WAŻNE
TERAZ

Mocne słowa Zełenskiego w Davos. "Nic się nie zmieniło"

newsroom (strona 43 z 65)

Koncesja dla TVN. "Nieudolna próba zwrócenia uwagi USA"
WIDEO

Koncesja dla TVN. "Nieudolna próba zwrócenia uwagi USA"

"Lex TVN" jest próbą zainteresowania USA Polską? - W zasadzie wszyscy się zastanawiają, o co chodzi. Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi albo o pieniądze albo jakieś naciski. Wiemy, że do 26 września jest udzielona koncesja TVN24 i to wszystko odbywa się w kontekście starań o koncesję TVN24. Reakcja polityków PiS, którzy zdają się wyglądać na takich, którzy idą na wojnę z TVN i bardzo tej wojną chcą, są z tej wojny zadowoleni pokazuje, jaki jest kierunek myślenia w partii rządzącej - komentował w programie "Newsroom" WP Paweł Wroński z Gazety Wyborczej. Jak stwierdził, PiS może mieć w tym różnoraki cel: jest to albo chęć "wykończenia" stacji TVN albo "próba zwrócenia uwagi USA". - Jest to zabawa bardzo dziecinna – stwierdził w przypadku drugiej możliwej opcji. - TVN jest stacją mającą to do siebie, że można ją lubić lub nie lubić, ale nie podlega wpływom rządu - dodał. - Dosyć nieudolna jest to próba zwrócenia uwagi Amerykanów na Warszawę - kontynuował z kolei Marcin Makowski z WP, pytany o to czy sprawa "Lex TVN" to tzw. bomba atomowa w mediach. - Rząd Prawa i Sprawiedliwości uważa się - słusznie czy niesłusznie (…) - niedoceniony przez Amerykę, wręcz zbagatelizowany przez nową administrację. To ma być rodzaj miękkiego kontrataku (…). Jest to brudna bomba, bo nie uprawia się dyplomacji na takim poziomie i z partnerem, który ma wielokrotnie większy potencjał dyplomatyczny, militarny i ekonomiczny. I za pomocą takich czytelnych i naprawdę nieskutecznych i niemożliwych do wyegzekwowania sygnałów, bo Porozumienie Jarosława Gowina już wprost powiedziało, że nie będzie głosować za tą nowelizacją ustawy, która przyczynia się do wygaszania pluralizmu w Polsce - powiedział.
Prostytutka z literką "S". Ratownik pod Ministerstwem Zdrowia na tym nie skończył
WIDEO

Prostytutka z literką "S". Ratownik pod Ministerstwem Zdrowia na tym nie skończył

Protesty ratowników medycznych w środę rozpoczęły się w kilku polskich miastach. Po godz. 14.00 uczestnicy strajku spotkali się z członkami Ministerstwa Zdrowia. O komentarz ws. tej sytuacji w programie "Newsroom" WP zapytany został Adam Piechnik, ratownik medyczny biorący udział w proteście w Warszawie. Nawiązał do wtorkowego spotkania ratowników z NSZZ Solidarność z ministrem zdrowia Adamem Niedzielskim. - Jak zwykle Ministerstwo Zdrowia użyło tej swojej prostytutki, związku zawodowego z literką "S", który wczoraj coś podpisał (…). To coś z literką "S" z przodu nie ma żadnego mandatu (aby mówić w imieniu ratowników medycznych – red.). (…) To jest w ogóle zabawne, bo my jako środowisko zawodowe mówimy cały czas, że to z literką "S" z przodu nie ma żadnego takiego mandatu - podkreślał rozmówca WP. - Nie wiem, jaki jest gust pana ministra, ale myślę, że dużo ładniejsze osoby znalazłby na trasie, jakiejkolwiek - dodał. Jego zdaniem, członkowie tego związku "sprostytuowali się dawno temu". Z kolei o samym ministrze zdrowia powiedział, że "okłamuje społeczeństwo od 3 lat, wychodzi i udaje, że prowadzi dialog". - Nasi reprezentanci powinni 15 minut temu wyjść i powiedzieć, że wszystkie dokumenty, od 3 lat przygotowywane, są gotowe i oni weszli tam, żeby tylko je podpisać. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że w tej chwili znowu będziemy mieli okazję usłyszeć komunikat, że trwa dialog. Dialog trwa od 3 lat. Przez 3 lata jesteśmy zawodem medycznym, wrzuconym do jakiejś puli nieznanych, innych zawodów medycznych. Nie mamy samorządu zawodowego, nie mamy ustawy o zawodzie. Jesteśmy ignorowani w puli finansowej, w tzw. drabince jako specjaliści, którymi bez wątpienia jesteśmy - podsumował Adam Piechnik.
Wotum nieufności dla Czarnka? "Porozumienie będzie go broniło"
WIDEO

Wotum nieufności dla Czarnka? "Porozumienie będzie go broniło"

- Ja się podpisuję pod oceną, przedstawioną przez posła Wypija, zachowań i wypowiedzi ministra Czarnka - oznajmił w programie "Newsroom WP" profesor Antoni Dudek. Ekspert pytany był o słowa posła Porozumienia Michała Wypija, który skrytykował wypowiedź ministra edukacji i nauki Przemysława Czarnka na temat Parady Równości. Zwrócił uwagę jednak na istotny fakt. - Poseł Wypij powiedział, że podobnie jak w przypadku Ryszarda Terleckiego, od którego Porozumienie się dystansuje, jednak ostatecznie - jak przyjdzie do głosowania (nad wotum nieufności - red.) - to będzie go broniło. I podejrzewam, że właśnie podobnie będzie z ministrem Czarnkiem - powiedział. - Najwyraźniej Jarosław Kaczyński dał jasno Jarosławowi Gowinowi (…) do zrozumienia, że czym innym są sprawy takich czy innych ustaw lub uchwał, a czym innym są sprawy personalne: jak ruszycie na jakiegoś mojego człowieka, to następnego dnia pan Gowin przestanie być członkiem rządu i będzie koniec koalicji. I moim zdaniem, to na razie działa - dodał prof. Dudek. - Dopiero uwierzę w tę prawdziwą krytykę, prawdziwe odejście, zdystansowanie się od tej polityki, jeśli posłowie tych mniejszych dotychczas koalicjantów PiS-u zagłosują za wotum nieufności wobec takiego czynnego, PiS-owskiego członka rządu - stwierdził prof. Antoni Dudek. Na koniec specjalista nawiązał również do wypowiedzi Bartosza Kownackiego o aborcji, który stwierdził, że jest to "gorsza zbrodnia" niż pedofilia. – Zjednoczona Prawica jest postrzegana jako formacja coraz bardziej fundamentalistyczna – ocenił.
Kolejni posłowie odejdą z klubu PiS? W najbliższych dniach ważny test
WIDEO

Kolejni posłowie odejdą z klubu PiS? W najbliższych dniach ważny test

Ostatni piątek wstrząsnął obozem władzy. Trzech posłów opuściło szeregi klubu PiS, a tym samym partia rządząca straciła sejmową większość. Wśród nich znalazła się Małgorzata Janowska, która przyznała, że ma nadzieję, że podobnych odejść będzie więcej. Jej słowa skomentował w programie "Newsroom WP" prof. Antoni Dudek. - Być może ktoś do tej trójki dołączy, ale moim zdaniem, przynajmniej na tym etapie (…), będą to pojedyncze przypadki. Czym innym są kuluarowe rozmowy posłów, a czym innym głosowanie na sali sejmowej. Dla mnie prawdziwy egzamin z tego, czy rząd jeszcze się trzyma, miał miejsce w nocy ze środy na czwartek, kiedy głosowano wnioski o wotum nieufności dla trzech ministrów i wicemarszałka Terleckiego. Za każdym razem obóz władzy był w stanie obronić swoich ludzi. Jak długo tak będzie, tak długo nie będzie można mówić o tym, że mamy do czynienia z kompletnym rozpadem tego obozu - powiedział profesor. Gość programu "Newsroom WP" stwierdził, że PiS jest w poważnym kryzysie, ale nie przekroczono jeszcze czerwonej linii kompletnego rozpadu. - Oczywiście zdaję sobie sprawę, że tam jest bardzo ostra walka wewnętrzna i różne naciski, ale kluczem i prawdziwym testem są głosowania, zwłaszcza te w sprawach personalnych. Zapewne w najbliższych dniach będzie wniosek o wotum nieufności dla ministra Czarnka. To będzie kolejny taki test, bo widać wyraźnie, że minister Czarnek budzi emocje nawet wewnątrz PiS-u, a część polityków jest do niego krytycznie nastawiona z uwagi na jego ekstremalność. To jest polityk ekstremalny nawet jak na realia pisowskie i jestem bardzo ciekawy, jak wypadnie to głosowanie - przyznał Dudek. Profesor podsumował, że jeśli minister edukacji otrzyma wotum nieufności, "będzie to wyraźny znak, że proces erozji PiS-u poszedł do przodu".
Episkopat nie pomaga państwowej komisji ds. pedofilii. "Ta próba nie służy kościołowi"
WIDEO

Episkopat nie pomaga państwowej komisji ds. pedofilii. "Ta próba nie służy kościołowi"

Państwowa komisja ds. pedofilii zwróciła się do watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary o informacje w sprawie polskich duchownych. Stało się tak ze względu na odmowę episkopatu ws. przekazania akt dotyczących wykorzystania seksualnego dzieci przez księży. Doniesienia te skomentował w programie "Newsroom WP" ks. Andrzej Kobyliński. - Wiemy, że kilka tygodni temu odbyło się spotkanie państwowej komisji ds. pedofilii z księdzem prymasem i niestety konkluzje tego spotkania były dość przykre (…). Na dzień dzisiejszy nie ma gotowości ze strony kurii i sądów biskupich, żeby przekazywać dokumenty na żądanie komisji ds. pedofilii. Jestem tym dość zasmucony, bo uważam że komisja ta ma wysokie umocowanie prawne. Została powołana przez Sejm (…) i jej żądania powinni w Polsce wykonywać wszyscy. Zarówno duchowni, jak i dziennikarze czy nauczyciele. Wszystkie podmioty, które funkcjonują na naszym terytorium i podlegają polskiemu prawu, powinny z najwyższym szacunkiem respektować to, czego oczekuje ta komisja. Ks. Kobyliński dodał, że aktualnie obserwujemy "próbę sił", która nie służy Kościołowi. - Trochę nie rozumiem tego, że nasi biskupi zasłaniają się Watykanem i papieżem Franciszkiem. Oczywiście, to delikatne kwestie, jak przekazywać dokumenty zgodnie z RODO, co z anonimizacją czy poufnością, ale to pewne rzeczy szczegółowe, które trzeba po prostu ustalić. (…) Nie wiem, jak ta próba sił się skończy, ale na pewno nie służy ona Kościołowi. Kościół traci wizerunkowo, zwiększa brak zaufania społeczeństwa wobec siebie. W pewnym sensie to, co dzieje się wokół pedofilii i tych nieprzekazywanych dokumentów, bardzo przyspiesza galopującą ateizację naszego społeczeństwa - wskazał duchowny.