Trwa ładowanie...
dcpsg5f

Francuski kandydat chce nałożenia sankcji na Polskę. W co gra Macron?

Faworyt do wygrania francuskich wyborów prezydenckich Emmanuel Macron opowiedział się za nałożeniem na Polskę sankcji. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta: bo w ten sposób może zdobyć głosy wyborców Le Pen. Ale jego wypowiedź nie pozostanie bez znaczenia na sytuację Polski w UE.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Emmanuel Macron
Emmanuel Macron (AFP, Fot: PHILIPPE LOPEZ)
dcpsg5f

- W ciągu trzech miesięcy po wybraniu mnie podjęta zostanie decyzja w sprawie Polski - powiedział Macron dziennikowi "Voix du Nord". - Nie możemy tolerować kraju, który w Unii Europejskiej rozgrywa różnice kosztów społecznych i który narusza wszystkie zasady Unii - dodał.

Wypowiedź Macrona wywołała w Polsce burzę i odbiła się echem w całej Unii, ale nie powinna być wielkim zaskoczeniem. Będąc najbardziej prounijnym kandydatem w stawce, który opowiada się za ściślejszą współpracą, Macron podziela dominujący w kręgach głównego nurtu europejskiej polityki krytyczny osąd działań polskiego rządu w kwestii respektowania rządów prawa i nie jest pierwszym politykiem wzywającym do ukarania Warszawy za te transgresje.

Ograć Le Pen populizmem

Zaskakiwać może jednak kontekst wypowiedzi. Mówiąc o "rozgrywaniu różnic kosztów społecznych" Macron nawiązał do kwestii przeniesienia produkcji firmy Whirlpool z fabryki z jego rodzinnego Amiens do Łodzi - fabryki, którą to, w ślad za Le Pen, odwiedził dzień wcześniej. Polityk zaznaczył co prawda, że sankcje miałyby dotyczyć tylko kwestii praworządności, ale przesłanie jego wypowiedzi było jednoznaczne.

dcpsg5f

Jak tłumaczy Martin Michelot, francuski politolog z Instytutu Europeum w Pradze, Macron wykorzystał w ten sposób kwestię, by pokazać się jako obrońca francuskich interesów.

- Macron musiał jakoś wyjaśnić swoją pozycję dotyczącą Whirlpoolu i mocniej podkreślić swoją wolę walki przeciwko zamknięciu tej fabryki. Szczególnie po tym, jak Le Pen obiecała nacjonalizację zakładu - mówi ekspert. - Macron oczywiście nie może tego zrobić, ani powstrzymać przeniesienia produkcji, więc musiał pokazać stanowczość w innej kwestii. Pomieszanie antyliberalnej postawy polskiego rządu z "dumpingiem społecznym" było wygodnym sposobem, aby to zrobić - wyjaśnia.

Jak wyjaśnił, Macron chciał w ten sposób zasygnalizować, że "nie pozwoli, by UE funkcjonowała tak jak obecnie".
- Szkoda jedynie, że może się to odbić na stosunkach polsko-francuskich, które od dawna są trudne - dodaje.
Podobnego zdania jest dr Marcin Zaborowski z pisma Visegrad Insight.

- Te dwie sprawy były być może połączone w przekazie, ale w rzeczywistości są to dwie zupełnie odrębne kwestie. Jeśli chodzi o to, że produkcja jest przenoszona z krajów o wyższych kosztach pracy do tych o tańszych, to taka jest logika zasad rządzących Unią i Macron o tym doskonale wie - ocenia dr Marcin Zaborowski, ekspert Visegrad Insight. - To był taki populistyczny argument mający zadziałać na wyborców w Amiens, którzy zdecydowanie poparli Le Pen - dodaje.

dcpsg5f

Sankcje coraz bardziej realne

Nie znaczy to, że wypowiedź Macrona nie będzie miała wpływu na to, jak rozstrzygnięta zostanie prowadzona przeciwko Polsce procedura w kwestii praworządności, która wobec braku pozytywnej odpowiedzi ze strony Warszawy stopniowo zmierza do końca. Choć formalnie propozycję uruchomienia sankcji z tytułu artykułu 7. traktatu o Unii Europejskiej - (sankcje te obejmować mogą m.in. pozbawienie prawa głosu w Radzie UE) składa Komisja Europejska, jej decyzja zależy od tego, jak do sprawy podejdą państwa członkowskie Unii. Tu Francja ma kluczowe znaczenie.

- Francja jest jednym z dwóch najważniejszych państw UE, dlatego ta deklaracja nie jest bez znaczenia. Pamiętajmy jednak, że chodzi o sankcje nie przeciwko Polsce, lecz obecnemu polskiemu rządowi - mówi Zaborowski.

Spełnienie obietnicy Macrona będzie bardzo trudne, bo do stwierdzenia poważnego naruszenia praworządności - co pozwoli potem do pozbawienia państwa prawa głosu - potrzebna jest jednomyślna decyzja państw UE. Ale jak przewiduje Michelot, jednoznaczna postawa Francji może mieć wpływ na to, jak zachowają się inne państwa.

- To będzie ciężkie, ale będzie to też dobry sprawdzian relacji francusko-niemieckich, bo poparcie Berlina będzie w tej kwestii niezbędne. Ale to też sposób na to, by skłonić inne państwa, które unikały zajęcia stanowiska w tej sprawie do jasnego określenia się, co zamierzają zrobić w kwestii obrony praworządności - dodał.

dcpsg5f

Podziel się opinią

Share

dcpsg5f

dcpsg5f
Więcej tematów