atak (strona 58 z 221)

Masakra za Odrą. Relacja po ataku na Świadków Jehowy w Hamburgu
1:07

Masakra za Odrą. Relacja po ataku na Świadków Jehowy w Hamburgu

Krwawy atak w Hamburgu. W wyniku strzelaniny, do której doszło w czwartek ok. godz. 21:00 w trakcie nabożeństwa, zginęło siedem osób oraz sprawca. Ofiary miały od 23 do 60 lat. Osiem osób jest rannych. Miejscem ataku była Sala Królestwa Świadków Jehowy, trzypiętrowy budynek zlokalizowany w dzielnicy Gross Borstel. Sprawcę w momencie ataku nagrał z daleka telefonem komórkowym jeden z mieszkańców Hamburga. W rozmowie z AP świadek podkreśla, że na początku nie zdawał sobie sprawy z tego, co się dzieje. - Chwyciłem za telefon komórkowy. Po powiększeniu na ekranie zorientowałem się, że ktoś strzela do Świadków Jehowy. Dopiero kiedy to nagrywałem zdałem sobie sprawę z tego, co tam się działo – relacjonował Gregor Miesbach. Po oddaniu strzałów w świątyni Świadków Jehowy, napastnik popełnił samobójstwo na pierwszym piętrze budynku. - Ludzie byli wynoszeni. Słyszałem co najmniej 25 strzałów. Po przybyciu policji na miejsce przez długi czas było nie słychać strzałów. Po mniej więcej 5 minutach padł jeszcze jeden strzał – opowiedział AP Gregor Miesbach. Wpłynęło 47 zgłoszeń. Na miejscu szybko pojawili się antyterroryści, służby medyczne i policja. - Kiedy chciałem to zgłosić na miejscu pojawiły się już dziesiątki policyjnych aut, które odgrodziły duży obszar. Wtedy policjanci i antyterroryści weszli do środka – dodał świadek. Jak podała prokuratura w Hamburgu, napastnikiem był 35-letni obywatel Niemiec, były członek wspólnoty Świadków Jehowy. Motywy jego działania nie są znane. Śledztwo trwa. Kanclerz Niemiec Olaf Scholz, który był burmistrzem Hamburga, określił czwartkową strzelaninę jako "brutalny akt przemocy".
Mieszko Rozpędowski Mieszko Rozpędowski
Dantejskie sceny na Podlasiu. Agresor zdemolował poczekalnię w komendzie
1:00

Dantejskie sceny na Podlasiu. Agresor zdemolował poczekalnię w komendzie

Policjanci z Łomży w woj. podlaskim zatrzymali 36-latka, który podpalił samochód, a następnie zniszczył poczekalnię w komendzie – podał portal info112.pl. Przebieg zdarzenia zarejestrowała kamera. Podlascy policjanci opublikowali nagranie z agresorem. We wtorek mundurowi z Łomży otrzymali zgłoszenie o tym, że w Nowogrodzie ktoś podpalił samochód. Auto całkowicie spłonęło, a podejrzanym o podpalenie był 36-letni mieszkaniec gminy Zbójna. - Okazało się, że od razu po zdarzeniu, 36-latek pojechał prosto do łomżyńskiej komendy policji. Wszedł do budynku i na poczekalni zaczął wykrzykiwać wulgaryzmy. Następnie puszką z piwem rzucił w szybę, za którą siedzieli dyżurni. Chwilę później kopnął w szybę przy biurku poczekalni – przekazała podlaska policja. Funkcjonariusze będący w komendzie, widząc zachowanie 36-latka, od razu pobiegli zatrzymać wandala. Mężczyzna na ich widok wybiegł z komendy i zaczął uciekać. Po chwili był już w rękach policjantów. Podejrzewany usłyszy łącznie pięć zarzutów: zniszczenia samochodu i poczekalni w komendzie, znieważenia funkcjonariuszy i naruszenia ich nietykalności cielesnej oraz wywierania wpływu na czynności urzędowe. Jak podał serwis info112.pl, mężczyzna odpowie także za popełnione wykroczenia, między innymi stworzenia zagrożenia w ruchu drogowym. Funkcjonariusze będą wnioskować do sądu o tymczasowy areszt dla wandala.
Mieszko Rozpędowski Mieszko Rozpędowski
Barbarzyński czyn Krzyżaków. Polacy nie spodziewali się tego
1:18

Barbarzyński czyn Krzyżaków. Polacy nie spodziewali się tego

W 1308 roku wojska brandenburskie zaatakowały Pomorze. Cały artykuł przeczytasz na portalu wielkahistoria.pl. Od dwóch lat Pomorze było pod panowaniem Łokietka. Nie był on w stanie wysłać posiłków do oblężonego Gdańska. Książęcy namiestnik Bogusza poprosił więc o pomoc Krzyżaków. Jak podaje portal wielkahistoria.pl, ta decyzja okazała się dla Polaków zgubna, doprowadzając do rzezi Gdańska. Gdański gród w obliczu nieustających ataków prosił o pomoc Krzyżaków, którzy mieli przejąć i bronić jego części. Z pomocą Krzyżaków Polakom udało się odeprzeć Brandenburczyków, jednak nastroje sojuszników pogorszyły się. Zakon szybko uświadomił sobie, jak słaba musi być Polska, która udostępniła swój najważniejszy gród Pomorza. Niesprowokowani Krzyżacy uderzyli więc, przekraczając mury po kilku dniach walk w listopadzie 1308 roku. Rozpętano rzeź, która miała dwa cele - pozbycie się zwolenników Łokietka i wywołanie strachu na całym Pomorzu. Jak opisał Długosz: "wszystek lud mordują różnymi sposobami. Nie przepuszczają nikomu z Polaków". Kronikarz napisał o "nieludzkiej rzezi, gwałtach i okrucieństwach" wobec bezbronnych Gdańszczan. W korespondencji zakonników papieża padła liczba 9 tys. zabitych. Według historyków było to minimum kilkaset osób. Wieść o barbarzyństwie Krzyżaków szybko rozniosła się po Pomorzu Wschodnim, paraliżując wolę walki.
Mieszko Rozpędowski Mieszko Rozpędowski