ycipk-447o2b

Dymisja szefa SOP. Znamy kulisy odejścia Tomasza Miłkowskiego

Jak ustaliła nieoficjalnie Wirtualna Polska, to nie incydent spod domu premiera Mateusza Morawieckiego miał przechylić czarę goryczy i stać za dymisją gen. Tomasza Miłkowskiego. Szef Służby Ochrony Państwa miał stracić stanowisko za wydarzenia związane z ochroną szczytu bliskowschodniego w Warszawie.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Oficjalnie Tomasz Miłkowski odszedł z powodów osobistych. Nieoficjalnie za "całokształt"
Oficjalnie Tomasz Miłkowski odszedł z powodów osobistych. Nieoficjalnie za "całokształt" (East News, Fot: Stanisław Kowalczuk)
ycipk-447o2b

- Podczas szczytu doszło do poważnego zgrzytu między Secret Service, który ochraniał amerykańską delegację rządową, a Służbą Ochrony Państwa. Według amerykańskich służb, zabrakło współpracy i profesjonalnej ochrony ze strony SOP. Amerykańska strona głośno wyraziła swoje niezadowolenie z zabezpieczenia szczytu. Informacje dotarły zarówno do premiera Mateusza Morawieckiego, jak i szefa MSWiA Joachima Brudzińskiego – mówi nasz informator ze służb, znający kulisy sprawy.

- Czy coś bezpośrednio zrobił Miłkowski? - pytamy.

- Odkąd przyszedł do Biura, "czarną robotę" przy zabezpieczeniach podobnych wydarzeń zlecał swoim zastępcom. On umywał ręce. Podczas szczytu panował spory chaos, funkcjonariusze nie wiedzieli kogo i jak mają chronić. Tym razem przełożeni powiedzieli dość - dodaje nasze źródło.

ycipk-447o2b

To miał być decydujący argument przy podjęciu decyzji o dymisji szefa SOP. Ale jak wiadomo - było ich znacznie więcej.

Przypomnijmy, że szczyt bliskowschodni miał miejsce 13-14 lutego w Warszawie na Stadionie Narodowym oraz na Zamku Królewskim. W konferencji uczestniczyło 60 delegacji, w tym amerykańska i izraelska.

Miłkowski zrezygnował ze stanowiska 26 lutego we wtorek. Według RMF FM, jednym z powodów miał być incydent pod domem Mateusza Morawieckiego. Chodziło o kierowcę SOP, który przypadkowo miał włączyć sygnały dźwiękowe i nie umiał ich wyłączyć. Hałas obudził mieszkańców, a kierowca z włączonymi syrenami wyjechał z osiedla i przejechał do mieszczącej się nieopodal siedziby jednej ze służb specjalnych. Tam prosił o pomoc. Gdy wysiadł z pojazdu, limuzyna się zatrzasnęła. Trzeba było ściągnąć specjalną ekipę. Po premiera przyjechał inny samochód. Według RMF FM incydent miał mieć miejsce kilka dni temu.

ycipk-447o2b

Zobacz także: Dymisja szefa SOP po kuriozalnym incydencie. Włodzimierz Czarzasty: to są jaja!

Ale faktycznie miał miejsce w grudniu 2017 roku. I jako pierwsza opisywała go Wirtualna Polska. Więcej można przeczytać tutaj.

- Funkcjonariusz, który siedział w samochodzie pod domem premiera, przez przypadek włączył sygnały. Spanikował, wysadził oficera ochrony Morawieckiemu pod drzwiami i pojechał pod bramę Agencji Wywiadu po drugiej stronie ulicy. Chłopak wyskoczył z samochodu i w panice zostawił kluczyki w stacyjce, przez co samochód się zatrzasnął i włączył się alarm. Trzeba było wysyłać drugi samochód pod dom Morawieckiego. Mieliśmy szczęście. Gdyby coś się stało i potrzebna była ewakuacja premiera, to funkcjonariusz ochrony, który był pod drzwiami, musiałby wynosić go na plecach – mówił wtedy nasz informator.

ycipk-447o2b

Opisana sytuacja miała miejsce niedługo po tym, jak Mateusz Morawiecki objął funkcję premiera (początek grudnia 2017 roku), a jego dom na strzeżonym osiedlu na warszawskim Mokotowie był pilnowany w nocy przez BOR-owców w samochodzie.

Ale to nie ten incydent przelał czarę goryczy. – Wyleciał za całokształt. I za wpadki przy szczycie bliskowschodnim, i za wpadki z niedoświadczonymi kierowcami VIP-ów, i za notoryczne kolizje z udziałem rządowych limuzyn. Ostatnio było głośno o funkcjonariuszu SOP z ochrony premiera, który przyjechał pełnić służbę i był pod wpływem alkoholu. To wszystko szło na konto Miłkowskiego – mówi nam współpracownik premiera Morawieckiego.

Gen. bryg. dr Tomasz Miłkowski został 26 kwietnia 2017 roku powołany na stanowisko szefa Biura Ochrony Rządu przez ówczesną premier Beatę Szydło. Po zastąpieniu BOR przez Służbę Ochrony Państwa Miłkowski kontynuował pracę jako komendant SOP. Po rezygnacji ze stanowiska ma przejść na emeryturę. W wieku 48 lat.

ycipk-447o2b

To trzeci szef służby ochronnej, który pod rządami PiS odchodzi ze stanowiska. Wcześniej zrezygnowali Andrzej Pawlikowski i pełniący obowiązki szefa BOR Tomasz Kędzierski.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Polub WP Wiadomości
ycipk-447o2b
ycipk-447o2b