Bartosz Arłukowicz (strona 9 z 16)

Przełożone posiedzenie Sejmu. Bartosz Arłukowicz: gdyby przyszli i zagłosowali, to by teraz nie płakali po kątach
5:13

Przełożone posiedzenie Sejmu. Bartosz Arłukowicz: gdyby przyszli i zagłosowali, to by teraz nie płakali po kątach

- Są tam zapisy niejasne, nieczytelne, a w czasie wojny, a jesteśmy na wojnie z wirusem, zasady muszą być jasne, czytelne i precyzyjne - tak w programie "Newsroom" w WP były minister zdrowia, poseł Koalicji Obywatelskiej Bartosz Arłukowicz tłumaczył wniosek o przesunięcie prac nad tzw. ustawą "o dobrym Samarytaninie". - Ustawa wpływa do Sejmu o godz. 18, a we wszystkich mediach lekarze, pielęgniarki, ratownicy, diagności mówią, że nikt z nimi tego nie konsultował, że nikt nie ustalał zasad, na jakich lekarze będą przesuwani do walki z COVID-19. Nie mówimy "nie", tylko trzeba jasno opisać zasady, co z tymi lekarzami będzie, kto zastąpi tych lekarzy w szpitalach, z których ich zabrano? Czy te szpitale, z których ich zabrano i odsunięto od leczenia innych chorych, dostaną rekompensatę finansową? Co z lekarzami powyżej 60. roku życia, co z lekarką, która jest matką małego dziecka? Tego wszystkiego tam nie ma. Tam jest zapis, że minister zdrowia może sprowadzić lekarzy z zagranicy. Na jakich zasadach, skąd ma ich sprowadzić? Cały świat walczy z pandemią. My złożyliśmy ten wniosek, by poprawić błędy, których jest pełno w tej ustawie. Ale prawda jest taka, że posłowie PiS-u po prostu nie zagłosowali za tą ustawą. Gdyby przyszli i zagłosowali, to by teraz nie płakali po kątach - dodał Bartosz Arłukowicz.
Rzecznik Praw Dziecka. Bartosz Arłukowicz o słowach Mikołaja Pawlaka: o czym ci ludzie śnią, co mają w głowach?
1
2:40

Rzecznik Praw Dziecka. Bartosz Arłukowicz o słowach Mikołaja Pawlaka: o czym ci ludzie śnią, co mają w głowach?

- Zdumienie to małe słowo w stosunku do uczuć i emocji, które miałem, kiedy słuchałem wypowiedzi tego pana, który pełni dzisiaj funkcję Rzecznika Praw Dziecka - stwierdził w programie "Tłit" Bartosz Arłukowicz, poseł KO. W ten sposób odniósł się do wypowiedzi Mikołaja Pawlaka na temat środków zmieniających płeć, które mieliby rzekomo dawać dzieciom edukatorzy seksualni z Poznania. Poseł KO przypomniał, że trwa pandemia koronawirusa, rozpoczął się nowy rok szkolny, a Rzecznik Praw Dziecka nie stara się pomóc w zabezpieczeniu dzieci w szkołach, tylko "tylko zajmuje się swoimi wyimaginowanymi myślami". - Ja się zastanawiam, o czym ci wszyscy ludzie myślą, o czym śnią, że mają siłę i chęci opowiadania o jakichś edukatorach seksualnych zmieniających dzieciom płeć. Czym oni się zajmują, co oni mają w ogóle w głowach - mówił Arłukowicz. - Ja mam wrażenie, że dzisiaj są w Polsce politycy stojący po stronie formacji rządzącej, których fascynuje ta strona życia związana z LGBT, z seksualizacją dzieci. Nie chcę powiedzieć ani słowa mocniej, więc postawię trzy kropki - dodał. Jego zdaniem ludzi zajmują zupełnie inne problemy. - Mam wrażenie, że to są dwa alternatywne światy, i ten niezdrowy, pogłębiony oddech niektórych polityków prawicy mówiących o LGBT, o seksualizacji, gejach i lesbijkach, musi wzbudzać zastanowienie. Moje wzbudza, ale ja chcę zajmować się realnymi problemami nas wszystkich - stwierdził polityk KO.
Koronawirus w Polsce. Bartosz Arłukowicz: kto postawi diagnozę po 18?
4:09

Koronawirus w Polsce. Bartosz Arłukowicz: kto postawi diagnozę po 18?

- Sam pomysł włączenia lekarzy rodzinnych w diagnozowanie i leczenie pacjentów z COVID-19 nie jest zły, bo to lekarz rodzinny jest tym lekarzem, który ma kontakt z największą liczbą pacjentów - mówi w programie "Tłit" Bartosz Arłukowicz, były minister zdrowia, poseł KO. - Ministerstwo nie przedstawia jednak żadnych propozycji zabezpieczenia lekarza, zaczynając od szkolenia, poprzez doposażenie sprzętowe czy środki dezynfekcyjne. I lekarze to podnoszą: my nie jesteśmy przygotowani do tego, by podejmować tego typu decyzje - ocenia uwagi lekarzy zrzeszonych w Porozumieniu Zielonogórskim do nowej strategii resortu zdrowia. Zakłada ona między innymi, że to lekarze POZ mają znaleźć się na pierwszej linii frontu walki z epidemią koronawirusa. - Jeśli pan minister uważa, że lekarze rodzinni powinni uczestniczyć w podejmowaniu decyzji o diagnozie i leczeniu COVID-19, to mam pytanie: w obecnym systemie lekarze rodzinni pracują do godz. 18, kto podejmie decyzję, gdy objawy pojawią się po godz. 18? - pytał poseł KO. - Co się stanie, jeśli objawy pojawią się w sobotę lub w niedzielę? Przypomnę, że ten rząd przesunął nocną i świąteczną opiekę do szpitali. Gdzie więc trafią ci pacjenci? Do szpitali - stwierdził. Były minister zdrowia zastanawia się, czy szpitale są przygotowane do diagnozowania pacjentów zakażonych koronawirusem, co w sezonie grypowym może być dodatkowo utrudnione. Z jego wiedzy wynika, że nie dostały w tej kwestii żadnych wytycznych.