Trwa ładowanie...

Rozmawialiśmy z jednym z pasażerów samolotu. "Załoga zachowała się bardzo profesjonalnie, pilot wspaniale posadził maszynę"

- Żyjemy w takich czasach, że wszyscy pożegnaliśmy się z rodzinami. Z powietrza napisałem, że może być różnie, a później rodzina czekała, aż zadzwonię – zdradza reporterce Wirtualnej Polski Karolinie Pietrzak jeden z pasażerów samolotu, który lądował awaryjnie na Lotnisku Chopina w Warszawie.

Share
Rozmawialiśmy z jednym z pasażerów samolotu. "Załoga zachowała się bardzo profesjonalnie, pilot wspaniale posadził maszynę"Źródło: PAP, fot: Jakub Kamiński
d3pjc35

- Gdzieś w połowie lotu stewardesa powiedziała nam, że przednie koło może się nie otworzyć. Jakiejś specjalnej paniki nie było. Wszyscy się obawiali, bo pamiętamy, jak kapitana Wrona posadził maszynę – mówi Wirtualnej Polsce Łukasz Skowroński. - Wyciągnąłem od stewardesy informację czy będziemy lądować na trawie, czy na pasie – dodaje.

Jak relacjonuje mężczyzna, wszyscy byli świadomi, że samolot będzie tarł podłożem o pas. Pasażerowie zostali poinstruowani, jak mają zachowywać się podczas awaryjnego lądowania, jak trzymać głowy.

- Załoga zachowała się bardzo profesjonalnie, pilot wspaniale posadził maszynę. Jestem mu wdzięczny, bo mogło być różnie – mówi. Dodaje, że po przewiezieniu wszystkich do strefy VIP, opieka była bardzo dobra. I ocenia, że było więcej lekarzy niż pasażerów.

d3pjc35

Mężczyzna pytany, czy po awaryjnym lądowaniu nie boi się wsiąść do następnego samolotu do Kazachstanu odpowiedział, że nie. Jak tłumaczy, podróżuje samolotami od sześciu lat, w ciągu roku ma sto lotów po Kazachstanie, a to było jego pierwsze awaryjne lądowanie.

- Wylądowaliśmy 35 min później niż planowano. Nie wiem czym to był spowodowane, czy przygotowywaniem lotniska czy spalaniem paliwa. Na szczęście samolot był mały – mówi. - Jak wysiedliśmy z samolotu to widzieliśmy strażaków gaszących ogień – dodaje.

Zobacz też: awaryjne lądowanie na Okęciu. Relacja reporterek Wirtualnej Polski

Awaryjne lądowanie na lotnisku w Warszawie

Do awaryjnego lądowania Bombardiera LOT-u na Lotnisku Chopina w Warszawie doszło w środę po godz. 19.30. Na pokładzie samolotu było 59 pasażerów i czterech członków załogi. Nikomu nic się nie stało.

Jak wyjaśniał w rozmowie z Wirtualną Polską rzecznik prasowy PLL LOT Adrian Kubicki, poczas lądowania doszło do awarii podwozia. Wysunęły się wszystkie jego części, ale nie doszło blokady przednich kół, a przednia część kadłuba tarła o pas lotniska.

Po awaryjnym lądowaniu lotnisko zostało zamknięte na kilka godzin. O godz. 23.10 otworzono jeden pas lotniska.

d3pjc35
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

WP Wiadomości na:

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d3pjc35
d3pjc35
Więcej tematów