Trwa ładowanie...

Jacek Jaworek poszukiwany. Rodzina dzwoniła na numer alarmowy

Podejrzany o zabójstwo trzyosobowej rodziny Jacek Jaworek nadal jest nieuchwytny. Tymczasem, jak nieoficjalnie ustaliła Wirtualna Polska, tuż przed tragicznymi wydarzeniami jeden z domowników zadzwonił na numer alarmowy 112. - Nikt się nie odzywał, ktoś musiał bardzo się bać. W tle było słychać krzyki - mówi nasz informator. Po tym, jak namierzono numer telefonu, na miejsce został wysłany patrol policji.

Share
Tragedia w Borowcach. Ponad 200 policjantów przeczesuje teren pod Częstochową
Tragedia w Borowcach. Ponad 200 policjantów przeczesuje teren pod Częstochową Źródło: Śląska Policja
d2lyquo

- Podczas rodzinnej awantury na numer 112 zadzwonił ktoś z domu. Nie odzywał się, w tle było słychać krzyki, wyzwiska, domową sprzeczkę. Ktoś chciał za wszelką cenę poinformować szybko służby o tym, co się dzieje w domu - mówi Wirtualnej Polsce jeden ze śledczych znających kulisy sprawy.

Telefon udało się namierzyć w Centrum Powiadamiania Ratunkowego. Operator CPR przekazał informacje o miejscu awantury miejscowej policji. Po 12 minutach na miejscu pojawił się patrol z funkcjonariuszami.

- Policjanci, którzy przyjechali, zastali wstrząsający widok: mnóstwo krwi, ślady po kulach i trzy martwe osoby. Od razu wezwano posiłki - mówi nam jeden ze śledczych znających kulisy sprawy. Do tragedii miało dojść między 1 a 2 w nocy z piątku na sobotę.

d2lyquo

W tym czasie podejrzany o zabójstwo oddalał się przez las, który - jak wcześniej informowaliśmy - bardzo dobrze znał. Nieoficjalnie, większe siły policyjne pojawiły się po kilkudziesięciu minutach. W nocy przyjechał również wezwany na miejsce prokurator, a także specjalistyczna ekipa i pracownicy zakładu medycyny sądowej.

Jacek Jaworek. Dramatyczny przebieg zdarzenia

Według informacji "Faktu", Jacek Jaworek miał oddać kilkanaście strzałów w kierunku rodziny swojego brata. Siedem kul miało trafić 44-letniego Janusza, dwie jego żonę Justynę i co najmniej jedna ich 17-letniego syna Jakuba. Przeżył drugi 13-letni syn, który schował się najpierw w szafie, a później uciekł przez okno.

"Morderca celował z bliska, jego ofiary zginęły na miejscu. Nie było szansy na jakikolwiek ratunek. Gdy przyjechali śledczy, znaleźli ciała rodziny, które tonęły w kałużach krwi. Część wystrzelonych kul utkwiła w ścianach domu jednorodzinnego. To świadczy o tym, że morderca strzelał na oślep" - opisuje tragedię "Fakt".

Akcja poszukiwawcza podejrzanego Jacka Jaworka trwa już piątą dobę. Bierze w niej udział ponad 200 funkcjonariuszy. Wykorzystywany jest specjalistyczny sprzęt - drony z kamerą termowizyjną i mobilne centrum wsparcia, czyli specjalistyczny wóz, do którego trafia sygnał z urządzeń nawigacyjnych, jakie mają ze sobą przeczesujący teren mundurowi. Od poniedziałku do działań śledczych włączyli się policjanci z Niemiec, którzy przywieźli ze sobą psy saksońskie.

d2lyquo

- Cały czas sprawdzamy sygnały spływające do nas od społeczeństwa i innych służb. Nadal trwa mapowanie terenu w pobliżu miejsca zbrodni - powiedział WP mł. asp. Kamil Sowiński z częstochowskiej policji. - Zbieramy kolejne materiały w tej sprawie i przesłuchujemy świadków - dodał.

We wtorek po południu sąd zdecydował, że Jacek Jaworek poszukiwany jest listem gończym. Według prokuratury możliwym motywem zbrodni był konflikt rodzinny wokół pieniędzy - podziału ojcowizny.

Przemysław Czarnek krytykowany. "Z polskiej szkoły chce zrobić zakony albo sekty"

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d2lyquo

Podziel się opinią

Share
d2lyquo
d2lyquo
Więcej tematów