Mieczysław Wachowski - szara eminencja i jedna z najbardziej tajemniczych postaci III RP
Mieczysław Wachowski ma dziś 66 lat. Człowiek znikąd stał się w roku 1980 najpierw kierowcą Lecha Wałęsy, by potem zostać szarą eminencją III RP. Jak do tego doszło? Przedstawiamy historię zadziwiającej współpracy Lecha Wałęsy i Mieczysława Wachowskiego.
Tekst: Jacek Gądek
Skąd się wziął Mieczysław Wachowski?
Mieczysław Wachowski zna się z Lechem Wałęsą od 37 lat. Z wykształcenia jest mechanikiem-elektrykiem po technikum w Bydgoszczy, które ukończył w roku 1969. Jako młodzian należał do Związku Młodzieży Socjalistycznej. Studiów nie skończył, choć je podjął w Wyższej Szkole Morskiej w Gdyni. Pracował na Wyspach Brytyjskich jako mechanik.
Miał problem z nadużywaniem alkoholu, ale rzucił picie i w 1979 r. złożył śluby trzeźwości. Pracował w przemyśle stoczniowym, a potem jako taksówkarz. Zaczął się pojawiać w środowisku Ruchu Młodej Polski, ale nie był tuzem opozycji - jego działalność to głównie rozwożenie bibuły.
Jak mówi WP prof. Antoni Dudek, Wachowski kręcił się w Trójmieście w środowisku opozycji. - Kojarzono go jako taksówkarza związanego z półświatkiem - dodaje. Nie wyróżniał nie niczym szczególnym.
O Wachowskim niewiele jest w archiwach. Mówił o tym prof. Andrzej Friszke. - Nie wiem, co o nim sądzić, naprawdę. Bo nie ma materiałów archiwalnych na jego temat - stwierdził.
Na zdjęciu:
Gdańsk, 1981. Druga tura I Krajowego Zjazdu Delegatów NSZZ Solidarność w hali sportowo-widowiskowej Olivia. Mieczysław Wachowski, kierowca i asystent Lecha Wałęsy.
Kierowca i asystent Lecha Wałęsy
Jego kariera nabrała rozpędu, gdy został kierowcą i asystentem Lecha Wałęsy. Pojawienie się Mietka - jak mówią do niego znajomi - w najbliższym kręgu lidera "Solidarności" budziło zdziwienie opozycjonistów.
- To, że Wachowski dobrze prowadził, na pewno było wstępnym argumentem za zatrudnieniem go przy Wałęsie. Trzeba było dać Wałęsie kierowcę i padło na Wachowskiego - mówi prof. Dudek. Za kółkiem samochodu szefa "S" Wachowski zasiadł jesienią 1980 r. i był kierowcą - to też określenie znajomych - "Wałka" do stanu wojennego. - Na początku lat 80. Wachowski nie był publicznie znany, ale w kręgach pierwszej "Solidarności" postrzegano go już jako kogoś więcej niż tylko kierowcę, ale też asystenta Wałęsy - mówi prof. Dudek.
Taki start kariery Wachowskiego można uznawać za dziwny, ale prof. Dudek wyjaśnia, że tworzenie zaplecza Lecha Wałęsy odbywało się w wielkim chaosie. Między spędzającymi wspólnie dużo czasu Wałęsą i Wachowskim - ocenia Dudek - zaiskrzyło. Dlaczego? Według niego Wachowski miał takie cechy osobowości, które bardzo odpowiadały Wałęsie, a Wachowski "potrafił grać na próżności Wałęsy, który lubi hołdy". - Wachowski hołdował w bardzo sympatyczny sposób, a był zarazem bardzo sprawnym człowiekiem i organizatorem. Wałęsa go polubił - wskazuje historyk. Sprzyjającą okolicznością było też to, że oficjalny sekretarz Wałęsy - Andrzej Celiński - zwyczajnie nie nadawał się do pomagania szefowi w takich błahych sprawach jak codzienne zakupy. A Wachowski się przed tym nie bronił.
Na zdjęciu:
Warszawa, 1981. Przywódca NSZZ Solidarność Lech Wałęsa w samochodzie fiat 125p, którym jeździł na rozmowy z rządem i spotkania ze związkowcami. Za szybą tabliczka z najpopularniejszym wówczas na Zachodzie hasłem: It's exciting to be polish (To ekscytujące być Polakiem). Za kierownicą Mieczysław Wachowski.
Stan wojenny i czas rozwodu z Wałęsą
Po wprowadzeniu stanu wojennego (13 grudnia 1981 r.) opiekował się rodziną internowanego wówczas Lecha Wałęsy.
Sam Wachowski choć zatrzymany przez służby PRL, to został szybko wypuszczony. - Przez pewien czas był dość mocno zaangażowany w pomoc Danucie Wałęsowej aż do wypuszczenia Wałęsy z internowania - wskazuje prof. Dudek. Ten czas sprawił, że Wałęsa był i taki pozostał bardzo wdzięczny Wachowskiemu. - Mietek był bardzo dobrym przyjacielem. Był ze mną w trudnych czasach stanu wojennego. Sprawdził się - chwaliła go po latach Danuta Wałęsa.
Prywatnie Wachowski był wtedy Wałęsom bardzo pomocny, ale po stanie wojennym przestał utrzymywać kontakty z "Solidarnością" i Lechem Wałęsą. To zerwanie do dziś budzi wątpliwości byłych opozycjonistów i historyków. - Wachowski jakby się zdematerializował. Nie było go już przy Wałęsie - mówi prof. Dudek. Co wtedy robił? Na pewno część tego czasu spędził za granicą, pływał też po świecie, a nawet dookoła świata, stąd jeden z jego przydomków: Żeglarz. Ale bardziej popularny jest "Cień" i "Kapciowy".
Na zdjęciu:
Gdańsk, 2006. Przyjęcie imieninowe Danuty i Lecha Wałęsów.
Powrót Wachowskiego - kampania Lecha Wałęsy
Wachowski ledwo wrócił z morskiej podróży "Zawiszą Czarnym" dookoła świata, by odnaleźć się w cieniu Lecha Wałęsy. - W końcowej fazie kampanii prezydenckiej Lecha Wałęsy w 1990 r., gdy oczywiste już było, że zostanie prezydentem, Wachowski znów nagle się objawił. Wiele osób, które wcześniej miały co do niego podejrzenia, nabrało wręcz pewności, że Wachowski jest wtyczką tajnych służb w otoczeniu Wałęsy - mówi prof. Dudek.
- Czynienie z życia Wachowskiego historii szpiegowskiej jest błędem. Nawet jeśli Wachowski miał jakieś kontakty ze służbami, to na pewno nie został oddelegowany "na odcinek" Wałęsy, ale wyniknąć one mogły później. Zresztą przez lata szukano dowodów na jego współpracę ze służbami i niczego znaczącego nie znaleziono - mówi prof. Dudek. Historyk zupełnie nie wyklucza, że Wachowski miał kontakty ze służbami PRL, ale podkreśla: - Moim zdaniem był kimś w rodzaju pośrednika i kanału komunikacji między Wałęsą a ludźmi z aparatu PRL.
Na zdjęciu:
Gdańsk, 1990. II Krajowy Zjazd Delegatów NSZZ Solidarność w hali widowiskowo-sportowej Olivia (19-24 kwietnia 1990). Nz. przewodniczący NSZZ Solidarność Lech Wałęsa (L) wita się ze swoim byłym kierowcą Mieczysławem Wachowskim. W głębi premier RP Tadeusz Mazowiecki (C).
Wachowski - człowiek do zadań specjalnych w Belwederze
W Kancelarii Prezydenta Lecha Wałęsy Wachowski został szefem gabinetu. Formalnie nie jest to znaczące stanowisko. - Jego pozycja jednak systematycznie rosła. Stopniowo eliminował inne znaczące w Belwederze osoby. Stawał się też postacią coraz bardziej złowrogą - zwłaszcza od momentu rozpoczęcia konfliktu Wałęsy z braćmi Lechem i Jarosławem Kaczyńskimi.
Apogeum krytyki Wachowskiego była książka "Lewy Czerwcowy" wydana na początku 1993 r. przez Piotra Semkę i Jacka Kurskiego. - Wachowski był tam przedstawiono jako postać demoniczna - mówi prof. Dudek. Jarosław Kaczyński opisywał go jako "kapciowego" Lecha Wałęsy i formułował zarzut o agenturalności Wachowskiego.
Wachowski wyrósł na szarą eminencję Belwederu. - Z ramienia prezydenta został głównym kadrowym w wojsku i okolicach. Spotykał się z generałami, omawiał awanse i nowe nominacje. Była to rola daleko wykraczająca poza kompetencje szefa gabinetu prezydenta - opisuje historyk. Jak dodaje, prowadził też rozmowy polityczne np. w sprawach powoływania kolejnych rządów.
Na zdjęciu:
Warszawa, 1991. Prezydent Lech Wałęsa i Mieczysław Wachowski w Sejmie.
"Kto nie z Mieciem, tego zmieciem", czyli Wachowski ministrem
O ile z Wałęsą Wachowski znajdował wspólny język, to inni urzędnicy przez niego odchodzili z Kancelarii Prezydenta. Stąd wzięło się powiedzenie: kto nie z Mieciem, tego zmieciem. - Wielu uważało, że nawet odejście Andrzeja Drzycimskiego, długoletniego rzecznika prasowego Wałęsy, miało związek z Wachowskim. A na pewno Wachowski miał wpływ na odejście prof. Lecha Falandysza, głównego prawnika i doradcy prezydenta - mówi prof. Dudek.
Już jako minister w kancelarii Wałęsy w praktyce był prawą ręką prezydenta. - Załatwiał za niego rzeczy, których Wałęsa nie chciał załatwiać osobiście, także takie poufne. W pewnym momencie nie sposób się było dostać do Wałęsy bez zgody Wachowskiego. To on był śluzą, przez którą trzeba było się dostać do Wałęsy - mówi prof. Dudek.
Co jednak ciekawe, na kilka miesięcy przed wyborami prezydenckimi 1995 r. Wachowski odszedł z Kancelarii Prezydenta. - Wałęsa sam uznał, że Wachowski jest już takim obciążeniem, że musi go usunąć. Moim zdaniem było to zresztą umówione i gdyby Wałęsa wygrał wybory, to Wachowski szybko by wrócił, bo nie było widać cienia konfliktu między nimi - mówi prof. Dudek.
Na zdjęciu:
1992. Morze Bałtyckie na trasie Ustka-Gdynia. W Centrum Szkolenia Marynarki Wojennej im. wiceadmirała Józefa Unruga w Ustce odbyła się przysięga wojskowa. Na uroczystość przybył prezydent RP Lech Wałęsa, którego najstarszy syn Bogdan odbywa zasadniczą służbę wojskową w Marynarce Wojennej. Po przysiędze prezydent odpłynął do Gdyni na pokładzie kutra rakietowego Orkan.
Oskarżenia pod adresem Wachowskiego: od narkobiznesu po "Słowika"
Mieczysław Wachowski wielokrotnie był oskarżany, a to o przestępstwa kryminalne - jak udział w narkobiznesie - a to o agenturalność. Nie był jednak skazywany. Najgłośniej wokół Wachowskiego było, gdy posądzano go o wzięcie łapówki w wysokości 150 tys. dolarów za doprowadzenie do ułaskawienia jednego z najgroźniejszych gangsterów - Andrzeja Zielińskiego "Słowika".
Świadek koronny ps. "Masa" zeznawał, że w 1995 r. gangsterzy "pili za zdrowie osób, którym 'Słowik’ zawdzięczał ułaskawienie, między innymi wśród tych osób był ówczesny minister prezydenta Wałęsy". Były współpracownik Lecha Wałęsy był też podejrzany o usiłowanie wyłudzenia 2 mln zł od biznesmena irackiego pochodzenia, w zamian za pomoc w zwolnieniu go z aresztu i próbę oszukania na milion złotych podłódzkich biznesmenów oraz ukrywanie tajnych dokumentów. Był w związku z tymi zarzutami nawet aresztowany, ale po wpłaceniu poręczenia w wysokości 200 tys. zł opuścił areszt śledczy.
Lech Kaczyński nazwał Wachowskiego "wielokrotnym przestępcą", za co ten wytoczył mu proces i go wygrał. Ze spraw natury finansowej też nie wyniknął żaden wyrok skazujący.
Na zdjęciu: Łódź, rok 2007. Były doradca prezydenta RP Lecha Wałęsy, Mieczysław Wachowski po wpłaceniu poręczenia w wysokości 200 tys. zł. opuścił areszt śledczy w Łodzi, gdzie osadzono go po aresztowaniu 19 stycznia. Wachowski jest podejrzany o usiłowanie wyłudzenia dwóch milionów zł od biznesmena irackiego pochodzenia, w zamian za pomoc w zwolnieniu go z aresztu, próbę oszukania na milion złotych podłódzkich biznesmenów i ukrywanie tajnych dokumentów.
Trzecie objawienie Wachowskiego
Kilka minionych lat dla Wachowskiego to głownie walka z chorobą nowotworową gardła. Dwa lata temu Wachowski został nowym prezesem Instytutu Lecha Wałęsy, zastępując Piotra Gulczyńskiego. Kilka dni temu jednak odszedł z tego fotela, tłumacząc to nawrotem choroby.
- Jeśli Wachowski jest dla Wałęsy zderzakiem, to wielokrotnego użytku, bo przecież już trzy razy wystąpił w tej roli. Panowie mają już swoje lata, więc to już pewnie ostatnia rola Wachowskiego przy Wałęsie - mówi prof. Antoni Dudek.
Mieczysław Wachowski mówił Wirtualnej Polsce, że już 5 września złożył rezygnację ze stanowiska prezesa ILW. - Wyszedłem z raka gardła, ale znów zaczyna się coś dziać z moimi strunami głosowymi. Teraz zdrowie jest dla mnie ważniejsze. Chcę jeszcze powalczyć o swoje życie, więc muszę się pilnować i oszczędzać - podkreślał Wachowski. Jak dodawał, wcześniej rozmawiał ze swoim szefem - Lechem Wałęsą. - Podszedł do tego spokojnie - zauważa.
Na zdjęciu:
Gdańsk, 2014. Były prezydent Lech Wałęsa w towarzystwie dyrektora Instytutu Lecha Wałęsy Mieczysława Wachowskiego.