Trwa ładowanie...

Wyciekł zapis rozmowy Trumpa z prezydentem Filipin. Trump pogratulował akcji, która pochłonęła życie setek ludzi

Wyciekł zapis rozmowy telefonicznej, którą prezydent USA Donald Trump odbył z prezydentem Filipin Rodrigo Duterte. Trump chwali Duterte za jego walkę z gangami narkotykowymi. Akcja, w której Duterte nawoływał do zabijania handlarzy narkotyków zdestabilizowała sytuację w kraju i pochłonęła wiele istnień ludzkich - również wśród osób niezwiązanych z handlem narkotykami.
Share
Donald Trump
Donald TrumpŹródło: PAP/EPA
d3vxmx8

Zapis rozmowy publikuje portal "The Intercept". Podczas rozmowy Trump zwraca się do Duterte z gratulacjami. - Słyszę o niesamowitej robocie w kwestii narkotyków. Wiele krajów ma ten problem, my mamy problem, ale ty wykonujesz świetną robotę, więc chciałem tylko zadzwonić i ci o tym powiedzieć - mówi prezydent USA. Duterte dziękuje Trumpowi za jego uznanie i nazywa gangi narkotykowe "plagą", którą musi zlikwidować w celu "uratowania filipińskiego narodu".

"Jesteś dobrym człowiekiem"

Według zapisu, który przygotował departament spraw zagranicznych Filipin, Trump powiedział Rodrigo Duterte, że "jest dobrym człowiekiem".

d3vxmx8

Przeciwko antynarkotykowej akcji prezydenta Duterte protestowali obrońcy praw człowieka, podkreślając, że lista ofiar narkotykowej wojny w Filipinach niebezpiecznie się powiększa i dochodzi tam do pozasądowych egzekucji. Według serwisu Philippine Daily Inquirer’s od 30 czerwca ub. roku, gdy urząd prezydenta objął Rodrigo Duterte, do sierpnia ub. r. zginęły 564 osoby rzekomo powiązane z narkotykami. Filipiński serwis brał przy tym pod uwagę te osoby, które zginęły w trakcie policyjnych operacji (nawet oficjalne statystyki mówią o ponad 200 takich przypadkach w pierwszych trzech tygodniach rządów nowego prezydenta), ale także te ofiary, których zabójcy nie są znani, choć w niektórych sprawach podejrzewa się, że byli to samozwańczy obrońcy prawa.

Jeszcze wyższe dane podawała stacja ABS-CBN News: 889 ofiar od 10 maja, w tym 545 to podejrzani, którzy zginęli w akcjach policji, 265 przypadków, gdy sprawca jest nieznany i 79, gdy ciała znaleziono z oskarżycielskimi notkami, często też ze związanymi rękami i nogami, z ranami po kulach lub głowami owiniętymi workami i taśmą. Tymczasem prezydent Duterte jeszcze w połowie ubiegłego roku mówił o krwawej kampanii antynarkotykowej, która właśnie nabierała tempa, że to "sukces". - Jest daleka od bycia ideałem, ale pokolenie Filipińczyków zostało uratowane przed tą plagą społeczną i niszczycielami życia - mówił, cytowany przez agencję AFP.

"On jest stabilny, czy nie"?

Nic więc dziwnego, że opublikowany zapis rozmowy wzbudził w USA ogromne kontrowersje. Tym bardziej, że prezydenci dyskutowali także o napięciach na Półwyspie Koreańskim - i w tym kontekście Trump "nie wykluczył" użycia broni jądrowej. W trakcie rozmowy prezydent USA pytał Duterte o jego opinię dotyczącą Kim Dzong Una. - Mamy do czynienia z kimś stabilnym czy nie? - dopytywał. Duterte odpowiedział: - On nie jest stabilny, panie prezydencie. Za każdym razem gdy odpala pocisk, ma uśmiech na twarzy.

d3vxmx8

Trump powiedział, że "w razie czego" USA mają w regionie gotowe do działania wojska, ale wolałby, gdyby problem rozwiązał się przy udziale Chin. - Jeśli oni tego nie zrobią, to my to zrobimy - mówił Trump, na co Duterte obiecał zadzwonić do prezydenta Chin Xi Jinpinga i przekonać go, że brak jego reakcji może skutkować nawet konfliktem nuklearnym.

- Proszę mu przekazać, że liczę na niego. Był u mnie na Florydzie przez dwa dni. Poznałem go. To dobry człowiek - odpowiedział Trump, odnosząc się do kwietniowej wizyty prezydenta Chin w prywatnej rezydencji Trumpa w Mar-a-Lago.

Pociski atomowe mogłyby zostać odpalone z pokładu jednego z czterech okrętów podwodnych, które - jak powiedział Donald Trump - są do dyspozycji w regionie. Prezydent USA dodał, że nie chodzi o ich użycie, ale "Kim Dzong Un może posunąć się do szaleństw, dlatego zobaczymy, co się wydarzy" - powiedział Trump. Dodał, że "nie możemy pozwolić szaleńcowi z potencjałem nuklearnym na swobodę działań" i określił siły, którymi dysponuje USA jako "nawet 20 razy mocniejsze niż siły Kim Dzong Una".

Źródło: theintercept.com

d3vxmx8

Podziel się opinią

Share
d3vxmx8
d3vxmx8
Więcej tematów