Trwa ładowanie...
d3ixokq
Tadeusz Cymański zdradził swoją reakcję na wiadomość o nowotworze

Tadeusz Cymański zdradził swoją reakcję na wiadomość o nowotworze

Tadeusz Cymański był gościem Agnieszki Kopacz w programie "Newsroom" Wirtualnej Polski. Polityk Solidarnej Polski był pytany o chorobę nowotworową i jak zareagował, gdy usłyszał diagnozę. Cymański wspomniał o zdziwieniu i niedowierzaniu. – Myślę, że to reakcja naturalna – dodał polityk. Cymański zdradził, że o swojej chorobie dowiedział się podczas rutynowego badania jamy brzusznej. – Apeluję, by badać się jak najczęściej – zachęcał gość WP, wskazując na to, że zbyt późno zgłaszamy się do lekarza. Cymański powiedział również, że po majówce pozna wyniki dalszych badań, które będą decydujące w podjęciu ewentualnych kolejnych kroków. Więcej w materiale wideo.

Proszę nam powiedzieć o tym momencRozwiń

Transkrypcja:

Proszę nam powiedzieć o tym momencie, kiedy dowiedział się pan, że jest to nowotwór. Co pan poczuł, kiedy lekarz przedstawił panu diagnozę? No zdziwienie i niedowierzanie. Ja myślę, że reakcja całkiem naturalna, dlatego że to się łączy z poprzednim fragmentem naszej rozmowy. Otóż mamy ciężką sytuację w służbie zdrowia, mamy bardzo mało, brakuje nam lekarzy i jedna z przyczyn, dla których w Polsce leczenie nowotworów jest trudne a wskaźniki są niestety bardzo smutne, polega na tym, że my późno się zgłaszamy. Zgłaszamy się dopiero, jak czujemy złe samopoczucie, kiedy wyniki jakieś są dramatyczne albo co najgorsze ból. I u mnie, przy okazji rutynowego kontrolnego badania jamy brzusznej - bo mam już ponad 60 niestety aż 5 ponad lat - więc w takim badaniu się okazała zmiana nowotworowa i później rezonans i tak dalej, to w ten sposób wyglądało. Ale przypadkowo, przy okazji badania natrafiłem. I dlatego się tym dzielę, zachęcam, apeluję, żeby po pierwsze jednak badać się jak najczęściej. Panie pośle, ale co pan czuł, czy to był taki lęk, strach czy może przerażenie, bo domyślam się, że taka wiadomość spada niemalże jak grom z jasnego nieba - idziemy na rutynowe badanie i nagle okazuje się, że to jest nowotwór. Oczywiście, nie będę udawał bohatera, to jest smutne, to jest niepokojące, ale jeszcze raz podkreślę, od razu jest pytanie do lekarzy i należy patrzeć pozytywnie, to uczą różne szkoły, psycholodzy i tak dalej. Rodzina bardziej się może jeszcze tym przeraziła, ale w końcu poczekajmy i nie przesądzajmy, i to, że został ten nowotwór wykryty bez objawów, to okoliczność, po raz kolejny w tej rozmowie podkreślam, to jest ta podstawa do optymizmu. Skoro coś tam masz, zbadajmy, zobaczmy. I nowotwór nowotworowi nie jest taki sam, każdy jest inny, są różne rodzaje tych nowotworów, różne mają, są złośliwe i niezłośliwe, inny jest stopień agresywności. Więc pocieszałem się i moja nadzieja została nagrodzona, że wyniki w jakimś stopniu przynajmniej na tym etapie z tego co słyszę i wiem, jestem umiarkowany, ale mój optymizm opiera się na mocnych przesłankach. To jest nowotwór pewnego typu, pewnej charakterystyki. To jest mięsak, panie pośle. Przerzuty są stosunkowo rzadkie, o tak powiem. Panie pośle, a kiedy będzie pan znał te końcowe wyniki badania histopatologicznego? W przyszłym tygodniu, po tej majówce. Trzymamy kciuki. Otrzymam je do ręki, odbiorę je i udam się z tymi wynikami do onkologa, który zadecyduje na temat dalszych kroków, czy to będzie jeszcze aktywne jakieś leczenie - no już niechirurgiczne, ale chemioterapia czy też kontrole po prostu, które powinny mieć miejsce. No ale to już nie będę się mądrzył, bo to jest wiedza specjalistyczna, bardzo medyczna i nie ucz księdza pacierza, jak to się mówi. Panie pośle, widzę pana w znakomitej formie, uśmiechniętego. No i wygląda na to, że po tym zabiegu bardzo szybko doszedł pan do formy, do sprawności, już nawet działa pan w Sejmie. No miałem szczęście, zdjęto niż szwy po operacji i jeszcze raz podkreślę, to nie jest odkrywcze, żeby też tutaj nie przesadzić z tymi opowiadaniami. No po prostu są różne też operacje. To był nowotwór nie taki maleńki, ale nie był też ogromny, nie było nacieków, nie było przerzutów, nie było bólów, nie było rozgałęzień. Są bardzo różne operacje i naprawdę mogę powiedzieć, że to powiedzenie "masz szczęście w nieszczęściu". Nieszczęściem jest mieć nowotwór, a szczęściem jest w nim mieć na wczesnym etapie i mieć taki nowotwór, który daje szansę, nadzieję większą niż u tych osób, którym niestety trafi się mieć już rozwiniętą postać nowotworu. Jest etap pierwszy, drugi, trzeci i są czasami etapy z fatalnymi rokowaniami, kiedy się już nie walczy o życie, tylko o jego długość albo o standard chorego. Taka jest brutalna prawda o nowotworze, przecież nie będę tutaj rozwijał, wszyscy, którzy nas słuchają, doskonale wiedzą, co oznacza słowo "rak" czy "nowotwór".
d3ixokq
d3ixokq
Więcej tematów