Trwa ładowanie...
d2ydmd3
Nowe obostrzenia. Członek rady przy premierze Morawieckim zabrał głos

Nowe obostrzenia. Członek rady przy premierze Morawieckim zabrał głos

Trwa trzecia fala epidemii koronawirusa. Rząd zdecydował się na przedłużenie obowiązujących restrykcji do 25 kwietnia. O tym, jak wygląda udzielanie rekomendacji dotyczących obostrzeń, powiedział w programie "Newsroom" WP prof. Miłosz Parczewski, członek Rady Medycznej ds. epidemii COVID-19. - Trzeba pamiętać, że my doradzamy na miękko i to wypadkowa wielu różnych opinii, natomiast patrzymy na wskaźniki z tygodnia. Dziś pierwszy dzień, w którym jesteśmy bardziej uspokojeni. Widzimy, że liczba przypadków spadła w tej drugiej połowie tygodnia, kiedy ludzie się testują, nie mamy do czynienia z efektem weekendu, a od świąt minął już ponad tydzień. Jednak to dopiero pierwszy spokojniejszy dzień. Nie podejmujemy decyzji i nie dajemy rad (…) na podstawie jednego dnia. Obserwujemy trend tygodniowy i nie pozwala nam on jeszcze na otwarcie - powiedział. Jego zdaniem, pierwszych rekomendacji Rady Medycznej możemy spodziewać się w przyszłym tygodniu.

Witamy. Czy jesteśmy u szczytu trzRozwiń

Transkrypcja:

Witamy. Czy jesteśmy u szczytu trzeciej fali, czy jeszcze nie, no i pan ma taką możliwość, bo jak sądzę, mam nadzieję, że jest pan pytany o zdanie. Decydenci także pana o to zdanie pytają. Gdyby ktoś dzisiaj pana zapytał, na przykład pan premier zadzwonił i zapytał: panie profesorze, to do 25 kwietnia obostrzenia obowiązują, co się dalej dzieje, co się później dzieje, co powinienem zrobić? Może na przykład otworzyć rzeczywiście jakieś niektóre województwa, gdzie sytuacja jest najlżejsza, obserwować przez 2 tygodnie. Co by pan doradził z obostrzeniami z krokiem dalszym, panie profesorze? Trzeba pamiętać, że my doradzamy na miękko i to rzeczywiście jest wypadkowa wielu różnych opinii, natomiast my patrzymy na te wskaźniki z tygodnia. Dzisiaj jest pierwszy dzień, kiedy jesteśmy bardziej uspokojeni. Widzimy, że ta liczba przypadków jednak spadła w dzień w drugiej połowie tygodnia, wtedy kiedy ludzie się testują, nie mamy efektu weekendu i minął ponad tydzień od świąt. Ale to jest dopiero pierwszy dzień, kiedy jestem spokojniejszy. Więc nie podejmujemy decyzji i nie dajemy rad dłużej terminowych na za dwa tygodnie na podstawie jednego dnia. Jasne. Obserwujemy trend tygodniowy i jeszcze ten trend nie pozwala nam na otwarcie. Jasne, czyli w ogóle żadnych na razie, za wcześnie na jakiekolwiek rekomendacje w tej sekundzie, w tej chwili? W przyszłym tygodniu będziemy widzieli trochę to lepiej. Ale dzisiaj nie podejmujemy decyzji zachłyśnięci jednym lepszym dniem. Mam jedno pytanie, bo zainteresowało mnie to, co pan powiedział, że jakby być może się - i to jest pierwszy, jak rozumiem, taki wskaźniki i pierwsza taka iskierka nadziei, ale jest jakaś szansa, że ten efekt świąt nie będzie jednak tak dramatyczny, jak się bardzo wielu z nas obawiało? Że jest jakaś nadzieja po tych pierwszych danych - mówi pan, że to jest trochę oczyszczone już z tego weekendu, właśnie tydzień po świętach - jest szansa, że święta nie wpłynęły tak dramatycznie na pandemię, jak się baliśmy? Jest szansa. Jest szansa, dlatego że trzeba pamiętać, że średni czas od albo wprowadzenie restrykcji, albo rozluźnienie, albo jakiegoś zdarzenia takiego jak święta, do efektu epidemiologicznego to właśnie tydzień. Bo czas wylęgania wirusa to średnio 5,5-6 dni, więc to byłby ten moment. I też jakby mnie pocieszało to, co się działo po świętach Bożego Narodzenia. Myśmy nie mieli bardzo złej sytuacji i peaku poświątecznego.Czyli jakby to wskazuje, że jednak nasze społeczeństwo w jakiś sposób umie się zachować restrykcyjnie i te wydarzenia, które są związane z naturalnym skróceniem dystansów ,nie mają aż takiego złego wpływu na naszą epidemię w Polsce.
d2ydmd3
d2ydmd3
Więcej tematów