Skandal wokół Muska. Wyciekły jego SMS-y

Sprawa testu na ojcostwo oraz inne intymne kwestie znalazły się w wiadomościach tekstowych między Elonem Muskiem a Ashley St. Clair. Te ujrzały światło dzienne po tym, jak influencerka złożyła pozew przeciwko szefowi DOGE.

US entrepreneur and US special government employee Elon Musk at the Conservative Political Action Conference (CPAC) 2025 at National Harbor, Maryland, USA, 20 February 2025. The Conservative Political Action Conference is an annual political conference attended by conservative activists and elected officials from across the United States and beyond. EPA/WILL OLIVER / POOL Dostawca: PAP/EPA.Skandal wokół Muska. Wyciekły jego SMS-y
Źródło zdjęć: © PAP | PAP/EPA/WILL OLIVER / POOL
Łukasz Kuczera

26-latka wniosła w piątek petycję do sądu w Nowym Jorku, domagając się pełnej opieki nad synem, określanym w dokumentach sądowych jako R.S.C., oraz przeprowadzenia testu na ojcostwo dla Muska.

Skandal wokół Muska. Wyciekły jego SMS-y

W ramach dowodów, dołączonych do petycji o ustalenie ojcostwa, St. Clair udostępniła zdjęcie Muska trzymającego jej syna, który urodził się we wrześniu ubiegłego roku. W pozwie znalazły się również - jak twierdzi - wiadomości tekstowe z okresu po narodzinach dziecka, w tym jedna z dnia jego narodzin.

St. Clair wysłała Muskowi zdjęcie, na którym trzyma noworodka w szpitalu. Musk odpowiedział: "Wszystko w porządku?". Na co St. Clair odparła: "Jest idealny". Miliarder i obecnie jeden z najważniejszych współpracowników Trumpa dodał: "Nie mogę się doczekać, aby zobaczyć was w ten weekend".

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Działania Trumpa ws. Ukrainy. "Oczekiwaliśmy zupełnie czegoś innego"

W innej wiadomości St. Clair przesłała Muskowi selfie z przyjaciółką, na co miliarder odpowiedział: "Cześć, ślicznotko". St. Clair odpisała: "Cześć, do zobaczenia wkrótce".

Kontrowersyjne relacje Muska z St. Clair

Inne wiadomości pokazują, jak Musk mówi o groźbie śmierci, twierdząc, że jest "numerem dwa po Trumpie do zamachu". Napisał do niej: "Obudź się. To nie czas na sentymenty kosztem bezpieczeństwa. Jeśli popełnię błąd w kwestii bezpieczeństwa, XXX nigdy nie pozna swojego ojca". St. Clair odpowiedziała: "Dlatego miejsce ojca na jego akcie urodzenia jest puste, prawda, E. I ma moje nazwisko".

St. Clair twierdzi, że Musk spotkał się z chłopcem tylko trzy razy i że to ona podejmuje wszystkie decyzje dotyczące dziecka. Dowodzi też, że Musk nie był obecny przy narodzinach ich dziecka i nie wyraził zainteresowania opieką nad nim. Według dokumentów sądowych, St. Clair uważa, że dziecko zostało poczęte na wyspie St. Barths.

Żądanie testu genetycznego

St. Clair domaga się przeprowadzenia testu genetycznego, dodając: "Nie jestem obecnie zamężna z pozwanym ani z żadną inną osobą. Nie odbyłam stosunku płciowego z żadnym innym mężczyzną w czasie, gdy dziecko zostało poczęte. Żądam przeprowadzenia testu genetycznego w celu ustalenia ojcostwa dziecka".

W swoim pozwie o opiekę St. Clair pisze, że w najlepszym interesie dziecka jest, aby miała wyłączną opiekę prawną i fizyczną. Twierdzi, że Musk po raz pierwszy spotkał się z chłopcem 21 września 2024 r. w Nowym Jorku, gdzie mieszka, na dwie godziny. Następnego dnia spędzili razem godzinę, a potem odbyła się podróż do Austin w Teksasie, gdzie miliarder spotkał się z chłopcem na 30 minut.

St. Clair ogłosiła narodziny dziecka w poście w Walentynki, pisząc: "Pięć miesięcy temu powitałam na świecie nowe dziecko. Elon Musk jest ojcem. Nie ujawniałam tego wcześniej, aby chronić prywatność i bezpieczeństwo naszego dziecka, ale w ostatnich dniach stało się jasne, że tabloidy zamierzają to zrobić, niezależnie od szkód, jakie to spowoduje. Zamierzam pozwolić naszemu dziecku dorastać w normalnym i bezpiecznym środowisku. Z tego powodu proszę media o uszanowanie prywatności naszego dziecka i powstrzymanie się od inwazyjnych relacji".

Wkrótce po ogłoszeniu, Musk opublikował tajemniczy post w serwisie X w odpowiedzi na fana, który stwierdził, że "kolejne dziecko" to następna z "misji pobocznych" miliardera. 53-latek zareagował emotikonem płaczącego ze śmiechu.

"Daily Mail" ujawnił, że St. Clair przed rokiem przeprowadziła się do luksusowego apartamentu na Manhattanie w pobliżu City Hall, którego koszt wynosi od 12 tys. do 15 tys. dolarów miesięcznie.

źródło: dailymail.co.uk.

Czytaj także:

Wybrane dla Ciebie
Polacy zdobyli ten kraj. "Najliczniejsi turyści"
Polacy zdobyli ten kraj. "Najliczniejsi turyści"
Maduro przed sądem. Trump zapowiada kolejne zarzuty
Maduro przed sądem. Trump zapowiada kolejne zarzuty
Próba zamachu na siedzibę Dowództwa Centralnego. FBI wskazuje winnych
Próba zamachu na siedzibę Dowództwa Centralnego. FBI wskazuje winnych
Tych Irańczyków Izrael usunął z listy "do zabicia"
Tych Irańczyków Izrael usunął z listy "do zabicia"
Iran szykuje się na inwazję. Ogromna mobilizacja żołnierzy
Iran szykuje się na inwazję. Ogromna mobilizacja żołnierzy
Tak minął dzień. Pakiet "CPN" rządu Tuska [SKRÓT DNIA]
Tak minął dzień. Pakiet "CPN" rządu Tuska [SKRÓT DNIA]
Zimowy akcent tej wiosny. Nadciągają nocne przymrozki
Zimowy akcent tej wiosny. Nadciągają nocne przymrozki
Szef sztabu IDF grozi "załamaniem się" armii. "10 czerwonych flag"
Szef sztabu IDF grozi "załamaniem się" armii. "10 czerwonych flag"
Nawrocki leci do USA. To jego pełny plan
Nawrocki leci do USA. To jego pełny plan
"Radku". Ziobro uderza w Sikorskiego ws. Orbana i Węgier
"Radku". Ziobro uderza w Sikorskiego ws. Orbana i Węgier
Niepokojące doniesienia z Waszyngtonu. Trump: Robimy to cały czas
Niepokojące doniesienia z Waszyngtonu. Trump: Robimy to cały czas
"Papierowy tygrys". Trump ostro podważa NATO
"Papierowy tygrys". Trump ostro podważa NATO