Trwa ładowanie...
d4fh28v

Rekrutacja podwójnego rocznika. Szkoły branżowe czekają. "To nie jest rozwiązanie dla mojego syna"

Fotograf, stolarz, kierowca mechanik, kucharz. Trzy lata nauki i wyuczony zawód. W niektórych szkołach branżowych są jeszcze wolne miejsca, ale uczniowie marzą właśnie o liceach, do których mimo dobrych wyników mogą się nie dostać. - Nie można ich zmuszać, by nagle wybrali "branżówkę" - mówi ekspert ds. edukacji.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Są jeszcze miejsca w szkołach branżowych. Ale uczniowie nie chcą zmieniać swoich wyborów. Zdjęcie ilustracyjne (PAP, Fot: Lech Muszyński)
d4fh28v

W roku szkolnym 2018/19 naukę w szkołach średnich rozpoczęło 474 tys. uczniów. Teraz o miejsca w liceach, technikach i szkołach branżowych I stopnia (dawnych zawodówkach) walczy około 700 tys. absolwentów. To "zasługa" podwójnego rocznika.

Pierwsze wyniki rekrutacji do szkół średnich pokazują, że miejsc niestety może brakować. Rekordowy jest Kraków - tu niezakwalifikowanych było 2500 uczniów. Wstępne wyniki z innych miast też nie napawają optymizmem - w Rzeszowie i Gdańsku to aż 1200 uczniów niezakwalifikowanych do żadnej szkoły średniej, i po 800 w Białymstoku i w Olsztynie. Prawdziwy armagedon rozpocznie się w przyszłym tygodniu w Warszawie. Wyniki rekrutacji podwójnego rocznika w stolicy poznamy 16 lipca.

Licea, także te z mniejszą renomą, są już zapełnione. Nawet w technikach brakuje miejsc. Wolne pozostają jeszcze w niektórych szkołach branżowych, czyli byłych zawodówkach. W Krakowie w obecnej rekrutacji do "branżówek" było dostępnych 2 660 miejsc (dla absolwentów gimnazjów 1 295, dla absolwentów szkół podstawowych 1 365). Zakwalifikowało się do nich 731 uczniów. Jak widać po liczbach, nie są to szkoły "pierwszego wyboru".

d4fh28v

Zmiana pod przymusem

Uczniowie wybierają głównie licea i nie chcą nagle zmieniać swoich preferencji tylko dlatego, że w tych nie ma dla nich miejsc. Potwierdzają to rodzice. - Pójście do szkoły branżowej nie jest rozwiązaniem dla mojego syna. Chce iść do liceum i mimo że nie został zakwalifikowany do żadnego, nie zmieni zdania i nie wybierze nagle "branżówki". On jest ukierunkowany na studia informatyczne, a jednak licea są stricte szkołami, po których idzie się na studia - mówi nam pani Agnieszka.

- Uprzejmie dziekuję. Jak syn będzie chciał zostać piekarzem, czy stolarzem, niech to będzie świadomy wybór i zamiłowanie, a nie mus - dodaje inna mama, pani Katarzyna.

Dziecko pani Katarzyny też nie bierze pod uwagę wyboru szkoły branżowej, bo w liceum nie ma miejca. - On chce więcej, aniżeli zdobyć tylko zawód. Ambicje nie pozwalają w jego głowie na taki wybór. Żaden system nie powinien przydzielać dzieci niczym bęben maszyny losującej - ocenia.

d4fh28v

- Jeśli uczeń ma przykładowo średnią ocen 5,2, to wybór nieinteresującej go szkoły branżowej to zły wybór - mówi WP Zofia Lisiecka, ekspertka do spraw edukacji. - Wysyłanie masowo do szkół branżowych niezainteresowanych danym zawodem dzieci jest nieodpowiedzialne. Pojawienie się w klasach dużej grupy uczniów traktujących przedmioty zawodowe jak "zło konieczne" nie pozostanie bez wpływu na poziom ich nauczania. To odbije się na tych uczniach, którzy rzeczywiście o danym zawodzie myślą poważnie i niestety obniży poziom nauczania zawodowego w tych szkołach - dodaje.

CZYTAJ TEŻ: Ta podwyżka zdenerwowała nauczycieli. "Jesteśmy nieistotni". Pracownicy sądów: wesprzemy was

Dyrektorzy: przyszłościowa sprawa

Sprawdziliśmy, co proponują dawne zawodówki. Jako przykład weźmy Kraków. To tu w końcu, na dziś, najwięcej uczniów zostało niezakwalifikowanych do szkół średnich. We wszystkich szkołach branżowych w stolicy Małopolski można wyuczyć się aż 80 zawodów.

- U nas jest wielu chętnych. W ofercie dwóch zawodów szkoły branżowej - mechanik pojazdów samochodowych i elektromechanik pojazdów samochodowych - mamy pełne obłożenie. Po 32 pełne klasy po gimnazjum i szkole podstawowej - informuje Piotr Duda, wicedyrektor Zespołu Szkół Mechanicznych nr 1 w Krakowie. - U nas wielu uczniów już współpracując z pracodawcami w czasie nauki pozostaje u nich po ukończeniu szkoły i bardzo to sobie chwalą - dodaje.

d4fh28v

Do Szkoły Branżowej I stopnia w Zespole Szkół Zawodowych nr 2 w Krakowie miejsca się nie zapełniły. - Mamy tu problem. Nie mamy wielu chętnych. Po gimnazjum nikt się nie zgłosił, a po szkole podstawowej mamy 12 chętnych, którzy chcą być kucharzami na klasę liczącą minimum 24 uczniów. W tym momencie nie wiem, czy ta klasa w ogóle się otworzy - mówi nam Tomasz Malicki, wicedyrektor placówki.

- Szkoła branżowa to przyszłościowa sprawa. Można zyskać zawód i w obecnych warunkach ekonomicznych także dobrze zarobić - dodaje.

- Klasę branżową po szkole podstawowej utworzyliśmy bez problemu. Ona jest pełna, tu mamy 20 osób, chętnych mieliśmy 24 - mówi WP wicedyrektor Zespołu Szkół Poligraficzno-Medialnych. I dodaje, że klasa po gimnazjum nie otworzyła się, nie było chętnych. Klasy te szkolą do zawodów - fotograf, drukarz offsetowy czy też operator procesów introligatorskich. I sama przyznaje: ciężko namawiać uczniów z czerwonymi paskami, którzy się nie dostali do liceów, by szli do szkoły branżowej na siłę.

d4fh28v

CZYTAJ TEŻ: Rekrutacja podwójnego rocznika. Nie zdążą z badaniami lekarskimi? Rodzice alarmują

Zachęty ze strony MEN

Ministerstwo Edukacji Narodowej w czerwcu 2017 roku wypuściło serię spotów zachęcających do nauki w szkołach branżowych I, a później II stopnia. Właśnie od września tamtego roku zmieniła się ich nazwa - wcześniej były to szkoły zawodowe.

"Programy", jak nazwało to MEN, nie cieszyły się wielką popularnością. Najlepiej oglądany miał zaledwie 1500 wyświetleń.

Twórcy zachęcają do "wyboru dobrego zawodu z przyszłością”. "Szkoła branżowa pozwoli zdobyć tobie lub twojemu dziecku zawód jak również kontynuować naukę w szkole branżowej II stopnia" - czytamy w opisach filmów.

- Rozumiem pomysł rządu, że byłoby fajnie, jakby więcej młodych ludzi wybierało edukację zawodową. Ale powiedzmy sobie szczerze, że wszystkie badania pokazują, że nie mamy zielonego pojęcia jakie zawody będą na rynku za pięć, dziesięć lat. Za to wiemy, że większość istniejących zniknie. Poza tym w dzisiejszych czasach w wielu branżach pracodawcy wcale nie oczekują ukończenia szkoły zawodowej - sami wolą przyuczyć przyszłego pracownika. I młodzież to wie - dodaje jeszcze ekspertka ds. edukacji.

Przed uczniami, po zamknięciu list przyjętych do szkół średnich, jeszcze rekrutacja uzupełniająca.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

d4fh28v

Podziel się opinią

Share

d4fh28v

d4fh28v
Więcej tematów