newsroom wp (strona 36 z 49)

"Usłyszymy niestworzone historie". Szef gabinetu prezydenta o Donaldzie Tusku
WIDEO

"Usłyszymy niestworzone historie". Szef gabinetu prezydenta o Donaldzie Tusku

Donald Tusk twierdzi, że jest w stanie załatwić z dnia na dzień wypłatę polskich pieniędzy w ramach Krajowego Planu Odbudowy. Unijne fundusze wciąż nie trafiają do Polski. Niedawno doszło do zmiany na stanowisku ministra ds. europejskich i Konrada Szymańskiego zastąpił Szymon Szynkowski vel Sęk. - Donald Tusk mówi bardzo różne rzeczy. Ciekawe co dziś powie o 13:00, bo zapowiedział przełomową konferencję prasową. Nie wiem. na czym ten przełom miałby polegać. Usłyszymy niestworzone historie, jak to PiS dostał się do władzy z pomocą Władimira Putina - ironizował w programie "Newsroom WP" Paweł Szrot, szef gabinetu prezydenta Andrzeja Dudy. Na 13:00 szef PO zwołał konferencję ws. nowych informacji nt. afery podsłuchowej. Według doniesień "Newsweeka", Marek Falenta miał sprzedać Rosjanom taśmy z rozmowami polityków. - Chciałbym się mylić, bo gdyby Donald Tusk tak powiedział, to byłaby to kolejna destrukcja debaty publicznej w naszej ojczyźnie. Chciałbym się bardzo mylić w tej sprawie, ale nie mam złudzeń. Rząd Prawa i Sprawiedliwości, z bardzo istotnym udziałem pana prezydenta, jest krajem, który relatywnie do własnych środków i możliwości najbardziej wspiera Ukrainę. Członkowie PiS stracili wielu bliskich w katastrofie w Smoleńsku. Jeżeli ktoś twierdzi, że rząd PiS popiera politykę Putina w jawny czy ukryty sposób, to daje wyraz zasadniczej słabości intelektualnej albo popełnia, mówiąc wprost, podłość - podkreślił prezydencki minister.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
"Niezwykle prymitywna demagogia. Żyje w świecie równoległym". Ekspert o spotkaniach z Kaczyńskim
WIDEO

"Niezwykle prymitywna demagogia. Żyje w świecie równoległym". Ekspert o spotkaniach z Kaczyńskim

Jarosław Kaczyński kontynuuje objazd po kraju. O obraz Polski z jego wystąpień Mateusz Ratajczak zapytał prof. Antoniego Dudka, historyka i politologa z UKSW. - Polska Jarosława Kaczyńskiego jest krajem ogromnego sukcesu. Prezes nieustannie w swoich przemówieniach porównuje nas do Niemiec, które zresztą z innych powodów są elementem jego przemówień - stwierdził prof. Antoni Dudek w programie "Newsroom WP". - Prezes Kaczyński ma świadomość, że do 2015, PiS Polską nie rządził z krótką przerwą na lata 2005-2007, ale uważa, że do tego czasu Polska była nieustannie rabowana. Mimo to w krótkim czasie rządów PiS osiągnęła sukces w wyścigu za Niemcami - dodał. Jarosław Kaczyński zwracał jednak uwagę na problemy z mieszkalnictwem, z którymi PiS sobie nie poradził. - Czasem się zdarza zejść na ziemię i przyznać, że nie wszystko jest w porządku, ale słuchałem jego wystąpienia w sobotę w Częstochowie i najbardziej prezes zaskoczył mnie informacją, że kryzys węglowy jest właściwie rozwiązany i węgla nie zabraknie. Prezes żyje w świecie równoległym, w którym jesteśmy w stanie wojny z Niemcami. Gdyby zrekapitulować wywody prezesa, to głównym zagrożeniem są Niemcy, a Rosja jest odległa. (Mówi, że - red.) Niemcy chcą nas zniszczyć, siejąc ideologię LGBT i koncepcje transpłciowości, więc prezes wraca do tych wypowiedzi i jednego z polityków pytał, czy chce zostać Zosią. Różne takie żarty opowiada. Niekoniecznie są śmieszne, ale sala jest zadowolona - stwierdził prof. Dudek. Czy te wystąpienia mogą pomóc PiS-owi przed nadchodzącymi wyborami? - To mobilizuje elektorat, ale nie daje nowych wyborców. To istota problemu, który PiS ma z prezesem. PiS, żeby się utrzymać przy władzy, musi pozyskać trochę nowych wyborców z tych, którzy od niego odeszli na przestrzeni ostatnich trzech lat. Wynik wyborów Zjednoczonej Prawicy z 2019 r. był powyżej 40 proc., dziś żaden sondaż nie daje PiS-owi 40 proc. Te przemówienia to w sumie jedno przemówienie w różnych wariantach i to nie przyciąga nowych (wyborców - red.). To podstawowy problem PiS-u. Prezes zakłada, że tą koncepcją, według której mamy w Polsce dwie partie: ich i niemiecką, wyborca się nagle ocknie i powie, że nie chce być w partii niemieckiej i chce być z prezesem. Mam nadzieję, że ludzie nie są aż tak naiwni, żeby myśleć, że ci, którzy nie popierają PiS-u, są w partii niemieckiej w Polsce. Prezes uprawia niezwykle prymitywną demagogię - dodał gość programu "Newsroom WP".
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Prokuratura wraca do zabójstwa sprzed lat. Ćwiąkalski: "Poważny sygnał, ale nie przesądza"
WIDEO

Prokuratura wraca do zabójstwa sprzed lat. Ćwiąkalski: "Poważny sygnał, ale nie przesądza"

Dziennikarz Wirtualnej Polski Tomasz Molga opisał przypadek zabójstwa w Grudziądzu sprzed lat, które ponownie stało się obiektem zainteresowania prokuratury. Pojawił się nowy świadek. To ciężko chora kobieta, która przerwała wieloletnie milczenie. Jej zdaniem dwóch włamywaczy niesłusznie zostało skazanych na wieloletnie więzienie. Jak mówi, zabójcą był jej mąż. Sprawę w programie "Newsroom WP" komentował prof. Zbigniew Ćwiąkalski, były minister sprawiedliwości oraz adwokat Tomasza Komendy, który został niesłusznie skazany. - Z całą pewnością należałoby jeszcze raz wnikliwie ją zbadać. Nie da się wykluczyć, że jest to prawda, ale też nie można łatwowiernie przyjmować, że na pewno tak jest. Dzisiaj kryminalistyka i organy ścigania dysponuje znacznie większymi możliwościami niż wtedy, bo zdarzenie miało miejsce ponad 25 lat temu. Od momentu popełnienia przestępstwa do wykrycia i skazania zazwyczaj upływa parę lat. Zdarzają się przestępstwa wykrywane po ponad 20 latach. Należy, by prokuratura przeprowadziła wnikliwe sprawdzenie tych informacji. Zdarza się, że świadek kieruje się bardzo osobistymi motywami, np. chce się na kimś zemścić, odegrać. Na pewno jest to poważny sygnał, ale nie przesądza to definitywnie - stwierdził Zbigniew Ćwiąkalski. - Zawsze można wznowić postępowanie. Przypadek Tomasza Komendy tego dowodzi. Tam były wyroki sąd okręgowego, apelacyjnego i Sądu Najwyższego. Jeżeli pojawią się nowe dowody w sprawie, postępowanie można zawsze wznowić. To normalna procedura. Niekoniecznie musi być tak, jak w sprawie Tomasza Komendy, że Sąd Najwyższy kogoś uniewinnia. Bardziej typową praktyką jest to, że sąd rozstrzygający w sprawie uchyla wyrok i przekazuje do ponownego rozpoznania sądom niższej instancji - dodał. O czym świadczy powrót do dowodów sprzed lat? Dopytywał Mateusz Ratajczak. - To świadczy o niedoskonałości metod wykrywczych. Technika posuwa się do przodu, choćby badania DNA. W przypadku Tomasza Komendy były to lata, kiedy nie było tak doskonałych metod jeżeli chodzi o DNA. Dziesiątki różnych możliwości, choćby technika komputerowa, rekonstrukcja twarzy i możliwość ustalenia śladów biologicznych znacznie większa. Nie ma porównania z tym, co było 25 lat temu i co jest dzisiaj - ocenił prawnik.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Baltic Pipe bezpieczny po uszkodzeniu Nord Streamu? "Trudno byłoby to uznać za przypadek"
WIDEO

Baltic Pipe bezpieczny po uszkodzeniu Nord Streamu? "Trudno byłoby to uznać za przypadek"

W rurociągu Nord Stream znaleziono czwarty wyciek. Czy mogą stać za tym Rosjanie? - pytała w programie "Newsroom" WP Agnieszka Kopacz-Domańska. - Spekulacje, że gdyby Rosjanie za tym stali i zostawili sobie jedną (rurę - red.) do szantażu Europy, mogą rozsypać narrację. Ktoś musi odnosić korzyść. Europa nie odnosi żadnej korzyści z uszkodzenia czterech rur Nord Streamu. Symboliczne odcięcie się, spalenie na brzegu statków, jest bardziej charakterystyczne dla tego, co realizuje Kreml, czyli eskalacji - stwierdził prof. Daniel Boćkowski z Uniwersytetu w Białymstoku. "Bild" podaje, że za atakami na Nord Stream może stać rosyjski wywiad wojskowy GRU, czemu zaprzecza Dmitrij Pieskow, rzecznik Kremla. Własne śledztwo w tej sprawie planuje FSB. Czego można spodziewać się po tym śledztwie? - Tego samego, co wyszło po śledztwie po zestrzeleniu samolotu pasażerskiego. Rosjanie na podstawie swoich sfabrykowanych dowodów udowodnią, kto jest winny. Potrzebują winy na rynek wewnętrzny. Będą mogli powiedzieć, że Polska, Ukraina, Europa - zobaczymy kto będzie celem - doprowadziły do sytuacji, w której coś, w co zainwestowali ogromne pieniądze, jest żelastwem na dnie Bałtyku. Bardziej interesujące jest, czy to ostrzeżenie dla Europy. Wiemy, że Rosjanie są zdolni do działań sabotażowych wymierzonych w rurociągi - dodał ekspert. Agnieszka Kopacz-Domańska pytała profesora, czy możliwy jest atak na Baltic Pipe. - To byłoby bardzo niekorzystne. Jeżeli mamy cztery wybuchy i mielibyśmy kolejny, trudno byłoby to uznać za przypadek. Już teraz trudno. Taka akcja mogłaby doprowadzić do większych problemów, jak straszenie bronią atomową. Być może chodzi o wywołanie paniki, niepewności i oskarżenia Europy. Rosjanie mogą powiedzieć, że nie wiedzą, kto zrobił ten sabotaż, więc nie odpowiadają za cofnięcie umów gazowych. Kluczem są też odszkodowania za niedostarczenie gazu - ocenił ekspert ds. bezpieczeństwa.
Agnieszka Kopacz-Domańska Agnieszka Kopacz-Domańska
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Desperackie próby Rosjan. Chcą uciekać nawet na Białoruś
WIDEO

Desperackie próby Rosjan. Chcą uciekać nawet na Białoruś

Po ogłoszeniu przez Putina częściowej mobilizacji kraju Rosjanie wyszli na ulice. Wielu obywateli Federacji Rosyjskiej próbuje uciec za granicę. Czy Putin im w tym przeszkodzi? O to w programie "Newsroom WP" Agnieszka Kopacz-Domańska pytała prof. Agnieszkę Legucką z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych i Uczelni Vistula. - Putin bardzo długo zwlekał z tą decyzją, zdając sobie sprawę, że to ryzykowny krok. To postawienie na kartę trudną dla niego politycznie. Ta tzw. operacja specjalna bardzo podniosła jego notowania, a tu stawia na szalę swoje poparcie społeczne. Mieszkańcy Ukrainy nie akceptują rosyjskiej obecności. (Putin - red.) musi postawić na zwiększenie obecności wojska, zasilić rekrutami z rosyjskiego społeczeństwa i przymusić obywateli, by poszli na front. To ryzykowne politycznie dla niego. Musi zastosować represje wobec obywateli, więc też stracić poparcie. Elektorat negatywny będzie rósł - stwierdziła prof. Agnieszka Legucka. Nie tylko młodzi ludzie mogą uciekać przed powołaniem do wojska. - On elementu młodych ludzi się obawia. Nie chce poborowych tuż po studiach. Cały czas wskazuje, że nie będzie to dotyczyło najmłodszych, tylko rezerwistów. A to, co rzeczywiście w jego dekrecie jest napisane, to Ministerstwo Obrony Narodowej będzie decydować o tym, kto zostanie pociągnięty na front. Putin ryzykuje. Biorąc pod uwagę nastroje społeczne, to do tej pory omijał duże miasta. Wyraźnie było widać, że symbole "V" i "Z" najbardziej były wtłaczane na prowincji przez administrację i szkolnictwo, gdzie władze mają większe możliwości nacisku. Moskwa i Petersburg były pod szczególnym nadzorem władz. Widać wyraźnie, że Petersburgu, gdzie policja ma bardziej represyjne narzędzia, daje do zrozumienia, że ci którzy protestują, będą wysyłani na front - dodała. Co Rosjanie piszą w sieci o mobilizacji? - W rosyjskim Telegramie, zanim pojawiła się decyzja Putina, było czuć napięcie Rosjan. Rosjanie szukali strategii indywidualnych. Po decyzji o mobilizacji najczęściej pojawiającą się frazą było "w jaki sposób wyjechać z Rosji", a drugą najczęstszą frazą było "jak złamać sobie rękę w warunkach domowych". Rosjanie nie są narodem podróżującym, tylko 30 proc. Rosjan ma paszporty. Są specjalne strony, które mają pomóc Rosjanom w tej sytuacji, np. do jakich krajów uciekać, kiedy nie ma się paszportu. Uciekają nawet na Białoruś, choć zdają sobie sprawę, że Białoruś może ich wrócić do Rosji - dodała ekspertka.
Agnieszka Kopacz-Domańska Agnieszka Kopacz-Domańska
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Rosjanie protestują. "Rosja staje się państwem częściowo totalitarnym"
WIDEO

Rosjanie protestują. "Rosja staje się państwem częściowo totalitarnym"

Rosjanie protestują przeciwko częściowej mobilizacji, którą zarządził Władimir Putin. O nastroje społeczne w Rosji oraz o skuteczność protestów Agnieszka Kopacz-Domańska pytała w programie "Newsroom WP" prof. Agnieszkę Legucką z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych oraz Uczelni Vistula. - Wydaje się, że Władimir Putin jest zdesperowany. Wojna w Ukrainie jest jego prawdziwą obsesją, a Rosjanie wreszcie uświadomili sobie, że to nie jest wojna, która toczy się gdzieś daleko, na ekranach telewizorów i czymś, co ma podnieść prestiż Rosji. Po lutym tego roku notowania prezydenta podniosły się i nawet poparcie dla tej tzw. specjalnej operacji wojskowej wzrosło w społeczeństwie. Putinowi udało się przekonać Rosjan, że wojna ich nie dotyczy. Ogłoszenie częściowej mobilizacji dotyka ich bezpośrednio. To oznacza, że ich rodziny mogą zostać pociągnięte do odpowiedzialności, w związku z czym zaczęli wychodzić na ulice - mówiła prof. Agnieszka Legucka. - W wielu miastach, nie tylko w Moskwie i Petersburgu odbywają się protesty. Trzeba zdawać sobie sprawę, że Putin przynajmniej od 2011 r. doskonali w Rosji system represji. Wraz z ogłoszeniem częściowej mobilizacji zaostrzył również kodeks karny. Za dezercję grozi 10 lat, a za odmowę pójścia na front 3 lata pozbawienia wolności. Wraz z tą decyzją jest po raz kolejny przykręcana śruba represji, a państwo rosyjskie staje się państwem częściowo totalitarnym. Wielu Rosjan stosuje taktykę indywidualną. Wielu Rosjan jest apolitycznych i stara się być daleko od polityki, co Polaków dziwi. Przyjmują strategię pragmatyczną, czyli dostosować się. Tę strategię indywidualnego podejścia stosują protestując nogami, czyli uciekając z kraju - komentowała ekspertka.
Agnieszka Kopacz-Domańska Agnieszka Kopacz-Domańska
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Druga próba startu rakiety już w sobotę. Pogoda przeszkodzi?
WIDEO

Druga próba startu rakiety już w sobotę. Pogoda przeszkodzi?

Na sobotę, 3 września, zaplanowano start rakiety Artemis I, która ma dotrzeć na Księżyc. Przy poprzedniej próbie przeszkodziła usterka. W programie "Newsroom WP" opowiadała o tym dr Aleksandra Bukała z Polskiej Agencji Kosmicznej, która była obecna przy pierwszej próbie startu rakiety. - Dopiero kiedy rakieta była w pełni zatankowana i stała na polu startowym, wykazano, że jest jakiś problem. Miejmy nadzieję, że teraz wszystko się uda i rakieta wystartuje. W sobotę o godzinie 20:17 naszego czasu otwiera się dwugodzinne okienko startowe. Jednak warunki pogodowe są niestety niezbyt sprzyjające - stwierdziła naukowczyni. Jaka pogoda może być optymalna dla startu rakiety? - dopytywał prowadzący Mateusz Ratajczak. - Przede wszystkim nie powinno być wietrznie. Na Florydzie są często warunki burzowe. To też był jeden z problemów przy pierwszej próbie startu. Byłam tego świadkiem - występowały gwałtowne burze i pioruny uderzyły w piorunochrony blisko rakiet. Na sobotę też zapowiadają burze. To one są największym zagrożeniem. W poniedziałek przy pierwszej próbie startu mieliśmy 3/4 nieba zasłonięte chmurami. Podobno najpiękniej jest oglądać te starty przy czystym niebie. Rozmawiałam z kolegą z NASA i opowiadał mi, że to niesamowite uczucie, gdy taka rakieta wzbija się w powietrze. To najpotężniejsza rakieta zbudowana przez ludzkość. Przy jej starcie ziemia drży pod nogami i wydobywają się dźwięki z "piekła rodem" - tak to określił. Życzę z całego serca, żeby to podejście odbyło się z sukcesem i by ta misja okrążyła Księżyc - dodała dr Bukała.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Po co Putin zjawił się w Kaliningradzie? Generał wprost
WIDEO

Po co Putin zjawił się w Kaliningradzie? Generał wprost

Władimir Putin udał się do Kaliningradu. Od dawna nie był tak blisko granicy z Polską. Jaki był cel tej podróży? O to Mateusz Ratajczak pytał dyrektora Instytutu Bezpieczeństwa i Rozwoju Międzynarodowego gen. prof. Bogusława Packa. - Władimir Putin nie zaskoczył. To była wizyta, której efekty miały być kierowane głównie na odbiorcę wewnętrznego w Federacji Rosyjskiej. Putin od dłuższego czasu nie wybierał się nigdzie. Mówiono, że schował się w swojej norze. Wyszedł z tej nory. Przeprowadził coś, co jest typowe dla wielu liderów państw 1 września, kiedy rozpoczyna się rok szkolny, czyli ocieplanie wizerunku. Z drugiej strony ta wizyta posłużyła jako pretekst do zakłamanego przekazu, nie tylko do dzieci, ale obywateli Federacji Rosyjskiej, którzy usłyszeli, że Rosja broni, a nie atakuje - stwierdził gen. Pacek. Sam Putin podczas otwartej lekcji mówił kłamliwie o "wyeliminowaniu antyrosyjskiej enklawy". - Żałosne argumenty. Trudno to komentować. Nie wysilił się podczas tej wizyty. Sam fakt wyjazdu i pokazanie się w Kaliningradzie był istotny. Ważne też jest pokazanie, że samolot przeleciał przesmykiem. Najważniejszy jest element, który pokazuje Putina znowu jako pewnego siebie przywódcę, którego grał przez wiele lat. Ten wizerunek osłabł, ale próbuje go odbudowywać i podnosić morale nie tylko wojska, ale także społeczeństwa rosyjskiego - dodał ekspert.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Putin wydał rozkaz. "Coś jest na rzeczy"
WIDEO

Putin wydał rozkaz. "Coś jest na rzeczy"

Jak podaje ukraińskie wojsko, Władimir Putin zażądał od rosyjskiej armii zajęcia całego obwodu donieckiego do 15 września. To nie pierwszy raz, gdy wysuwa takie oczekiwania wobec swoich żołnierzy. Zdaniem gen. prof. Bogusława Packa, dyrektora Instytutu Bezpieczeństwa i Rozwoju Międzynarodowego, szanse na to są znikome. - Dziś 2 września, w związku z tym w ciągu dwóch tygodni musieliby dokonać czegoś, co jest bardzo trudne. Coś jest na rzeczy. Jeśli popatrzymy na różne fakty, to kilkanaście tysięcy żołnierzy rosyjskich z dobrym uzbrojeniem udaje się w rejon obwodu donieckiego, być może na granicy z obwodem zaporoskim. Jest to ta część Ukrainy, która jest w tej chwili najważniejsza z punktu widzenia celów Rosji. Niezależnie od aktywnych działań w obwodzie chersońskim, to jednak obwód doniecki jest najważniejszy. Pełne panowanie na terenie obwodu donieckiego oznaczałoby ogłoszenie finału tej tzw. operacji specjalnej. Dzisiaj zajęcie obwodu ługańskiego i ok. 60 proc. obwodu donieckiego nie załatwia jeszcze sprawy. Nie będzie łatwo zająć tych 40 proc. Panuje tam pełna stagnacja. Małe ruchy, które pojawiają się każdej doby w okolicach Bachmutu i Słowiańska nie są na tyle istotne, by mogły przesądzić w następnych dniach o losach obwodu donieckiego - powiedział w programie "Newsroom WP" gen. Pacek. Czy w obwodzie donieckim można spodziewać się w najbliższym czasie starć? - Jestem przekonany, że to będzie priorytet Rosji. Rosja została zmuszona do podjęcia działań aktywnych w obwodzie chersońskim, bo tam nastąpiły wyraźne ofensywne działania Ukraińców. To spowodowało, że Rosjanie będą musieli przejść do działań obronnych. Ich celem jest jednak Donieck. On jest priorytetem Rosjan i głównym celem jest dokończenie tego etapu operacji, czyli pełne zajęcie obwodu donieckiego, a w dalszej kolejności realizacja następnych zadań - stwierdził gen. Pacek. Jego zdaniem, Rosja nie ma już szans na utworzenie państwa w obwodzie chersońskim, w którym trwa kontrofensywa Ukraińców. - Jest coś, czego Rosjanie nie mogli przewidzieć albo nie przewidywali. To efekt bardzo aktywnych działań ukraińskich w samym Chersoniu i różnych częściach obwodu chersońskiego, a także w obwodzie zaporoskim. (...) Sądzę, że w tym roku Rosjanie nie zdecydują się na referendum. Obawa, że mogłoby nie wyjść, jest bardzo duża - ocenił wojskowy. Jego zdaniem, są spore szanse na odbicie obwodu chersońskiego z rąk rosyjskich okupantów.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki
Wiadomo, jaka będzie pogoda w grudniu. Wiele osób się ucieszy
WIDEO

Wiadomo, jaka będzie pogoda w grudniu. Wiele osób się ucieszy

Instytut Meteorologii i gospodarki wodnej przygotował wstępne prognozy dot. tegorocznej zimy. Według Grzegorza Walijewskiego z IMGW są szanse, że będzie cieplejsza niż poprzednia. - Nasi specjaliści mówią, że początek zimy ma być całkiem normalny, a nawet miejscami z temperaturą wyżej niż norma przewiduje. Mówię o grudniu - powiedział Grzegorz Walijewski w programie "Newsroom WP". - To dobra informacja (z punktu widzenia zużycia prądu i gazu - red.), ale z punktu widzenia klimatologicznego, to nie jest dobra informacja. Możemy mieć do czynienia z kolejnymi epizodami suszy w 2023 r., ale z drugiej strony w tej sytuacji, którą mamy, może to być dla niektórych dobra informacja. Termometry mają wskazywać wartości w normie, a w niektórych miejscach powyżej normy. Początek zimy może sprzyjać tym, którzy obawiają się o węgiel i ogrzewanie - dodał ekspert. Jak mogą wyglądać pierwsze dni nowego roku szkolnego? - Ci, którzy są na północy kraju, mają przelotne opady deszczu. Parasol może się przydać, ale tylko i wyłącznie tam. W pozostałej części kraju bez opadów. Jak na wrzesień może być normalnie, temperatura na północy ok. 19-21 st. C. Im bliżej weekendu, temperatury pokazują wyższe wartości, nawet do 23 st. C. Jeżeli ktoś czeka na pierwszy weekend wrześniowy, to mam dobre informacje. Będzie sporo słońca i to utrzyma się do poniedziałku. Dopiero we wtorek przyjdzie do Polski front atmosferyczny, którzy może przynieść sporo opadów. W Podkarpackiem we wtorek może być nawet 27 st. C - zapowiedział Grzegorz Walijewski.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
Rafał Mrowicki Rafał Mrowicki