Bartosz Arłukowicz (strona 8 z 16)

Szczepionka na COVID-19. Morawiecki zaszczepi się publicznie? Arłukowicz krytykuje
3:08

Szczepionka na COVID-19. Morawiecki zaszczepi się publicznie? Arłukowicz krytykuje

Bartosz Arłukowicz był gościem Agnieszki Kopacz w programie "Newsroom" Wirtualnej Polski. Europoseł oraz były minister zdrowia był pytany o szczepienia pracowników służby zdrowia. Jak zorganizowałby program szczepień, gdyby wciąż był szefem Ministerstwa Zdrowia? – To jest bardzo trudne i wielkie wyzwanie, należy użyć do tego kilku sposobów – odparł Arłukowicz, wymieniając m.in. Regionalne Centrum Krwiodawstwa, które są wyposażone w odpowiedni sprzęt do przechowywania szczepionek. - Po drugie należy wytypować zarządzających w regionach – dodał polityk, podkreślając, że istotna jest współpraca samorządu i rządu. - Ta współpraca jest lekceważona – powiedział gość WP. Podczas rozmowy pojawiło się również pytanie, kto powinien zaszczepić się jako pierwszy. Czy premier Mateusz Morawiecki lub minister Adam Niedzielski powinni zaszczepić się publicznie, by przekonać do tego Polaków? - Nie lubię pokazówek telewizyjnych z publicznym szczepieniem. Lubię profesjonalną pracę, chciałbym, żeby premier wyszedł publicznie i powiedział, że jesteśmy przygotowani – wskazał Bartosz Arłukowicz, dodając, że domaga się pełnych danych ws. szczepień od Mateusza Morawieckiego. – Takich informacji na razie nie ma – podkreślił polityk. – Zapraszam pana premiera, żeby zobaczył, jak wyglądają realia, jak wygląda sytuacja w przychodniach lekarzy rodzinnych w małych miasteczkach. Jak ci ludzie mają zaszczepić całą populację swojej gminy w jednej małej przychodni? Tego po prostu nie da się przeprowadzić – zaznaczył Arłukowicz.
Karolina Kołodziejczyk Karolina Kołodziejczyk
Przełożone posiedzenie Sejmu. Bartosz Arłukowicz: gdyby przyszli i zagłosowali, to by teraz nie płakali po kątach
5:13

Przełożone posiedzenie Sejmu. Bartosz Arłukowicz: gdyby przyszli i zagłosowali, to by teraz nie płakali po kątach

- Są tam zapisy niejasne, nieczytelne, a w czasie wojny, a jesteśmy na wojnie z wirusem, zasady muszą być jasne, czytelne i precyzyjne - tak w programie "Newsroom" w WP były minister zdrowia, poseł Koalicji Obywatelskiej Bartosz Arłukowicz tłumaczył wniosek o przesunięcie prac nad tzw. ustawą "o dobrym Samarytaninie". - Ustawa wpływa do Sejmu o godz. 18, a we wszystkich mediach lekarze, pielęgniarki, ratownicy, diagności mówią, że nikt z nimi tego nie konsultował, że nikt nie ustalał zasad, na jakich lekarze będą przesuwani do walki z COVID-19. Nie mówimy "nie", tylko trzeba jasno opisać zasady, co z tymi lekarzami będzie, kto zastąpi tych lekarzy w szpitalach, z których ich zabrano? Czy te szpitale, z których ich zabrano i odsunięto od leczenia innych chorych, dostaną rekompensatę finansową? Co z lekarzami powyżej 60. roku życia, co z lekarką, która jest matką małego dziecka? Tego wszystkiego tam nie ma. Tam jest zapis, że minister zdrowia może sprowadzić lekarzy z zagranicy. Na jakich zasadach, skąd ma ich sprowadzić? Cały świat walczy z pandemią. My złożyliśmy ten wniosek, by poprawić błędy, których jest pełno w tej ustawie. Ale prawda jest taka, że posłowie PiS-u po prostu nie zagłosowali za tą ustawą. Gdyby przyszli i zagłosowali, to by teraz nie płakali po kątach - dodał Bartosz Arłukowicz.
Violetta Baran Violetta Baran