Trwa ładowanie...
d3dc00k

Co z repatriacją Polaków ze Wschodu? Szykuje się kolejna złamana obietnica

Jeszcze w lipcu Platforma Obywatelska obiecywała, że do końca kadencji Sejmu wprowadzi przepisy ułatwiające repatriację Polaków z krajów byłego ZSRR. Dziś, na dwa posiedzenia parlamentu przed wyborami, wszystko wskazuje na to, że obietnicy nie dotrzyma. Repatriantka z Kazachstanu w rozmowie z Wirtualną Polską wskazuje, że o naszych rodaków ze Wschodu lepiej dba nawet Aleksandr Łukaszenka.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Tak wyglądało pakowanie ludzi podczas zsyłek na Sybir. Na zdjęciu: inscenizacja zorganizowana w Przemyślu w 70. rocznicę pierwszych wywózek Polaków na Sybir
Tak wyglądało pakowanie ludzi podczas zsyłek na Sybir. Na zdjęciu: inscenizacja zorganizowana w Przemyślu w 70. rocznicę pierwszych wywózek Polaków na Sybir (PAP, Fot: Darek Delmanowicz)
d3dc00k

O problemach z repatriacją pisaliśmy już wcześniej. Mimo że od czasu przyjęcia pierwszej ustawy o repatriacji minęło już prawie 15 lat, do kraju udało się jak dotąd tylko część Polaków ze Wschodu, potomków ofiar stalinowskich zsyłek w głąb ZSRR. Pozostali - mowa o co najmniej dwóch tysiącach osób - mimo otrzymania promesy wizowej od lat czekają na osiedlenie w Polsce. Tymczasem rocznie do Polski trafia niewiele więcej niż 200 z nich. Według krytyków ustawy winne tej sytuacji są skomplikowane procedury, rozproszenie odpowiedzialności za proces i brak współpracy między samorządami a władzą centralną.

Politycy wielokrotnie zapowiadali zmianę prawa, lecz żadne z zapowiedzi nie zostały jak dotąd zrealizowane. Nadzieję na zmianę w tej sprawie dawał skierowany do Sejmu obywatelski projekt nowej ustawy, lecz rząd uznał go za zbyt kosztowny - kosztowałby ok. 900 milionów złotych rocznie - wobec czego projekt utknął w sejmowej zamrażarce. Zamiast tego swój poselski projekt zgłosiła Jolanta Fabisiak z PO. Wiceprzewodnicząca komisji ds. łączności z Polakami za granicą jeszcze w zeszłym roku obiecywała, że Sejm zajmie się sprawą repatriacji, zaś podczas lipcowej rozmowy z WP obietnicę tę podtrzymała. I rzeczywiście, dzień po publikacji artykułu projekt nowelizacji ustawy o repatriacji wpłynął do Sejmu.

Jak mówiła Fabisiak, nowelizacja opiera się na dwóch filarach: ułatwieniach w uznawaniu polskiego obywatelstwa dla Polaków ze Wschodu oraz uczynienia MSW podmiotem odpowiedzialnym za całość procesu. Minister spraw wewnętrznych wyznaczałby co roku planowaną liczbę repatriowanych Polaków i miałby obowiązek przedstawienia sprawozdania z tego, jak ten wykonał. Zwiększone do 25 milionów złotych zostałyby też środki przeznaczone na ten cel. Dotychczas rezerwa celowa na repatriację wynosiła ok. 9 milionów złotych rocznie, lecz nigdy nie była w pełni wykorzystywana.

d3dc00k

Problem jednak w tym, że szanse, by projekt ustawy został przyjęty przez Sejm przed zakończeniem kadencji są bardzo niewielkie. Tym bardziej, że zostały już tylko dwa posiedzenia, a projekt nie został jeszcze poddany debacie w sejmowych komisjach. Teoretycznie przyjęcie projektu nie jest niemożliwe, lecz w praktyce nawet politycy Platformy wyrażają na ten temat wątpliwości.

- Jest już dość późno, projekt wpłynął do komisji w sierpniu, mamy już drugą połowę września. Wszystko jest możliwe, ale na tą chwilę nic nie mogę powiedzieć. Dostaliśmy jedynie informację o projekcie, natomiast za resztę odpowiada posłanka Fabisiak, więc to ją należy pytać - mówi WP poseł PO Wojciech Ziemniak, wiceprzewodniczący komisji łączności z Polakami za granicą.

Z posłanką Fabisiak nie udało nam się skontaktować. Jednak nie tylko od niej zależy los reformy. Jak przyznaje Ziemniak, zależy on też od tego, czy szef komisji, Adam Lipiński z PiS, zdecyduje o włączeniu projektu do prac komisji. Tymczasem politycy PiS nie wyrażają się o poselskim projekcie przychylnie.

- Traktujemy to jako element kampanii wyborczej. Bo jak inaczej można wytłumaczyć, że Platforma po ośmiu latach rządów decyduje się na zajęcie się problemem dopiero teraz? W tym czasie rząd najpierw opóźniał pracę, a potem odrzucił obywatelski projekt i zniweczył ogromny społeczny entuzjazm, który za nią stał - mówi WP poseł PiS Jan Dziedziczak. - Argumenty rządu o tym, że ten projekt był zbyt drogi są dziś śmieszne, bo dotyczy on mniejszej liczby ludzi niż liczba muzułmańskich uchodźców, którą chce sprowadzić rząd Ewy Kopacz - dodaje.

d3dc00k

Zdaniem polityka PiS, Sejm nie powinien śpieszyć się, by przyjąć nowelizację ustawy przed końcem kadencji, bo po wyborach kwestią reformy procesu repatriacji zajmie się PiS.

- Ta kwestia jest zawarta w naszym programie i obiecujemy, że się do tego zabierzemy w nowej kadencji. Nasza ustawa będzie bardzo zbliżona do tego projektu obywatelskiego. Za całość procesu repatriacji musi wziąć odpowiedzialność państwo polskie, a nie spychać ją na samorządy - mówi Dziedziczak.

Wedle obowiązującej ustawy z 2000 roku, to gminy biorą główny udział w procesie repatriacji. Aby do niej doszło, Polacy z Kazachstanu i innych państw byłego ZSRR muszą dostać ze strony gminy zaproszenie oraz środki na osiedlenie się na jej terenie. Teoretycznie pieniądze na ten cel powinny dostać z administracji centralnej, lecz praktyka wygląda inaczej.

"Samorządowcy nieufnie odnoszą się do zapewnień o pomocy państwa, a jeśli decydują się podjąć zobowiązania wobec repatriantów, to starają się przede wszystkim rozwiązać własne problemy (np. sprowadzić osoby o wysokich kwalifikacjach)" - stwierdza raport Biura Analiz Sejmowych z 2013 roku. W rezultacie samorządy bardzo rzadko decydują się na zapraszanie Polaków ze Wschodu, a proces przeciąga się latami.

d3dc00k

- I Niemcy, i Rosjanie zdążyli już dawno ściągnąć z Kazachstanu swoich ludzi do kraju. Zostali tylko Polacy - mówi WP pani Walentyna, repatriantka z Kazachstanu, mieszkająca w Polsce od 20 lat. Takiego szczęścia nie miała jej siostra, która - choć podobnie jak ponad dwa tysiące Polaków z Kazachstanu dostała promesę wizową - od kilku lat czeka na osiedlenie się w kraju jej rodziców.

- Przez ten czas wiele osób traci wiarę w to, że uda im się trafić do ojczyzny, dlatego wyjeżdżają gdzie indziej, np. do Rosji czy na Białoruś. Białoruś wie, że to są pracowici ludzie, dlatego Łukaszenka zabiera wszystkich naszych rodaków, daje im mieszkanie i pracę. Więc ludzie jadą - dodaje repatriantka.

**Zobacz również: Tak wyglądają pierwsze godziny uchodźcy po dotarciu do Niemiec

**

d3dc00k

Podziel się opinią

Share

d3dc00k

d3dc00k
Więcej tematów