Trwa ładowanie...
d3x9746
Powrót do szkół. Warte uwagi słowa członka rady przy premierze Morawieckim

Powrót do szkół. Warte uwagi słowa członka rady przy premierze Morawieckim

Prof. Krzysztof Tomasiewicz z Uniwersytetu Medycznego w Lublinie był gościem Sebastiana Ogórka w programie "Newsroom" Wirtualnej Polski. Członek Rady Medycznej ds. COVID-19 przy Prezesie Rady Ministrów był pytany o ewentualny powrót dzieci do szkół. – Musimy być ostrożni, bo mamy na szali kwestię bezpieczeństwa epidemicznego i sferę edukacyjno-socjologiczno-psychologiczną – stwierdził prof. Tomasiewicz zaznaczając, że "już przy poprzednim odmrożeniu pojawiły się głosy o pewnej regionalizacji w uruchamianiu gałęzi gospodarki oraz szkolnictwa". We wtorek minister Adam Niedzielski zapowiadał, że "regionalizacja" jest "wręcz pewna". – Mam nadzieję, że te sugestie dotyczące regionalizacji będą uwzględnione – powiedział ekspert. Podczas rozmowy pojawiła się również kwestie niedawnej wypowiedzi ministra Przemysława Czarnka. Szef resortu edukacji stwierdził, że "jeśli tendencja spadkowa liczby zakażeń się utrzyma, kolejne grupy uczniów będą co tydzień wracać do szkoły: za tydzień klasy I-III, za dwa tygodnie klasy IV-VIII, a od 10 maja szkoły ponadpodstawowe". – Tempo trochę szybkie, zawrotne – ocenił prof. Tomasiewicz, dodając, że gdyby on miał decydować, to puściłby do szkół najmłodsze dzieci oraz monitorował sytuację epidemiczną. – Puszczenie wszystkich dzieci do szkół to chyba trochę za dużo – zaznaczył lekarz. Więcej w materiale wideo.

To są te odmrożenia gospodarcze, aRozwiń

Transkrypcja:

To są te odmrożenia gospodarcze, ale są jeszcze inne odmrożenia, odmrożenia związane z życiem publicznym, głównie życiem szkolnym. Tutaj Rada Medyczna także doradza, żeby stopniowo dopuszczać kolejne roczniki do szkoły? Już dzieci ze żłobków i przedszkoli poszły, w dalszej kolejności rozumiem, że klasy 1-3? Panie redaktorze, przede wszystkim ja zawsze podkreślam - kwestia szkoły, kwestia dzieci to jest niezwykłe trudny temat. I tutaj naprawdę musimy być bardzo ostrożni, bo mamy na szali z jednej strony kwestie bezpieczeństwa epidemiologicznego, z drugiej strony całą tą sferę edukacyjno-socjologiczno-psychologiczną, prawda, bo tak sobie można to w sumie nazwać. Natomiast już dawno... Jako ojciec dwójki dzieci zgadzam się z panem w stu procentach, nawet w 150. Ja też jestem ojcem dwójki dzieci, możesz już trochę starszych, ale zdajemy sobie sprawę z tego, co to znaczy dla dzieci siedzenie non stop przed telewizorem czy przed ekranem komputera. Natomiast myśmy już przy poprzednich odmrożeniach mówili o pewnej regionalizacji uruchamiania zarówno gałęzi gospodarki, ale przede wszystkim właśnie uruchamiania szkolnictwa. I ja mam nadzieję, że te sugestie dotyczące regionalizacji będą uwzględnione, bo wczoraj słyszeliśmy z ust bodajże ministra zdrowia o właśnie takim regionalnym podejściu do pewnych działań odmrażających. Czyli regionalizacja to jest dobry pomysł? Żebyśmy odmrażali tam, gdzie można i nie trzymali, nie patrzyli na całą Polskę jako na jeden twór, bo inaczej sytuacja wygląda na Śląsku, a inaczej na Podlasiu. Oczywiście, że tak. To nie jest jakiś nasz polski wymysł, bo przecież mamy te wszystkie kolory i powiaty i dystrykty w różnych krajach, chociażby we Włoszech, prawda, i tam jest to zróżnicowanie. Natomiast wydaje się, że - zresztą my widzimy po pierwsze wiodące województwa. W tych województwach widzimy wiodące regiony, wiodące miasta. No wiadomo, że Mazowsze z Warszawą olbrzymią, gdzie jest dużo zakażeń, będzie zawsze napędzało liczbę stwierdzonych zakażeń, także ciężko porównać Mazowieckie z Podlaskim na przykład. Więc regionalizacja to jest dobry pomysł. Jeszcze dodam tylko, że minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek mówił niedawno tak: "jeśli tendencja spadkowa liczby zakażeń utrzyma się, to kolejne grupy uczniów będą co tydzień wracać do szkoły. Za tydzień klasy 1-3, za dwa tygodnie 4-8, a od 10 maja szkoły ponadpodstawowe". Tak szybko możemy sobie pozwolić na odmrożenie szkół? Trochę tempo takie bym powiedział szybkie, zawrotne. Wydaje się, że ja osobiście gdybym miał decydować, puściłbym te dzieci młodsze i zobaczył jaka będzie tego konsekwencja. Takie zresztą były nasze rozmowy wcześniej, że ten system takiego monitorowania, w jaki sposób szkoły wpływają na szerzenie się epidemii, jest jednak konieczny. Tutaj oczywiście kwestia jest jeszcze maturzystów, a więc tutaj można jak gdyby nie iść, że tak powiem, kolejnymi rocznikami, tylko pomyśleć o tych biednych, nawet nie w cudzysłowie, dosłownie maturzystach, dlatego że oni - nie zazdroszczę im zdawania matur w takiej sytuacji. Ale może ta grupa jako grupa osób praktycznie dojrzałych, dorosłych, które mogą zastosować się do pewnych zaleceń, mogłaby być jak gdyby dopuszczona do takiej normalnej, może nie tyle nawet nauki, co egzaminów maturalnych. Także myślę, że jest to wykonalne. To było przerabiane rok temu i myślę, że z tych doświadczeń można skorzystać i również zrobić to w tej chwili. Natomiast puszczenie wszystkie dzieci na raz do szkoły to chyba troszkę za dużo.
d3x9746
d3x9746
Więcej tematów