Pożar w Zgierzu. Będzie milion zł kary dla szefów składowiska śmieci

Milion złotych wyniesie kara nałożona przez urzędników ochrony środowiska na spółkę prowadzącą składowisko śmieci w Zgierzu - dowiaduje się nieoficjalnie WP. Pożar w Zgierzu wywołał gigantyczny kataklizm, zatruwając powietrze, glebę i rzekę. Lekarze do dziś zastanawiają się nad skutkami zdrowotnymi dla mieszkańców.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Pożar w Zgierzu. Służby mają nałożyć na firmę milion złotych kary
Pożar w Zgierzu. Służby mają nałożyć na firmę milion złotych kary (East News, Fot: Lukasz Szelag/REPORTER)

Milion złotych to maksymalna kara, jaką mogą nałożyć urzędnicy służb ochrony środowiska. Brzmi groźnie, ale już wiadomo, że najprawdopodobniej właściciel góry spalonych śmieci jej nie zapłaci. - Jak dotąd szef biznesu nic nie robił sobie z podobnych kar. Odwoływał się, wykorzystywał zawiłości prawa i tylko patrzył, jak ścigające go służby toną w papierach - mówi urzędnik od lat tropiący działalność śmieciarzy w Zgierzu.

- Od miliona złotych kary odwoła się do Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Tam sprawa utknie na około dwa lata. W tym czasie firma zarobi na karę kontynuując import lub zlikwiduje działalność - komentuje.

Właścicielka ma 21 lat i 5 tys. zł

Firma, przez której niedbalstwo 15 tys. ton odpadów poszło z dymem, nadal ma zamiar je gromadzić. Starosta powiatowy w Zgierzu nie cofnął jej zezwolenia na działalność. Powołał się na wciąż trwające śledztwo, które nie wskazało winnych. Sama spółka ma zaledwie 5 tys. zł kapitału. Jej właścicielką jest 21-letnia Alicja. Z kolei prezes spółki uprzejmie udostępnił dokumentację firmy, złożył zeznania, po czym zbył prokuratorów. - Pojechał na urlop, ma wrócić pod koniec czerwca - słyszymy od pracownika składowiska z Zgierzu.

Według Prokuratury Okręgowej w Łodzi trwają poszukiwania rzeczywistych organizatorów procederu gromadzenia śmieci i sprawców wywołania pożaru. W sprawie odkryto łańcuch powiązanych spółek, importerów śmieci, fikcyjnych firm recyklingowych.

Jak już pisaliśmy, odpowiedzialność polityczną za płonące składowiska śmieci ma ponieść były minister środowiska Jan Szyszko. Za jego rządów Polska stała się wysypiskiem odpadów bogatych krajów Europy.

Zobacz także: Tak piłkarze Meksyku przygotowują się do mundialu. Imprezują z prostytutkami

Pożar w Zgierzu. Harmonogram przekrętu

Historia składowiska pokazuje całkowitą bezradność państwa wobec szarej strefy zasypującej Polskę śmieciami. Wiele wskazuje na to, że właściciel składowiska prowadził fikcyjną działalność Green Tec Solutions przedstawia się jako producent styropianu. - Pod pretekstem gromadzenia surowców do Zgierza zwożono chemiczne odpady. Nigdy nie ruszyła linia do ich recyklingu - mówi Krzysztof Wójcik, dyrektor Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Łodzi.

Inspektorzy zainteresowali się składowiskiem po doniesieniu zaniepokojonego kierowcy TIR-a, który ujawnił, że przywiózł do Zgierza nielegalne śmieci z Wielkiej Brytanii. Cuchnęły i wylewały się z samochodu. W 2017 roku wszczęto pierwsze dochodzenie w sprawie nielegalnego importu 400 ton śmieci. Utknęło ono na etapie wymiany informacji pomiędzy polskim GIOŚ a brytyjską służbą ochrony środowiska.

Lokalni inspektorzy ochrony środowiska stwierdzili na składowisku szereg uchybień i nałożyli na spółkę 10 tys. zł kary. Przedsiębiorca nie płaci jej, tylko odwołuje się do GIOŚ. W kwietniu 2017 roku inspektorzy poprosili o interwencję strażaków oraz nadzór budowlany. Obie instytucje ujawniają naruszenia przepisów. Na składowisku chemicznych odpadów nie ma gaśnic ani hydrantów z wodą. Śmieciarzy nieoczekiwanie nie wspiera jednak starosta Zgierza, który nie zgadza się na cofnięcie zezwolenia na zbieranie odpadów. Góra śmieci rośnie.

Piękna pogoda na pożar

Podejrzane składowisko urzędnicy odwiedzają również w dniach 5-8 maja tego roku. Po okresie ładnej pogody podejrzewają, że lada dzień może spłonąć (trwa seria 60 podpaleń w innych częściach Polski). Przeczucie ich nie myli. Śmieci układane są pionowo w górę, na wysokich hałdach. Wszystko to grozi pożarem, na składowisku nie ma ani jednej gaśnicy. 25 maja, zanim ktokolwiek zainterweniował, góra śmieci idzie z dymem.

Po ugaszeniu pożaru starosta Zgierza Bogdan Jarota ogłasza w lokalnych mediach, że zarzuty o sprzyjanie śmieciarzom to atak polityczny na jego osobę. W tym samym czasie do starostwa zgłasza się przedstawiciel nowej spółki śmieciowej. Co ciekawe, jest ona zarejestrowana przez tego samego pełnomocnika, ma ten sam adres co Green Tec Solutions i zajmuje nawet sąsiednią działkę. Firma deklaruje działalność jako zbieranie odpadów łatwopalnych oraz pozostałości po spalonych opadach. Biznes rusza na nowo.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Polub WP Wiadomości