Trwa ładowanie...
d2nw5sv
Rzucają WOŚP kłody pod nogi? Jerzy Owsiak odpowiedział wprost

Rzucają WOŚP kłody pod nogi? Jerzy Owsiak odpowiedział wprost

Gościem wtorkowego programu "Newsroom" Wirtualnej Polski był Jerzy Owsiak. Prezes Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w swojej wypowiedzi skomentował m.in. ogłoszony w poniedziałek wynik tegorocznej zbiórki. - To kolejny rekord. I to chyba pomimo kłód rzucanych pod nogi - dopytywał Mateusz Ratajczak. - System, do którego wrzucimy te pieniądze, jest wobec nas obojętny - przyznał Owsiak. Prezes WOŚP odniósł się również do kwestii dysponowania budżetem publicznym przez polityków - Wobec wydatków publicznych jestem osłupiały. Nie rozumiem jak można było chociażby przekazać 2 mld złotych na media publiczne - tłumaczył. Gość programu "Newsroom" WP zaznaczył także, że tegoroczna zbiórka w czasie pandemii różniła się od poprzednich akcji. - Polacy przez rok diametralnie zmieni swoje życie. Mieliśmy mniej sztabów, mniej wolontariuszy, ale mimo to zebraliśmy rekordową sumę. Wynik jest niesamowity. Pokazaliśmy, że jesteśmy społeczeństwem obywatelskim, bo sprzęt zakupiony przez WOŚP ratuje przecież nasze zdrowie - podkreślił Owsiak. - Finał to jest zabawa, to jest fiesta, ale my pracujemy cały rok - dodał.

To jest kolejny rekord, rekord za Rozwiń

Transkrypcja:

To jest kolejny rekord, rekord za rekordem i to chyba można powiedzieć, że pomimo tego, że niektórzy kłody rzucali pod nogi. Zresztą jak co roku w ostatnim czasie. To jest tak, że ja bym nawet bardziej powiedział, że system, do którego wrócą te pieniądze, system - i tu mówię o całym systemie, nie tylko o systemie opieki zdrowotnej w Polsce, ale mam tutaj na myśli system, który rządzi się naszymi pieniędzmi, naszej pieniędzmi, które są tym momencie pieniędzmi publicznymi i wobec takich wydatków ja często taki stoję osłupiały, że w ten sposób można te pieniądze tak rozdysponować, jak chociażby miliardy złotych na telewizję publiczną, a brakuje chociażby na onkologię czy psychiatrię dziecięcą i młodzieżową. Z związku z tym ja myślę, że dla tego systemu jesteśmy chyba nawet bardziej obojętni niż ten system miałby jakiś pomysł na rzucanie nam kłód. Bo jeżeli ktoś mówi, że ten lockdown się przedłuża, ma inną datę, zmieniliśmy datę finału, to dotyczy to nas wszystkich Polaków i tych, którzy tutaj żyją i dla których to jest ogromny kłopot. Myślę, że my pokazujemy także Polakom, że pracujemy przez cały rok. Że to nie jest tylko finał. Finał to jest zabawa, to jest fiesta. Ale cały rok pracujemy. Że jakby na tą sumę zapracowaliśmy poprzednimi latami. I tym trudnym rokiem, który już minął, rokiem pandemicznym, gdzie natychmiast ruszyliśmy z pomocą, gdzie natychmiast także realizowaliśmy nasze plany. Spotkaliśmy się też z taką chęcią bycia aktywnym. Polacy przez rok zmienili swoje życie, musieli zmienić diametralnie swoje życie, ta aktywność została przycięta bardzo mocno. Jesteśmy ludźmi, którzy lubią spacerować, chodzić, brać udział w różnych imprezach, w związku z tym takim samym ciekawym takim zdarzeniem aktywnym jest finał. I mimo, że mieliśmy mniej sztabu, a mieliśmy mniej wolontariuszy, bo szkoły były nieczynne, to wynik jest niesamowity. Ale to chciałbym powiedzieć bardzo wyraźnie, że nie ci, których prosiliśmy: nie przeszkadzajcie - istotnie nie przeszkadzali. Ci, którzy chcieli z nami grać, robili to doskonale, robili to bezpiecznie, robili to rozsądnie. No wszystko się tutaj bardzo dobrze poukładało, także piątka z plusem dla takich poczynań obywatelski. Pokazaliśmy, że jesteśmy po raz kolejny wspaniałym dojrzałym społeczeństwem obywatelskim, które wie, o co gramy, o jaką stawkę. Stawka była bardzo duża, bo stawką jest nasze zdrowie, a na końcu także nasze życie, bo ten sprzęt ratuje i zdrowie i życie Polaków.
d2nw5sv
d2nw5sv
Więcej tematów