Trwa ładowanie...
d2n2dm7
Burza po słowach Stanisława Karczewskiego. Radosław Fogiel reaguje

Burza po słowach Stanisława Karczewskiego. Radosław Fogiel reaguje

Były marszałek Senatu Stanisław Karczewski, pytany, czy błędem było nieprzetestowanie Polaków, którzy na Boże Narodzenie przylecieli do Polski z Wielkiej Brytanii, odparł: "Proszę sobie wyobrazić, co by się stało, gdyby rząd tej decyzji nie podjął, jaka by się fala hejtu i krytyki wylała". Jego wypowiedź spowodowała falę komentarzy. Zinterpretowano ją tak, że rząd PiS bał się hejtu i dlatego zdecydowano o nieprzetestowaniu Polaków. Co na to wicerzecznik PiS Radosław Fogiel? - Tutaj się z marszałkiem nie zgodzę, być może sam pan marszałek nie do końca w danym momencie pamiętał, jak wygląda sytuacja. My wtedy postępowaliśmy zgodnie z wytycznymi WHO. 22 grudnia WHO zarekomendowała wstrzymanie lotów z Wlk. Brytanii, 21 grudnia myśmy tę rekomendację zaczęli wdrażać - powiedział w programie "Tłit". - Marszałek został trochę ubrany w buty, które mu wyszykowano. Pan marszałek nie mówił o obawach przed falą hejtu, tylko nawiązywał do słów prof. Horbana, który hipotetyzował nt. potencjalnej fali hejtu. Ta kwestia urosła poza granice, których dotyczyła - stwierdził Fogiel.

Marszałek senatu, senator StanisłaRozwiń

Transkrypcja:

Marszałek senatu, senator Stanisław Karczewski mówił o tym, że błędem było wpuszczenie jesienią ubiegłego roku dzieci do szkół. I to jest taki konkret, który padł chyba po raz pierwszy z ust polityka obozu rządzącego. Zastanawiam się, czy są jeszcze inne rzeczy, których można było uniknąć? Kwestia powrotu dzieci do szkół rozpala emocje zwłaszcza rodziców od samego początku pandemii. To jest rzeczywiście sprawa bardzo skomplikowana. Ja bym się - doceniam większą wiedzę, zwłaszcza medyczną marszałka Karczewskiego i absolutnie nie zamierzam polemizować. Ja bym się po prostu sam nie pokusił o ocenę, bo jest, z mojego punktu widzenia... No dobrze, ale marszałek Karczewski mówił również, panie rzeczniku, panie pośle, o nastrojach społecznych, a pan pewnie na tej kwestii się przecież zna. I marszałek mówił o tym, że rząd bał się hejtu, decydując się na to, żeby pomagać przetransportować ludzi z Wielkiej Brytanii w okresie świąteczno-noworocznym do Polski. Że rząd bał się hejtu. Czy faktycznie tak było, panie pośle, i czy powinno tak być? Kończę tylko temat dzieci i szkół. I tam rzeczywiście jest cała masa zmiennych, które trzeba brać pod uwagę. Z jednej strony możliwość pracy zdalnej czy pracy w ogóle przez rodziców, która jest w przypadku konieczności opieki nad małymi dziećmi utrudniona. Z drugiej strony są problemy z nauką zdalną - problemy sprzętowe rozwiązujemy, ale eksperci od edukacji z kolei mówią, że no to nie jest ten sam efekt. Są problemy socjalizacyjne i tak dalej, i tak dalej. Dzisiaj mamy o tyle lepszą sytuację na pewno, że mamy kadrę edukacji w większości zaszczepioną. Ale rzeczywiście to nie są łatwe decyzje. Jeśli chodzi o Wielką Brytanię i święta, to akurat tutaj się z marszałkiem nie zgodzę. Być może sam pan marszałek nie do końca w danym momencie pamiętał, jak wyglądała sytuacja. My wtedy postępowaliśmy zgodnie z wytycznymi Światowej Organizacji Zdrowia. 20 grudnia Światowa Organizacja Zdrowia zarekomendowała wstrzymanie lotów z Wielkiej Brytanii. 21 myśmy tę rekomendację zaczęli wdrażać. Czyli co, w ogóle to nie miało związku z nastrojami społecznymi? Znaczy nie było tak, jak sugerował marszałek Karczewski, że po prostu baliście się tego, że może wylać się na was fala krytyki za to, że po prostu rodaków nie chcecie wpuścić do kraju. To też nie do końca tak, bo pan marszałek został trochę ubrany w buty, które mu wyszykowano, bo pan marszałek też nie mówił o obawach przed falą hejtu, tylko pan marszałek z kolei nawiązywał do słów profesorach Horbana, który hipotetyzował na temat potencjalnej fali hejtu. Więc ta kwestia myślę, że urosła do granic czy poza granice tak naprawdę, których dotyczyła. Nie, decyzje były podejmowane zgodnie z wytycznymi WHO. Jeszcze dwie ważne sprawy przy tej okazji. To, że to się nazywa "odmiana brytyjska" to nie znaczy, że ta mutacja wirusa docierała do nas wyłącznie z Wielkiej Brytanii. Politycy Prawa i Sprawiedliwości często powołują się na sytuację w innych krajach, ale Angela Merkel, kanclerz Niemiec potrafiła się do błędu przyznać, potrafiła powiedzieć "przepraszam". Ta sytuacja w Niemczech pogarszała się. Czy również rząd polski jest do tego zdolny, żeby z czegoś się wycofać, żeby na przykład przyznać wprost, że luzowanie obostrzeń w lutym było błędem? My wielokrotnie korygowaliśmy nasze działania i nasze decyzje, również przepraszał przecież kilkanaście pewnie tygodni temu pan premier Morawiecki podczas jednego ze swoich wystąpień, mówiąc jasno, że za wszystkie błędy i za wszystkie pomyłki przeprasza, bo to jest praca na żywej materii. Kiedy luzowaliśmy obostrzenia w lutym, mówiliśmy, że to jest na próbę. Też mówiliśmy o tym, że będziemy obserwować sytuację. Pamiętamy jaka była również społeczna wówczas. Najważniejsze są oczywiście wytyczne medyczne, ale trudno udawać, że nie widzimy świata społecznego wokół nas. Chociaż czy to miało wpływ na dzisiejszą sytuację? Z trzecią falą i to też w ogromnej skali mierzą się inne kraje.
d2n2dm7
d2n2dm7
Więcej tematów