zostały przedstawione w ministerstwie. - Więc być może będą dwa projekty równoległe realizowane. To nie byłoby złe, bo rynek uzyskałby dwie propozycje - dodał. - Szkopuł w tym, panie ministrze, minister Paszyk i generalnie ludowcy, którzy za działkę dopłat do kredytów odpowiadają, ignorują Lewicę. Wiceminister Lewandowski, który miał z ramienia Lewicy zajmować się mieszkalnictwem, dowiedział się o konferencji ministra Paszyka dopiero w czwartek i nie został na nią zaproszony. O szczegółach propozycji dowiedział się dopiero na konferencji. Czy to nie jest problem? - zauważył prowadzący program. - Tak, komunikacja jest problemem - odparł polityk Nowej Lewicy. - To jest niewłaściwa sytuacja, może potem rodzić kontrowersje - stwierdził. Dodał, że każdy program, który ma pomóc młodym ludziom zdobywanie mieszkań, zasługuje na wsparcie i Lewica prawdopodobnie go poprze. - Ale formy mają znaczenie, a tutaj można przyjąć, że chyba w kontrze do lewicy stworzono swój projekt - ocenił. Prowadzący program zwrócił uwagę, że obserwując dyskusje na ten temat można odnieść wrażenie, iż każdy chce kogoś okiwać, oszukać, każdy proponuje własne propozycje, nie informując o nich koalicyjnych partnerów. - Jak to w końcu przeciąć? - dopytywał gościa programu. - To jest trochę, że tak powiem, koloryt kampanii - odparł polityk Nowej Lewicy. - Ta kampania wchodzi w etap taki, że rzeczywiście każdy chce przedstawić swoje propozycje i może ta separacja informacyjna właśnie stąd się wzięła, że chciano to przedstawić jako swój projekt - dodał wiceminister Wojciech Konieczny.
Michał Wróblewski Michał Wróblewski
Violetta Baran Violetta Baran
Zalane szpitale i przychodnie. "Nie ma karetki, wysyłamy helikopter"
WIDEO

Zalane szpitale i przychodnie. "Nie ma karetki, wysyłamy helikopter"

Wielka woda zalała nie tylko drogi i budynki mieszkalne, ale także szpitale, apteki i przychodnie. - Czy na terenach powodziowych są takie miejsca, gdzie ludzie nie mogą liczyć na pomoc medyczną, nie mają się gdzie leczyć? - z takim pytaniem Michał Wróblewski, prowadzący program specjalny WP, zwrócił się do wiceministra zdrowia Wojciecha Koniecznego. - W Ministerstwie Zdrowia działa sztab kryzysowy, monitorujemy sytuację. Wiemy, które szpitale wyłączyły oddziały, wiemy, co się dzieje w sanatoriach, poszczególnych poradniach, co się dzieje ze stacjami pogotowia. Jeśli nie może dojechać karetka, to wysyłamy śmigłowiec, jeśli zalane zostały jakieś magazyny leków, to te leki są wysyłane - mówił wiceminister. - W których miejscach sytuacja jest obecnie najtrudniejsza? - dopytywał prowadzący program. - Takiej sytuacji, by tej dostępności nie było, na szczęście nie ma, są pewne utrudnienia. Wiemy o szpitalu w Kłodzku, o tym, co się wydarzyło w Nysie. Tamte szpitale nie działają albo działają w ograniczonym zakresie. Tak się działo w okresie przechodzenia fali, teraz ta sytuacja się poprawia - są uruchamiane oddziały, które musiały wstrzymać działalność. To potrwa, ale głównym problemem, z którym staramy się uporać jest to, że sytuacja, która dotyczy powodzi, nie wyklucza normalnej zachorowalności. To jest ta trudność, że musimy zapewnić leczenie stanów nagłych na odpowiednim poziomie - dodał wiceminister. - Czy na skutek ewakuacji szpitali w Nysie, czy Kłodzku, lub awarii w placówkach na terenach powodziowych doszło do takiej sytuacji, że któryś z pacjentów ucierpiał, doszło do pogorszenia stanu zdrowia? - dopytywał Michał Wróblewski. - Nie, takich informacji, że mówiąc drastycznie, któryś z pacjentów zmarł, nie mamy - zapewnił wiceminister Konieczny. - Była taka sytuacja, że pacjenci z OIOM-u w Kłodzku teoretycznie utracili miejsce leczenia, ale były miejsca na innym oddziale - na intensywnym nadzorze kardiologicznym, można było więc tych pacjentów przenieść. Personel zawsze się stara w takich sytuacjach radzić, są przenośne respiratory, są sale nadzoru na innych oddziałach - tłumaczył wiceminister zdrowia Wojciech Konieczny.
Michał Wróblewski Michał Wróblewski
Violetta Baran Violetta Baran