Trwa ładowanie...
d3sxpl1
Podsłuch w szpitalu. Dyrektor placówki: miejsce i okoliczności są dziwne

Podsłuch w szpitalu. Dyrektor placówki: miejsce i okoliczności są dziwne

Tydzień temu w gabinecie lekarskim SOR Miejskiego Szpitala Zespolonego w Częstochowie znaleziono mikrofon, kamerkę i źródło zasilania obu tych urządzeń. - Sprzęt przypadkiem znalazł lekarz, który miał dyżur. Mogę powiedzieć, że kamera była skierowana na biurko. Wezwaliśmy policję - opowiada w programie "Newsroom" w WP senator Wojciech Konieczny, dyrektor Miejskiego Szpitala Zespolonego w Częstochowie. - To dziwna historia - ocenia tę sprawę dyrektor szpitala. - W dobie pandemii wstęp rodzin czy innych osób postronnych jest ograniczony. Dodatkowo to pomieszczenie, które zamyka się na klucz. Raczej nie zakładam jakiegoś przypadkowego, podjętego pod wpływem emocji postanowienia, że nagramy lekarzy. Ktoś to zaplanował i miał jakiś cel. Większość osób, z którymi rozmawiałem, rozważa jakiś wątek obyczajowy. Ale to sfera domysłów. Trudno powiedzieć. Miejsce i okoliczności są dziwne. Ale stało się - mówi senator Wojciech Konieczny.

Panie senatorze, w szpitalu dowodzRozwiń

Transkrypcja:

Panie senatorze, w szpitalu dowodzonym przez pana w Częstochowie, w jednym z pomieszczeń na SOR-ze znaleziono elementy podsłuchowe czy też urządzenia podsłuchowe? Jak to się stało, że znalezioną je właśnie tam i kto je znalazł? Przypadkiem znalazł lekarz, który miał dyżur i po prostu w sposób przypadkowy zajrzał w nieco ukryte miejsce, a tam znajdowała się właśnie kamera i mikrofon, źródło zasilania i tak dalej. Dość, na nasze oko niewprawne, dość profesjonalny sprzęt, właśnie taki inwigilacyjny. Mogę powiedzieć, że był skierowany na biurko i komputer, w tamtą stronę, tyle wiem. Wezwaliśmy policję, policja zabrała ten sprzęt do badań. Na razie wiemy, że jest poddawany analizie, być może jutro coś będę więcej wiedział. No bo jest to przedmiotem zainteresowania pracowników szpitala, którzy, no nie to, żeby popadli w jakąś psychozę inwigilacyjną, ale no również są zainteresowani, zaintrygowani tą sprawą. Dziwna historia, pomieszczenie właściwie niedostępne dla ludzi z zewnątrz, bardzo trudno dostępne, więc czy to kwestia jakiegoś dorobienia klucza czy jakiejś innej akcji - na pewno to było jakieś przedsięwzięcie takie zorganizowane, nie byłą to taka prosta sprawa umieścić ten sprzęt i taki sprzęt w tym pomieszczeniu. Trudno powiedzieć. Na razie... Ale co pan podejrzewa albo rozmawiacie też z pracownikami szpitala, czy to mógł być jakiś pacjent, który próbował, kolokwialnie rzecz ujmując, złapać jakieś haka na lekarza, czy ktoś inny, w odwecie, zemście? Co podejrzewacie? No szczerze mówiąc w dobie epidemii, gdzie wstęp rodzin czy innych osób postronnych jest ograniczony, jeszcze do takiego pomieszczenia, które dodatkowo otwiera się kluczem, to jest niemożliwe tak wejście po prostu, otwierając klamką te drzwi. Raczej nie zakładam jakiegoś przypadkowego takiego podjętego pod wpływem jakichś emocji postanowienia, że nagramy lekarzy czy coś w tym stylu. Raczej nie, raczej ktoś to zaplanował i miał w tym jakiś cel. Powiem tak, rozważany jest jakiś wątek obyczajowy przez większość z osób, z którymi rozmawiałem, ale to też jest w sferze domysłów i czy to tak jest na pewno. Tam specjalnie osoby postronne nie miały, więc żeby to była jakaś chęć nagrania jakiś, nie wiem, rzeczy, które mogą być deprecjonujące dla lekarzy tam pracujących, no raczej nie. Więc trudno powiedzieć, naprawdę miejsce i okoliczności dziwne. Ale stało się.
d3sxpl1
d3sxpl1
Więcej tematów