Trwa ładowanie...

Bitwa o Rzeszów. PiS myśli, jak "odgryźć się" Solidarnej Polsce. Kampania się rozkręca

Zawieszenie w funkcji wiceministra sprawiedliwości, dymisja, a nawet złożenie mandatu poselskiego. Część polityków PiS w kuluarach przez ostatnie dni rozważało, co powinno stać się z Marcinem Warchołem. Powód? Macierzysta partia Warchoła - Solidarna Polska - wbrew kierownictwu partii Jarosława Kaczyńskiego zarekomendowała go jako kandydata na prezydenta Rzeszowa. - Boją się Marcina. To dobrze - uśmiechają się koledzy Warchoła.

Share
Rzeszów. Marcin Warchoł i Tadeusz Ferenc
Rzeszów. Marcin Warchoł i Tadeusz FerencŹródło: Agencja Gazeta, Fot: Agencja Gazeta
d2ej60g

Warchoł - jak ustaliliśmy - nie zamierza rezygnować z funkcji, jakie pełni w Warszawie. - Po prostu: bierze urlop i robi kampanię - mówią jego partyjni kompani.

Wbrew ugrupowaniu Jarosława Kaczyńskiego.

d2ej60g

Rywalem wiceministra Warchoła w starciu o prezydenturę Rzeszowa - to już niemal pewne - będzie polityk PiS. Kto? Najczęściej mówi się o wojewodzie Ewie Leniart, choć formacja rządząca - jak słyszymy - może postawić na bardziej znaną twarz. Wszystko po to, by "przejąć" miasto po niemal dwóch dekadach rządów lewicowego prezydenta.

Na Podkarpaciu czeka nas zatem ostra polityczna rywalizacja w ramach koalicji tzw. Zjednoczonej Prawicy. PiS bowiem Rzeszowa mniejszemu koalicjantowi oddawać nie zamierza.

Marcin Warchoł dla WP: Nie zamierzam rezygnować

Przypomnijmy: dwa tygodnie temu 81-letni były już prezydent Rzeszowa Tadeusz Ferenc - piastujący tę funkcję od niemal 20 lat - ogłosił swoją rezygnację z przyczyn zdrowotnych. Jednocześnie jako osobę, która mogłaby zostać jego następcą, wskazał polityka Solidarnej Polski, obecnego wiceministra sprawiedliwości i rządowego pełnomocnika ds. praw człowieka Marcina Warchoła.

Poparcie dla Warchoła ze strony Ferenca - byłego działacza PZPR i byłego polityka SLD, członka komitetu wyborczego Bronisława Komorowskiego oraz wyborcy Władysława Kosiniaka-Kamysza w ostatnich wyborach prezydenckich - dla wielu było zaskoczeniem.

d2ej60g

Dla Solidarnej Polski przynależności partyjne nie mają jednak w tym przypadku znaczenia. Ugrupowanie Zbigniewa Ziobro chce wywalczyć dla Warchoła - posła z okręgu rzeszowskiego - fotel prezydenta miasta. Głos Ferenca - który od zawsze bił w mieście rekordy popularności - jest w tym przypadku nieoceniony.

Marcin Warchoł deklaruje jednak, że chce być bezpartyjnym kandydatem na prezydenta miasta. W rozmowie z Wirtualną Polską wiceszef resortu sprawiedliwości przyznaje: - Bez poparcia pana prezydenta Tadeusza Ferenca nie zdecydowałbym się na kandydowanie.

Jak dodaje wiceminister, gdy uda mu się wygrać wybory w Rzeszowie i zostanie włodarzem miasta, prezydent Ferenc zostanie honorowym gospodarzem Rzeszowa - z własną ulicą lub skwerem.

Warchoł deklaruje w rozmowie z WP: - Będę bardzo chciał wykorzystać doświadczenie pana prezydenta Ferenca. Jestem wdzięczny za jego poparcie, które przesądziło o moim starcie w wyborach. Na pewno nie zamierzam rezygnować z kandydowania. Zamierzam w stu procentach wykorzystać w Rzeszowie swoje zawodowe doświadczenie.

d2ej60g

Marcin Warchoł kandydatem. Kierownictwo PiS sceptyczne wobec decyzji Solidarnej Polski

Jak informowaliśmy w WP - co potwierdzili później sami politycy PiS - kandydatura Marcina Warchoła nie była uzgodniona z kierownictwem PiS. - Nic mi nie wiadomo, aby było to w jakikolwiek sposób konsultowane z PiS czy w ramach Zjednoczonej Prawicy - przyznał kilka dni temu w RMF FM wicepremier i minister aktywów państwowych Jacek Sasin.

Europoseł PiS Tomasz Poręba - jeden z najpopularniejszych polityków prawicy na Podkarpaciu - napisał z kolei na Twitterze: "Jest coś dziwacznego w tym, że prezydent ze środowisk, delikatnie mówiąc, dalekich od obozu rządowego [chodzi o Ferenca - przyp. red.], rekomenduje na swojego następcę ministra rządu Zjednoczonej Prawicy [Marcina Warchoła - przyp. red.], a ten się zgadza i oświadcza, że nic nie zmieni, choć Rzeszów zmiany potrzebuje. Pytanie, komu ma to służyć?".

A jeszcze inny ważny polityk PiS przyznał niedawno w rozmowie z WP: - Jeśli pan Warchoł tak bardzo chce kandydować, to powinien złożyć mandat poselski, zrezygnować z pracy w ministerstwie i już teraz wyjechać do Rzeszowa. Proszę bardzo.

Marcin Warchoł na urlopie. Robi kampanię w Rzeszowie

Jak ustaliliśmy, wiceminister Marcin Warchoł faktycznie wyjechał do Rzeszowa. I pełną parą prowadzi - jako pierwszy kandydat - nieoficjalną kampanię wyborczą mieście, z którym jest związany nie tylko politycznie (startuje stamtąd w wyborach do parlamentu), ale także rodzinnie.

d2ej60g

Polityk Solidarnej Polski - i jednocześnie poseł klubu parlamentarnego PiS - mandatu poselskiego składać nie zamierza (będzie musiał to zrobić dopiero w przypadku wygranej w wyborach na prezydenta Rzeszowa). Tym bardziej nie zamierza składać dymisji w resorcie sprawiedliwości - czego po cichu domagają się niektórzy politycy PiS.

Póki co Warchoł - jak udało nam się ustalić, a później potwierdzić u samego źródła - ma przebywać na urlopie i skupić się na kampanii. A to mocno nie podoba się w PiS.

- Odwołanie z rządu wiceministra Janusza Kowalskiego z Solidarnej Polski to ostrzeżenie, które Jarosław Kaczyński wysłał swoim koalicjantom. Nie ma co do tego wątpliwości. Myślę, że następny na celowniku jest wiceminister Marcin Warchoł - stwierdził w programie "Newsroom" Wirtualnej Polski polityk PSL Dariusz Klimczak.

W tej sprawie PiS jednak może spotkać się ze ścianą. Kolejna dymisja w rządzie - po odwołaniu Kowalskiego - mogłaby się skończyć całkowitym rozpadem koalicji.

d2ej60g

Mówią o tym wprost - choć nieoficjalnie - politycy Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobro.

Jeden z nich przekonuje: - Warchoł to dla PiS waga ciężka [polityk zdecydowanie wygrywa w przedwyborczym sondażu, który daje mu zwycięstwo w obu turach - przyp. red.]. Oni, zamiast go poprzeć i uniknąć swoistego plebiscytu nad swoimi rządami, idą na zwarcie. I to tylko dlatego, że Marcin jest związany z Solidarną Polską.

Zobacz też: TVP blokuje polityków? Radosław Fogiel zabrał głos

Nowy komisarz w Rzeszowie. Decyzja premiera

Wybory uzupełniające w Rzeszowie mają odbyć się 9 maja 2021 r.

d2ej60g

W środę 25 lutego uprawomocniła się decyzja o wygaszeniu mandatu Tadeusza Ferenca jako prezydenta Rzeszowa. Rządy w mieście będzie pełnił komisarz. W czwartek premier Mateusz Morawiecki powołał na to stanowisko Marka Bajdaka - dyrektora wydziału nieruchomości w urzędzie wojewódzkim.

Bajdak jest traktowany jako tzw. komisarz techniczny, a nie polityczny. Ma sprawnie zarządzać miastem do czasu wyboru nowego prezydenta. Nie będzie startował w wyborach.

Bajdak został zarekomendowany na to stanowisko przez wojewodę Ewę Leniart. To ona właśnie - jak mówią nieoficjalnie politycy PiS - jest dziś wymieniana jako kandydatka partii Jarosława Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich w Rzeszowie.

Formacja rządząca w tej sprawie nie odpuszcza - wiedząc nawet, że największe szanse na wygraną w Rzeszowie ma dziś popierany przez Tadeusza Ferenca Warchoł. - W koalicji nie może być tak, że w każdej sprawie koalicjanci [Solidarna Polska i Porozumienie - przyp. red.] będą akcentować swoje odrębne zdanie, także w takich sytuacjach, jak wybory. Nie jest możliwe, żeby nasza partia nie wystawiła kandydata w tych wyborach, więc tu pojawiło się pewne napięcie - groził palcem "ziobrystom" kilka dni temu w Radiu Wnet szef Klubu Parlamentarnego PiS Ryszard Terlecki.

Wicemarszałek Sejmu i członek ścisłego kierownictwa PiS przestrzegał: - Koalicjanci poczuli się na tyle mocni, że uznali być może, że są w stanie funkcjonować samodzielnie. Z pewnością tak nie jest, nie poradziliby sobie sami w wyborach. Trzeba im to jakoś uświadomić.

Głos Terleckiego można traktować jak głos samego Jarosława Kaczyńskiego. Prezes PiS kandydatury Marcina Warchoła nie zaakceptował - został w tej sprawie postawiony przed faktem dokonanym.

- Mój szef, czyli pan prezes Zbigniew Ziobro, rozmawiał, i to dwukrotnie, z panem premierem Jarosławem Kaczyńskim na temat mojego kandydowania - zapewnia sam wiceminister Warchoł.

A lider Solidarnej Polski Zbigniew Ziobro w Polsat News - nie bez złośliwości wobec PiS - przyznawał: - Zaproponowałem, żeby nie przedstawiać żadnego kandydata, szczególnie że PiS nie odnosił sukcesów, jeżeli chodzi o duże miasta. Okazuje się jednak, że te argumenty nie przekonały kolegów z PiS. Jeszcze jest czas i mam nadzieję, że nadejdzie refleksja.

Refleksji w PiS jednak nie będzie. Partia rządząca - jak twierdzą nieoficjalnie jej przedstawiciele - zamierza walczyć z mniejszym koalicjantem o Rzeszów do końca. Spór w koalicji przeniósł się tym samym również na poziom samorządowy.

Choć prawdziwa rywalizacja dopiero przed nami.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d2ej60g

Podziel się opinią

Share
d2ej60g
d2ej60g
Więcej tematów