Gigantyczna afera wiatrakowa. Skarb Państwa mógł stracić 1,4 miliarda złotych

Służby i ABW sprawdzają umowy z 2013 roku zawarte przez konsorcjum państwowych spółek: PGE i Energę, dotyczące zakupu farm wiatrowych od zagranicznych koncernów. Straty wyrządzone transakcją, która była w rzeczywistości zakupem wirtualnych projektów, szacowane są na 1,4 miliarda złotych. Mimo to nikt do tej pory nie poniósł odpowiedzialności.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
W 2013 roku PGE i Energa Hydro wydały na zakup farm wiatrowych 1,1 miliarda złotych
W 2013 roku PGE i Energa Hydro wydały na zakup farm wiatrowych 1,1 miliarda złotych (Agencja Gazeta, Fot: Renata Dąbrowska)
WP

Jest 2013 rok. Na czele Polskiej Grupy Energetycznej stoi zaufany człowiek Donalda Tuska – Krzysztof Kilian. PGE ma ambitny plan przejęcia gotowych farm i projektów farm wiatrowych od dwóch zagranicznych spółek: duńskiej Dong Energy oraz hiszpańskiej Iberdrola Renovables Energia.

Transakcja za ponad miliard złotych

28 czerwca 2013 roku konsorcjum PGE oraz Energa Hydro (spółka zależna od Energa S.A.) zawierają z Dong Energy umowę, dzięki której przejmują portfel farm wiatrowych w Polsce. Dokładniej dwie działające farmy w Karnicach i Jagniątkowie (zachodniopomorskie), a także pakiet dziewięciu projektów, które miały być zrealizowane w latach 2014 - 2018. Wartość transakcji to 710,7 mln zł. Z kolei 31 lipca 2013 roku podobną umowę zawarto z firmą Iberdrola. Tym razem przejęto trzy operujące farmy wiatrowe i kolejny pakiet dwóch projektów. Termin realizacji 2014 -2016. Wartość transakcji 392,4 mln zł. Zgodę na zakup wydaje Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

WP

- Transakcja przejęcia farm wiatrowych wpisuje się w strategiczny rozwój Grupy Kapitałowej PGE w energetyce wiatrowej na lądzie oraz poszerzenie przez Grupę PGE kluczowych kompetencji w obszarze zarządzania projektami w tej dziedzinie. Transakcja obejmuje także przejęcie zespołu pracowników DONG Energy i Iberdrola w Polsce - chwaliła się wtedy spółka w komunikacie.

Wirtualne projekty do kosza

Realizacja i nadzór nad inwestycjami przypadły w udziale specjalnie do tego powołanej spółce – PGE Energia Odnawialna. Szybko się jednak okazuje, że transakcja jest chybiona i trudno ją będzie zrealizować. – Po pierwsze od samego początku istniało wysokie ryzyko niezrealizowania, po drugie przepisy dotyczące Odnawialnych Źródeł Energii nie były dopracowane, a po trzecie okazało się, że do zakupu udziałów w zagranicznych firmach wykorzystano inną wartość wyceny tych przedsiębiorstw – mówi nam nasz informator z PGE znający kulisy transakcji.

Działające obiekty PGE Energia Odnawialna. PGE Energia Odnawialna
Podziel się
WP

- W efekcie spośród 11 projektów tylko 2 zostały zrealizowane. Pozostałe 9 projektów nie przekazano w ogóle do eksploatacji: dwa projekty zamrożono, trzy projekty uzależniono od wprowadzenia odpowiednich narzędzi prawnych, a realizację czterech w ogóle zaniechano - ujawnia nam nasze źródło z PGE. Zamiast zysków z inwestycji, szybko pojawiły się straty. Wszystkie przejęte farmy wiatrowe i projekty farm zostały objęte odpisami z tytułu utraty ich wartości. Łączna wartość odpisów w latach 2015-2016, a więc strat poniesionych przez Skarb Państwa wyniosła 530 794 tys. zł.

Te dwa zrealizowane projekty to Kisielice II i Karwice. Wartość ukończonych projektów wynosi 49,5 mln zł. Pozostałe 9 projektów (1 projekt od Iberdrola - Kisielice III i 8 projektów od Dong Energy - Karnice II, Rybice, Starza, Karnice III, Bielice, Bielice Ext. Wirówek, Bukowo, Olecko) nie zostały zrealizowane. Ich wartość wyniosła 256,2 mln zł.

W przypadku dwóch projektów (Karnice III i Bukowo) wstrzymano realizację do 31 grudnia 2018 r. W przypadku 4 projektów (Kisielice III, Bielice, Bielice Ext. Wirówek, Olecko) zaniechano realizacji. Uruchomienie 3 projektów (Karnice II, Rybice, Starza) było od początku bardzo ryzykowne.

WP

Zobacz także: "Premier Morawiecki walczył z komuną jako 13-latek? To możliwe"

Sprawa wyszła na jaw dzięki „Audytowi przejęcia przez PGE Polską Grupę Energetyczną projektów inwestycyjnych od Dong Energy oraz Iberdrola Renawables Polska i ich realizacji przez PGE Energia Odnawialna”. Audyt liczy sobie 98 stron i powstał w styczniu tego roku.

WP

Audyt obnaża transakcję

Według kontrolerów, umowa od początku budziła ogromne wątpliwości. "Przy przeprowadzeniu wyceny przyjęty został 25-letni okres użyteczności ekonomicznej, co jest nieadekwatne do okresu 15-, 20-letniego użytkowania farmy wiatrowej w obowiązującej strategii grupy PGE na lata 2012- 2035. (…) W okresie kiedy miał miejsce proces nabywania aktywów od Dong i Iberdrola jednym z najistotniejszych ryzyk (…) był brak ustabilizowanego środowiska regulacyjnego" – czytamy w audycie.

Przy okazji audytu kontrolerzy natrafiają na brak dokumentacji dotyczącej transakcji z 2013 roku. "Audytorzy zidentyfikowali brak m.in. materiałów stanowiących źródło informacji o możliwości zakupu udziałów Dong Energy, na podstawie których Zarząd PGE podjął decyzję o rozpoczęciu działań" - ujawniają audytorzy.

W swoich wnioskach końcowych sygnalizują to przełożonym. "Mając na uwadze niepewność co do kompletności przekazanej audytorom dokumentacji, jak również z uwagi na toczące się postępowanie prokuratorskie dotyczące przedmiotowej transakcji audytorzy odstępują od formułowania rekomendacji (…)" – czytamy w raporcie.

WP

Służby sprawdzają, kto zawinił

Sprawą na początku ubiegłego roku zajęła się Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, a także Prokuratura. - Prokuratura Regionalna w Lublinie prowadzi postępowanie przygotowawcze w sprawie wyrządzenia szkody majątkowej w wielkich rozmiarach w kwocie co najmniej 250.000.000 zł w mieniu Polskiej Grupy Energetycznej S.A. należącej do Skarbu Państwa, wskutek nadużycia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez osoby zobowiązane do zajmowania się sprawami majątkowymi spółki w związku z przygotowaniem i przeprowadzeniem w 2013 r. w Warszawie transakcji zakupu udziałów i akcji spółek Iberdrola Renevables Polska Sp. z o.o. i Dong Energy Wind Power A/S, zarządzających farmami wiatrowymi oraz rozwijających projekty farm wiatrowych na terenie Polski, tj. o czyn z art. 296 § 1 i 3 k.k. w zw. z art. 12 k.k. Przedmiotowe śledztwo znajduje się w fazie in rem. Nikomu nie postawiono zarzutów – informuje nas Arkadiusz Jaraszek z prokuratury krajowej.

Według śledczych, kwota strat poniesionych po podpisaniu umowy jest nie mniejsza niż 250 milionów złotych. Przypomnijmy, że w audycie ta kwota jest ponad dwa razy większa – 530 milionów złotych.

Jeszcze większe straty z tytułu niezrealizowanych projektów farm wiatrowych miała ponieść Energa. Tu kwota sięga ponad miliard złotych.

- Do śledztwa dotyczącego PGE dołączono również śledztwo w sprawie nadużycia udzielonych uprawnień przez osoby kierujące Energa Hydro Sp. z o.o. oraz Energa S.A. polegającego na podpisaniu niekorzystnych umów dotyczących nabycia aktywów farm wiatrowych w postaci udziałów w spółkach wchodzących w skład Dong Energy oraz udziałów w Iberdrola Renewables Polska Sp. z o.o. i wyrządzenia tym szkody w wielkich rozmiarach w kwocie 1 153 422 131 zł, tj. o czyn z art. 296 § 1 i 3 kk w zw. z art. 12 kk. - dodaje prokurator Arkadiusz Jaraszek.

PGE w roli pokrzywdzonego

Co na to PGE? - W styczniu 2017 r. PGE Polska Grupa Energetyczna została powiadomiona, że na podstawie zebranych przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego dokumentów, w mieniu PGE Polskiej Grupy Energetycznej zostało wszczęte śledztwo w sprawie wyrządzenia szkody majątkowej wielkich rozmiarów w związku z przygotowaniem oraz przeprowadzeniem w 2013 r. w Warszawie transakcji zakupu udziałów w spółce Iberdrola Renewables Polska sp. z o.o. oraz udziałów i akcji w spółkach należących do Dong Energy Wind Power A/S zarządzających farmami wiatrowymi oraz rozwijających projekty farm wiatrowych na terenie Polski. Chodzi o przestępstwo z art. 296 § 1 i § 3 Kodeksu karnego w związku z art. 12 Kodeksu karnego. Obecnie toczy się postępowanie przygotowawcze w przedmiotowej sprawie. PGE w przedmiotowym postępowaniu przysługuje status pokrzywdzonego. Ze względu na dobro śledztwa nie możemy udzielać szczegółowych informacji – informuje nas Maciej Szczepaniuk, rzecznik prasowy PGE.

Z kolei ministerstwo energii, które nazdoruje w/w spółki przesłało nam jedynie lakoniczny komunikat. - Poruszana przez Pana sprawa dotyczy działalności PGE Polska Grupa Energetyczna S.A. Spółka ta jest notowana na GPW i jest objęta reżimem aktów prawnych regulujących publikowanie informacji bieżących i okresowych przekazywanych przez emitentów papierów wartościowych. Wobec tego uprzejmie prosimy, aby o informacje dotyczące tego zagadnienia zwrócił się Pan bezpośrednio do PGE Polska Grupa Energetyczna S.A. – przekazał nam wydział prasowy.

Natomiast ABW nie chciało informować o prowadzonych czynnościach. - Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego nie podaje do wiadomości publicznej, czy prowadzi działania, bez względu na to czy w konkretnym przypadku są lub nie są podejmowane pewne czynności - poinformował nas wydział prasowy ABW.

Puentą do całej sprawy niech będzie wypowiedź ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego z lutego 2018 roku. Wypowiedź bardzo symboliczna.

- Bardzo niechętnie widzę zakup farm wiatrowych przez spółki energetyczne; wolę, żeby budowały nowe. Jeżeli ktoś zbudował farmy na terenie Polski, to niech je utrzymuje i niech dostarcza prąd. Natomiast my mamy jeszcze sporo do zrobienia, żeby wypełnić zobowiązania Komisji Europejskiej w zakresie liczby farm wiatrowych w Polsce. Jeżeli którąkolwiek naszą spółkę stać na to, żeby inwestować, to będą jeszcze w tym roku otwarte aukcje i w tych aukcjach każdy się zobowiązuje do wytworzenia energii z OZE, ale my patrzymy na to, żeby powstawały nowe inwestycje w tej dziedzinie – i chcemy finansować te nowe inwestycje, żeby w Polsce było więcej odnawialnych źródeł energii – mówił Tchórzewski w wywiadzie dla PAP.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Polub WP Wiadomości
WP
WP