Trwa ładowanie...
d1jg037

Dantejskie sceny w Calais. Francja bezradna wobec chaosu

• Sytuacja w Calais wymknęła się spod kontroli
• Ataki migrantów na przeprawiające się do Wielkiej Brytanii pojazdy stają się coraz brutalniejsze
• Na brak bezpieczeństwa skarżą się polscy kierowcy, którzy ponoszą coraz większe straty
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Imigranci wskakują do ciężarówki stojącej na drodze prowadzącej do Eurotunelu
Imigranci wskakują do ciężarówki stojącej na drodze prowadzącej do Eurotunelu (AFP, Fot: Philippe Huguen)
d1jg037

- Dla naszych kierowców każdy dzień tam to walka o przetrwanie - mówi WP Krzysztof Więckowski, pracownik firmy transportowej z Krakowa, zajmującej się transportem do Wielkiej Brytanii. Mówi tak oczywiście o sytuacji w Calais, mieście w północno-wschodniej Francji będącym głównym punktem przeprawy z kontynentu do Wielkiej Brytanii. Z Calais od ponad roku docierają dramatyczne obrazki migrantów z Afryki i Bliskiego Wschodu próbujących się wraz z ciężarówkami. Dramatyczne, bo koczujący w Calais migranci do Wielkiej Brytanii chcą się przedostać za wszelką cenę i wszelkimi sposobami. Efektem jest ogromny chaos, przemoc, gigantyczne przestoje i milionowe straty.

- W ostatnich tygodniach latające kamienie czy sztachety stały się normą. Migranci układają też w poprzek autostrady blokady z drzew i podpalają aby były widoczne. Dochodzi nawet to takich rzeczy jak skakanie z wiaduktów na przejeżdżające pod nimi auta czy to w stronę portu czy tunelu - mówi WP Damian Janiak, kierowca i autor popularnego wideobloga. - Dwa lub trzy tygodnie temu uchodźcy w akcie desperacji rzucali w ciężarówki koktajlami Mołotowa. Kilka naczep częściowo spłonęło, ładunki zostały uszkodzone, a jeden z kierowców trafił do szpitala. Takich sytuacji jest niestety mnóstwo - dodaje.

W wypowiedziach wszystkich kierowców i świadków zdarzeń w Calais podkreśla się przede wszystkim jeden motyw: bierność i bezradność służb, które nie potrafią zapanować nad sytuacją.

d1jg037

- Niestety ataki imigrantów stają się coraz bardziej brutalne ze względu na brak stanowczej reakcji na ich czyny. Policja, w większości wypadków nie reaguje, tylko wzrusza ramionami. Nawet jeśli dochodzi do śmierci uchodźców pod kołami - mówi Janiak.

Do utraty kontroli w wywiadzie dla francuskiej France 3 przyznała się też mer miasta Natacha Bouchart. Bouchart za sytuację obwinia francuski rząd, który nie reaguje na jej prośby przysłania większej liczby policjantów i żołnierzy do ochrony miasta i portu. Symbolem francuskiej bezradności stała się "dżungla", dzikie obozowisko, w którym przebywa kilka tysięcy migrantów. Zdaniem Bouchart, obóz jest kierowany przez przemytników ludzi, a służby "nie mają pojęcia kto tam przychodzi i kto stamtąd wychodzi". Władze starały się zlikwidować obozowisko, ale bez skutku.

Sytuacja wiąże się z poważnymi konsekwencjami dla polskich przewoźników, którzy są największą zagraniczną grupą, stanowiącą prawie 1/4 wszystkich przeprawiających się do Wielkiej Brytanii.

- Z miesiąca na miesiąc jest coraz gorzej, a Francja nie radzi sobie z imigrantami. Imigranci niszczą nam nasze mienie. To pocięte plandeki, zniszczony towar itd. Straty które ponosimy są ogromne. W tym tygodniu poniesione straty to między innymi porozbijane lusterka - mówi Więckowski. Ale to nie wszystkie straty. Do tego dochodzą konsekwencje opóźnień, a także wysokie kary w przypadku, gdy migrantom uda się przeprawić na drugą stronę kanału La Manche. - Zdarzył nam się przypadek, że imigrant tak się ukrył w naczepie, że kontrola francuska nie wychwyciła tego faktu. Podczas kontroli jeszcze we Francji ale już na bramkach angielskich – służby wykryły jednego imigranta. Kierowca oraz firma została ukarana przez Anglików za próbę przemytu - opisuje . Jak mówi Więckowski, po schwytaniu przez policję, migranci są wywożeni poza miasto i puszczani wolno... po czym wracają do niego i proceder się powtarza.

d1jg037

Polscy przewoźnicy są zdesperowani i domagają się interwencji od polskiego MSZ. W piśmie wysłanym 31. sierpnia przez Zrzeszenie Międzynarodowych Przewoźników Drogowych, skarżą się na ponoszone straty, bierność francuskich służb i brak bezpieczeństwa. "Rejon Calais to rejon najwyższego ryzyka" - piszą w liście. MSZ jak dotąd nie odpowiedziało na apel.

Ale chaos w Calais ma też znacznie szersze konsekwencje. Od lat jest kością niezgody w stosunkach między Francją i Wielką Brytanią. Jak mówią, problem istnieje co najmniej od początku obecnego stulecia i miał związek z zamknięciem cieszącego się złą sławą ośrodka dla uchodźców w Sangette nieopodal Calais. W reakcji na chaos, który wówczas powstał , oba kraje podpisały traktat w Le Touquet, wedle którego brytyjskie kontrole odbywają się jeszcze po francuskiej stronie - i vice versa. Odkąd jednak w Europie nasilił się kryzys migracyjny, zjawisko przybrało katastroficzne rozmiary. Dziś anulowania traktatu domagają się niemal wszyscy politycy francuskiej prawicy - od byłego premiera, centrysty Alaina Juppe przez Nicolasa Sarkozy'ego po reprezentantkę skrajnej prawicy Marine Le Pen. Według ekspertów, taki ruch skutkowałby jednak tylko dodatkowym zwiększeniem chaosu. Na razie podjęto decyzję o budowie betonowego muru odgradzającego port w Calais.

Być może jednak jeszcze poważniejszą konsekwencją desperackiej sytuacji jest to, jaki efekt wywiera ona na społeczeństwo po obu stronach kanału. Rozgrywające się w Calais dramatyczne sceny - często opisywane przez tabloidową prasę jako wojnę i inwazję - od miesięcy wywołują radykalne reakcje. W Calais wielokrotnie dochodziło do antymuzułmańskich manifestacji, a nawet ataków skrajnie prawicowych bojówek na obozowiska. Na chaosie korzystają też skrajne partie. Podczas wyborów regionalnych w 2015 roku, w regionie Nord Pas-de-Calais Front Narodowy Marine Le Pen uzyskał swój najlepszy wynik (40,6 proc.).

Ale efekt ten nie jest ograniczony tylko do Francji i Wielkiej Brytanii. Aby się o tym przekonać, wystarczy przeczytać komentarze pod filmami dokumentującymi zdarzenia na drodze do Wielkiej Brytanii. Internauci w setkach wpisów nawołują tam do zabijania imigrantów, porównują do zwierząt i proponują "ostateczne rozwiązanie ich kwestii". Ale problem wzburza także tych, którzy nie podpisują się pod nienawistnymi wypowiedziami. - Poszukiwanie swojego miejsca na ziemi jest ok, szukanie lepszego życia też, ale nie kosztem niszczenia życia innych - podsumowuje Janiak.

d1jg037

Podziel się opinią

Share
d1jg037
d1jg037