Kilka dni temu poznańskio sędzia, uchylił mandat karny za przywiezienie do Polski muszli zágatunku skrzydelnik olbrzymi. Sędzia decyzję argumentował tym, że muszla strombus gigas jest warta 16 złotych, a poznanianka nie miała świadomości, że jest ona chroniona Konwencją Waszyngtońską. Czy to oznacza, że poznańscy celnicy są nadgorliwi i niepotrzebnie uprzykrzają życie turystom? - pyta dziennik.
Cena okazów umieszczonych na liście CITES często jest bardzo umowna, bo nie ma możliwości ustalenia rzeczywistej wartości przywożonego gatunku zwierzęcia czy rośliny - odpiera zarzuty aspirant celny Bożena Adler, rzeczniczka prasowa Izby Celnej w Poznaniu. Lista CITES została poáto stworzona, aby udaremnić bezprawny przewóz zagrożonych gatunkówáiádla celników nie ma znaczenia, że jest to tylko jedna muszla znaleziona przez turystkę nadámorzem; ważne jest to, że została ona objęta międzynarodową ochroną, aázadaniem celników jest egzekwowanie przepisów.
Polska jest sygnatariuszem Konwencji Waszyngtońskiej, którą podpisano w 1973 roku. Ratyfikowało ją prawie 150 państw. W ślad zaáratyfikowaniem przez nasz kraj konwencji powstała znowelizowana ustawa o ochronie przyrody, która przewiduje nawet kary od 3 miesięcy do 5 lat więzienia za złamanie prawa chroniącego okazy fauny i flory - informuje "Głos Wielkopolski".(PAP)