Witold Gadowski w tygodniku "Sieci" straszy islamem i uchodźcami. Sprawdziliśmy przykłady, które podaje

"Żadnych sztuczek z imigracją!" krzyczy okładka tygodnika "Sieci". Witold Gadowski, dziennikarz i reporter, który przedstawiany jest także jako "znawca krajów arabskich i terroryzmu", mówi o zagrożeniu imigracją i islamem. Z jego poglądami można się zgadzać lub nie. Szkoda tylko, że sam stara się przekonać czytelników "sztuczkami".
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Fotomontaż z Witoldem Gadowskim na okładce tygodnika "Sieci"
Fotomontaż z Witoldem Gadowskim na okładce tygodnika "Sieci" (WP.PL)
WP

Już sama okładka "Sieci" pokazuje, że rozmowa z Witoldem Gadowskim jest pełna nieścisłości i manipulacji. Rozmówca Jacka i Michała Karnowskich przedstawiony jest na tle ruin syryjskiego Aleppo i słupa czarnego dymu. Reporter z pewnością ma w swoim archiwum zdjęcia prawdziwe, dlatego szkoda, że posłużył się fotomontażem, który na wstępie podważa jego wiarygodność.

Niestety dalej nie jest lepiej, a Gadowski co chwila potyka się o fakty. Powiela przy tym informacje, które bardzo łatwo jest zweryfikować w internecie. Na pytanie o czystkę etniczną starych mieszkańców na skutek napływu imigrantów odpowiada przykładem "śniadego mężczyzny", który zaatakował kobietę na schodach w Berlinie. Rozmowa dotyczy imigrantów z krajów muzułmańskich, którzy niosą zagrożenie dla kultury zachodu, dlaczego więc Gadowski posłużył się przykładem Svetoslava Soykova z Bułgarii, który po aresztowaniu przyznał, że był odurzony narkotykami?

W innym miejscu dziennikarz twierdzi, że redakcja gazety "Jyllands-Posten", która opublikowała karykatury Mahometa „do dziś, a minęło już 12 lat, otoczona jest zasiekami i stale strzeżona”. Wystarczy wejść na Google Maps i zobaczyć wejścia do redakcji, żeby stwierdzić, że nie jest to prawdą. Przed budynkiem w Kopenhadze stoją zasieki z zaparkowanych rowerów, a wydawnictwo poza miastem jest otoczone płotem. Ochrona nie wygląda na poważniejszą, niż w budynku TVP w Warszawie.

WP
  • Redakcja gazety "Jyllands-Posten"
  • Drukarnia gazety "Jyllands-Posten"
  • Redakcja gazety "Jyllands-Posten"
  • Drukarnia gazety "Jyllands-Posten"
  • Redakcja gazety "Jyllands-Posten"
  • Drukarnia gazety "Jyllands-Posten"
Źródło: Google Maps / WP

Gadowski twierdzi także, że w "Szwecji mają nawet bony do domów publicznych". Zaciekawiony zadzwoniłem do dr Wojciecha Liedera, eksperta Fundacji Naukowej Norden Centrum, który wiele lat mieszkał w Szwecji i naukowo zajmuje się prawem i bezpieczeństwem w tym kraju. Okazało się, że słyszał o takich bonach, ale w Niemczech. W Szwecji to nie jest możliwe, bo "prawo zabrania uzyskiwania korzyści majątkowych z nierządu (stąd tak bardzo popularne są wyjazdy do Danii)."

Rozmowa jest pełna niedomówień i nieuprawnionych uogólnień. "Wiadomo, do czego to musi prowadzić" – mówi Gadowski. Naprawdę? Przecież w tym miejscu każdy czytelnik dopowie sobie to co sam wie i wypełni swoimi uprzedzeniami lub nadziejami lukę pozostawioną przez rozmówcę. To zabieg wróżki przepowiadającej przyszłość za pieniądze, a nie reportera.

WP

Takich przykładów jest więcej, a do przeinaczeń dołączają się też autorzy, którzy pytają o przyjęcie "7 tys. imigrantów z Unii". Gadowski przedstawiany jako "znawca" powinien wiedzieć, że rząd PO zobowiązał się przyjąć 7 tys. uchodźców, a nie imigrantów, żeby odciążyć Grecję i Włochy. To jest zasadnicza różnica, która wielokrotnie była już wyjaśniana i wynika przede wszystkim z prawa międzynarodowego.

Większość uchodźców z Syrii zostało na Bliskim Wschodzie. Zobacz jak żyją Syryjczycy w górskiej wiosce w Libanie

WP

W innym miejscu dziennikarz nawołuje do przyznania uchodźcom z Donbasu, ze strefy wojny, takiego samego statusu, jak uchodźcom z Bliskiego Wschodu. Znowu reguluje to prawo, które tak samo definiuje status człowieka uciekającego przed wojną niezależnie od miejsca pochodzenia pod warunkiem, że potrafi udowodnić, iż ucieka przed prześladowaniami. Z powodu wojny domowej wszyscy Syryjczycy automatycznie mają taki status, ale nie dotyczy to Egipcjan, Libańczyków ani mieszkańców krajów arabskich z Afryki Północnej.

Zaskoczyła mnie lekcja chrześcijaństwa, której Gadowski udziela papieżowi Franciszkowi. Głowa katolickiego najwyraźniej nie rozumie, że nie wszyscy ludzie zasługują na "piękne chrześcijańskie gesty". Zdaniem reportera zachowanie Franciszka "napędza islam wojenny". Należy mieć jedynie nadzieję, że papież czyta "Sieci" i dowie się wreszcie, że nauki Chrystusa nie są uniwersalne, a Witold Gadowski wie, że "powinny być adresowane do tych, których mogą one ulepszyć".

Layer 1

To jest jak z nadstawianiem drugiego policzka. Jeśli czynimy ten gest wobec głupca, to tylko go rozzuchwalamy, czyli czynimy zły uczynek.

Witold Gadowski "Sieci"
WP

W jednym Witold Gadowski ma rację apelując o wsparcie dla ludzi potrzebujących pomocy w miejscach, w których żyją. Mówi o "pomaganiu na miejscu". Wielu ekspertów podkreśla, że pomoc kierowana do konkretnych ludzi wokół stref konfliktu jest najtańsza i najbardziej skuteczna, jak również wywołuje najmniej napięć, przed którymi przestrzega tygodnik "Sieci". Wywiad kończy myśl o pomaganiu ludziom, których życie pokiereszowała wojna. Szkoda tylko, że łączy się z informacją o zbiórce pieniędzy na kolejny projekt Witold Gadowskiego.

Polub WP Wiadomości
WP
WP