Trwa ładowanie...
dy52bnb

Makowski: "Covidowa Noc Kupały" [OPINIA]

To, co wydarzyło się w weekend w Zakopanem przypominało bardziej sceny z "Walki postu z karnawałem" Pietera Breugla, niż sam środek pandemii. Pierwszy dzień poluzowania restrykcji koronawirusowych część Polaków postanowiła przywitać tak, jakby jutra nie było. Krupówki zamieniły się w centrum antylockdownowego karnawału.
Share
Zakopane i najazd turystów. Policja przez wiele godzin musiała upominać turystów gromadzących się na Krupówkach. Fot: TOMASZ DNO, Polska Press
Zakopane i najazd turystów. Policja przez wiele godzin musiała upominać turystów gromadzących się na Krupówkach. Fot: TOMASZ DNO, Polska PressŹródło: PAP
dy52bnb

Za nami Tłusty Czwartek, przed nami Środa Popielcowa, a gdzieś pomiędzy - cała przestrzeń do puszczenia hamulców, odreagowania, konsumpcji i alkoholu. Rzecz dzieje się w prowincjonalnym mieście; ludzie tańczą, śpiewają, ktoś leży na ziemi, inni się szarpią. Na błocie widać rozdeptane jedzenie. W powietrzu miesza się groza z błazeństwem, powaga z absurdem.

Tak metaforyczną i dosłowną "Walkę postu z karnawałem" w XVI wieku przedstawił słynny niderlandzki malarz, ale równie dobrze mógłby wziąć za temat zakopiańskie Krupówki w drugi weekend lutego 2021 roku. Czy poza zmianą technologii, coś zmieniło się przez te pięć stuleci w naturze człowieka? Jak widać niewiele.

Nadal z przekorą podchodzimy do wszystkiego, co stara nam się narzucić państwo, jesteśmy mądrzejsi od stanowionych praw, musimy "upuszczać pary" - bez względu na możliwe konsekwencje.

dy52bnb

Trudno o inne refleksje, gdy widzi się weekendowy najazd 20 tys. turystów na Zakopane, którzy w szczycie pandemii w stolicy polskich Tatr postawili jeszcze jeden - szczyt krótkowzroczności. Policja zwłaszcza w piątek i sobotę miała ręce pełne roboty, podejmując 294 interwencji, legitymując 512 osób oraz nakładając 165 mandatów. Nie obyło się bez bójek z mundurowymi, ale i manifestacyjnego przechadzania się po Krupówkach bez maseczek.

Tak wyglądały w praktyce zapewnienia, że gdy tylko władza poluzuje obostrzenia, Polacy wykażą się rozsądkiem i umiarkowaniem. Zachowają dystans społeczny, rozumiejąc, że gra toczy się o znalezienie idealnej równowagi między znoszeniem lockdownu a zapobieganiem kolejnej fali pandemii.

Tłumy turystów w Zakopanem

Reporter WP z kamerą podczas pierwszego weekendu po poluzowaniu obostrzeń

dy52bnb

Gdy kolejnej europejskie państwa wprowadzają albo przedłużają godziny policyjne, gdy nawet w Australii i Nowej Zelandii władze zamrażają życie społeczne, w Zakopanem tysiące osób postanowiły urządzić covidową Noc Kupały w środku zimy. Z głośników leciała skoczna muzyka, tłumy stały w kolejce do otwartej restauracji, Iwan Komarenko z biało-czerwoną opaską na ręku śpiewał "wolnym Polakom", którzy pandemii się nie boją. Bo w sumie czego się bać, skoro wirusa nie widać?

I nie chodzi tutaj o lekceważenie ludzi, którzy chcieli odpocząć. Nie idzie o brak empatii wobec przedsiębiorców, którzy żyją na granicy bankructwa. Rzecz nie w usprawiedliwianiu nieudolnej polityki rządu. Tu chodzi o coś więcej. O odpowiedzialność przed innymi ludźmi, solidarność społeczną, odrobinę oleju w głowie - który przełoży się na realną walkę z koronawirusem i szybszy powrót do nowej normalności. Drogi na skróty nie ma.

Marcin Makowski dla WP Opinie

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

dy52bnb

Podziel się opinią

Share
dy52bnb
dy52bnb
Więcej tematów